Kiedy wszystko to za mało

Kiedy wszystko to za mało

Czy można napisać felieton w gorące i burzowe sierpniowe dni, nie używając poniższych zwrotów, fraz, związków frazeologicznych, metafor, pojęć?

A jakich? A na przykład takich: rząd; niekompetencja; narracja totalnej opozycji; Błaszczak; plaża; policja i prezydent Warszawy wspierają polskich faszystów; burze zaskoczyły defiladę; Macierewicz leci, żeby podjechać i spektakularnie się zakopuje, ratują go ci, których miało ratować wojsko; prezydent w cieniu innych nieważnych spraw zabija odnawialne źródła energii i knuje, jak ugrać swoje; cisza przed polityczną burzą; będzie partia prezydencka; państwa nie ma – mandaty są; Szyszko przerżnął puszczę na sklejkę, schody i pamiątki folklorystyczne; jak nie sprzedawać koni arabskich, kiedy nawet tego się nie umie; jak asesorzy przytupują przed mianowaniami Ziobry; jak wprowadzić w życie instrukcję wyglądu klas szkolnych, gdzie obok krzyża ma wisieć portret Jarosława Kaczyńskiego; jakim buldogiem, pod jakim dywanem była redaktor Paczuska wypluta przez dobrą zmianę, której ponadwiernie służyła i poległa powalona przymusowym urlopem w jedną stronę; jak zaostrzyć prawo antyaborcyjne; jak słuchać zapewnień i wyliczeń Mateusza Morawieckiego i nie parskać śmiechem; czy i po co wypatrywać nowej partii z rozpadających się bytów partyjnych; jak ma przejść przez gardło, że partia Razem była w ostatnich miesiącach zawsze razem i tam gdzie trzeba; dlaczego w Roku Kościuszki (2017) o Kościuszce cicho sza; czy Miłosz zostanie w lekturach dla szkół; czy szkoły w ogóle jeszcze są i mają sens; dlaczego ratownicy medyczni szybko dostali podwyżki; gdzie jest Misiewicz; jak odpoczywa Pawłowicz, a jak Owsiak; kiedy Niemcy przeleją kasę za wojnę; jakie jeszcze miasta pozapolskie, jak Lwów i Wilno, umieścić w nowym paszporcie; dlaczego Dubieniecki jeździ porsche, które zabrał mu prokurator; gdzie się podział prawicowy internet; dlaczego burze nie uprzedzają o swoim nadejściu; jak Soros wypatrzył sołtysa z Rytla, żeby ten umiał się zachować w momencie klęski żywiołowej, której nie zauważył wojewoda Drelich zajęty memami antytuskowymi na Twitterze oraz zapewnieniami, że do uprzątania gałęzi i liści nie jest potrzebna niczyja pomoc, a w szczególności wojska; czy można poważnie traktować władzę, która ma ksywkę Gang Olsena; gdzie jest siedziba rządu i dlaczego na Nowogrodzkiej; jak się nie śmiać, kiedy tak smutno; czy w tym roku zwyciężyliśmy w powstaniu warszawskim; dlaczego manewry rosyjskich wojsk przy granicy z Białorusią zakończą się/nie zakończą się aneksją Litwy, Łotwy i Estonii i najazdem na Polskę; czy Donald Trump jest durniejszy od pasków w TVP Info; dlaczego Macron, chcąc, żeby polscy pracownicy zatrudnieni we Francji zarabiali co najmniej tak jak Francuzi, zabija polskich przedsiębiorców; co z tym masłem; dlaczego polskie jeziora zatapiają Polaków, gdzie jest wtedy Matka Boska, co uratowała Polskę w 1920 r., ale nie uratowała w 1939, 1940, 1941, 1942, 1943, 1944, 1945 itd…; skąd taka kariera słowa zdrajca; dlaczego mielibyśmy mieć powszechny dostęp do broni palnej, a rolnicy zostaną pozbawieni dopłat; gdzie będą cmentarze dla wiatraków, które zabił Duda swoim długopisem; dlaczego wciąż pracuje podkomisja smoleńska; ile wytrzymają obrońcy Puszczy Białowieskiej; dlaczego podstawowym instrumentem władzy jest piła spalinowa, chyba że trzeba pomóc mieszkańcom Borów Tucholskich, to wtedy terenówka z napędem na cztery koła; czy władza rozumie, że kiedy staje się śmieszna, to oznacza jej koniec, odsunięty tylko w czasie; czy można na poważnie wygłaszać pogląd, że kiedy Piotr Pytlakowski z „Polityki” blokuje faszystów na warszawskiej ulicy, to traci na tym jego dziennikarskie pióro; czy można zapomnieć, że Piłsudski był socjalistą i członkiem Organizacji Bojowej PPS; dlaczego panuje głucha cisza nad strajkiem chłopskim w 1937 r., jednym z najliczniejszych masowych protestów w historii Europy; czy pojawienie się huraganów nad Polską otworzy oczy na nieodwracalne zmiany klimatyczne w wyniku globalnego ocieplenia; kto już przeczytał biografię Lema, a kto czeka na Gombrowicza; czy pamiętamy, że zdanie: nikt dwa razy nie kończy tej samej szkoły, traci w tym roku na prawdziwości; a czy rząd nie mógłby się udać na taki sam urlop jak Paczuska; gdzie my znajdziemy robotę Schetynie i Petru; dlaczego od dwóch miesięcy niczego nie wypalił Gliński; jak to jest, że jeszcze tak wielu się chce; jak dobrze, że wuwuzele zniknęły z protestów, a solidarność zaczyna znowu znaczyć to, co znaczy.

Pewnie można, ale po co.

Wydanie: 34/2017

Kategorie: Felietony, Roman Kurkiewicz
Tagi: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy