KL Auschwitz – obóz wciąż nieznany

KL Auschwitz – obóz wciąż nieznany

Młodzi Polacy nie wiedzą, kiedy założono obóz, ile osób w nim zamordowano i jaki naród poniósł największą ofiarę

Słowo Auschwitz to nie tylko nazwa największego niemieckiego obozu koncentracyjnego i obozu zagłady. Już podczas II wojny światowej stało się złowrogim symbolem niemieckiego i nazistowskiego ludobójstwa popełnionego na narodzie żydowskim i innych narodach okupowanej przez III Rzeszę Europy. Polacy byli pierwszymi chronologicznie więźniami KL Auschwitz, a jeśli chodzi o liczbę ofiar tego obozu, są drudzy. Polska poniosła największe procentowo straty ludnościowe podczas II wojny światowej. Dlatego warto zadać pytanie, jak wygląda dzisiaj – ponad 70 lat od zakończenia tej wojny – wiedza polskiego społeczeństwa, jednego z narodów-ofiar, na temat najważniejszego symbolu niemieckiego ludobójstwa.

Konkurencja cierpienia

Należałoby sądzić, że jest duża, biorąc pod uwagę chociażby masę różnego typu publikacji i filmów, jakie powstały przez te 70 lat, a także rosnącą od dłuższego czasu liczbę zwiedzających tereny byłego KL Auschwitz. W 2017 r. Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau odwiedziło ponad 2,1 mln osób. Najwięcej było Polaków (498 tys.) przed przyjezdnymi z Wielkiej Brytanii (339 tys.), USA (183 tys.), Włoch (115 tys.), Hiszpanii (101 tys.), Niemiec (85 tys.), Izraela (83 tys.), Francji (74 tys.), Czech (53 tys.) i Szwecji (44 tys.).

Badania przeprowadzone przez TNS OBOP w styczniu 2005 r. – a więc w 60. rocznicę wyzwolenia obozu – na próbie 1005 Polaków powyżej 15. roku życia wykazały, że połowa z nich wiedziała, iż większość ofiar KL Auschwitz stanowili Żydzi. Aż 66% badanych nazwało Auschwitz miejscem męczeństwa wielu narodów, a 14% uznało, że narodowość nie ma znaczenia. Lepszą wiedzę historyczną mieli młodzi ludzie. Wśród ankietowanych w wieku 15-19 lat 54% stwierdziło, że większość ofiar to Żydzi, a 12%, że Polacy. Wśród osób powyżej 60 lat było to odpowiednio 43% i 22%. Komentując te wyniki, socjolog prof. Antoni Sułek stwierdził wówczas, że Polacy nie myślą o Auschwitz jako miejscu zagłady Żydów. „Nie myślą tak nawet ci, co wiedzą, że większość ofiar była Żydami (…). Gdzie są źródła tej tendencji, można tylko spekulować. Zapewne Polacy włączają wojenne cierpienia do swej tożsamości. Tak samo jak inne narody”, podsumował prof. Sułek1.

W sondażu przeprowadzonym przez TNS OBOP pięć lat później 28% respondentów za najważniejszy symbol II wojny światowej uznało agresję III Rzeszy na Polskę 1 września 1939 r., a 23% – KL Auschwitz. Na dalszych miejscach znalazły się powstanie warszawskie, a nawet Katyń i agresja radziecka z 17 września 1939 r. 94% respondentów kojarzyło Auschwitz z miejscem i martyrologii Polaków, i zagłady Żydów. 60% wskazało Żydów jako najliczniejsze ofiary, a 24% uważało, że byli nimi Polacy.

„To rewolucja mentalna. W latach 90. można było mówić o pewnym współzawodnictwie o Auschwitz, konkurencji cierpienia. Dziś powszechne jest przekonanie, że Auschwitz jest zarówno miejscem zagłady Żydów, jak i miejscem męczeństwa narodu polskiego. Te symboliki już się nie kłócą”, skomentował wówczas wynik sondażu jego autor, socjolog prof. Marek Kucia. Podkreśliła to również dr Zofia Wóycicka z Muzeum Historii Żydów Polskich: „To pierwsze badania, w których Polacy częściej uznają Auschwitz przede wszystkim za miejsce zagłady Żydów niż polskiej martyrologii. W 1995 r. 47% Polaków mówiło, że Auschwitz to dla nich przede wszystkim miejsce męczeństwa narodu polskiego, a tylko 8% – zagłady Żydów (…). Społeczny obraz, który wyłania się z tych badań, jest bliższy faktom historycznym”2. Za przyczynę wcześniejszego stanu wiedzy społeczeństwa polskiego o Auschwitz Zofia Wóycicka uznała politykę historyczną PRL, która zwłaszcza po 1968 r. miała pomniejszać martyrologię żydowską.

Sondaż z 2010 r. pokazał jednak malejącą świadomość tego, że obóz był także miejscem zagłady Romów. W 2000 r. pamiętało o tym 69% badanych, a w 2010 r. – 62%. Badanie z 2010 r. wykazało też, że Polacy nie mają ugruntowanej wiedzy o liczbie ofiar. Prawidłowo wskazało ją tylko 9% respondentów.

Szczególna lekcja historii

W ostatniej dekadzie podjęto także badania socjologiczne na temat wiedzy o Auschwitz wśród polskiej młodzieży. W latach 2008-2010 dr Katarzyna Stec z Uniwersytetu Jagiellońskiego sprawdzała, jak młodzież szkolna wyobraża sobie, przeżywa i pamięta wizytę w Auschwitz. Młodzi ludzie zorientowani wyłącznie na zasób wiadomości, podkreślający edukacyjny i poznawczy walor wizyty oraz uznający ją za szczególną lekcję historii stanowili 23% badanej grupy. Jednocześnie niemal 40% wskazało wychowawczą wartość wizyty. Młodzież wymieniła także konieczność oddania hołdu, wyrażenia szacunku i spełnienia obowiązku moralnego wobec ofiar. Taka motywacja była charakterystyczna dla 22% badanych. Część stwierdziła, że wizyta w miejscu pamięci wzbudziła w nich empatię i szacunek dla przeszłego pokolenia Polaków – zwłaszcza ofiar obozów koncentracyjnych. Towarzyszył temu zazwyczaj uproszczony obraz wojny jako okresu bohaterskiej walki i męczeńskiej śmierci Polaków. Mniej więcej 40% uczestników badania postrzegało rolę upamiętniającą tego miejsca wielowymiarowo i uniwersalnie – bez precyzowania narodowości ofiar. Przekonanie, że odwiedzenie miejsca pamięci jest przede wszystkim atrakcją turystyczną połączoną z chęcią przeżycia czegoś nadzwyczajnego, stanowiło motywację 17%. Większość badanych kojarzyła Auschwitz jako miejsce zagłady Żydów i symbol męczeństwa narodu polskiego podczas II wojny światowej3.

Małopolska (słabo) pamięta

O wiele mniej optymistyczne rezultaty przyniósł projekt edukacyjny „Małopolska Pamięta”, który został zrealizowany w 2016 r. przez Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego przy współpracy z Oświęcimskim Forum Praw Człowieka i Fundacją Nomina Rosae w Nowym Sączu. Kierownikiem tego projektu była dr Alicja Bartuś – politolożka, członkini Zespołu Opiniodawczego ds. Nauczania o Holokauście przy Ministrze Edukacji Narodowej oraz Zarządu Fundacji Międzynarodowego Domu Spotkań Młodzieży w Oświęcimiu4.

W projekcie „Małopolska Pamięta” wzięło udział 357 uczniów szkół ponadgimnazjalnych oraz 31 nauczycieli i edukatorów. Reprezentowane były szkoły o różnym profilu nauczania oraz duże i małe miasta z różnych rejonów Małopolski, na terenie której znajduje się miejsce pamięci Auschwitz. Podczas dwudniowej wizyty w Oświęcimiu uczniowie wysłuchali cyklu wykładów (m.in. na temat propagandy i mowy nienawiści w ujęciu historycznym i współczesnym czy życia Żydów w przedwojennym Oświęcimiu) oraz zwiedzili Muzeum Auschwitz i Centrum Żydowskie w Oświęcimiu. Do standardowego oprowadzania dodano zwiedzanie baraku dziecięcego na terenie byłego obozu Birkenau.

Wedle deklaracji uczniów 74% już wcześniej zwiedzało Muzeum Auschwitz, przeważnie w ramach wycieczki szkolnej w gimnazjum. Ponad 90% zadeklarowało, że o KL Auschwitz dowiedziało się na lekcjach historii, 17,9% na języku polskim, a 11,5% na lekcjach wiedzy o społeczeństwie. Z przeprowadzonego badania wynika, że młodzież generalnie nie interesuje się tematem Auschwitz. Tylko 12% uczestników projektu potrafiło wymienić tytuł przeczytanej książki dotyczącej tego obozu, a 83% stwierdziło, że nie czytało żadnej. Prawie nikt nie czytał samodzielnie książek lub artykułów na ten temat.

Słabą znajomość fundamentalnych niegdyś lektur o Auschwitz można wytłumaczyć systematycznie malejącym wśród młodych Polaków czytelnictwem. Jednak brak zainteresowania widać również w tym, że młodzież nie ogląda filmów czy reportaży o obozie. Aż 41,7% uczestników projektu nie oglądało niczego na ten temat, a 26,9% nie pamiętało tytułu filmu.

Słaba jest znajomość filmografii związanej nie tylko z Holokaustem, ale też z martyrologią narodu polskiego, tak akcentowaną – wydawałoby się – w przestrzeni publicznej przez obecną politykę historyczną. Równie nikłe okazało się zainteresowanie uczniów rtm. Witoldem Pileckim – twórcą polskiej konspiracji więźniarskiej w KL Auschwitz, wylansowanym przez prawicową politykę historyczną na ikonę „żołnierzy wyklętych”. Zupełnie wbrew faktom, ponieważ Pilecki był ofiarą represji stalinowskich, a nie uczestnikiem zbrojnego podziemia antykomunistycznego. Mimo że na fabularyzowany dokument o Pileckim uczniowie chodzili gremialnie w ramach szkolnej edukacji historycznej, jego postać nie zapisała się ani w ich pamięci, ani w emocjach.

Kreatorzy obecnej polityki historycznej powinni zadać sobie pytanie, dlaczego tak się stało. Podsuwany ciągle młodzieży kult „żołnierzy wyklętych” najprawdopodobniej wypacza odbiór nie tylko polskiej martyrologii z okresu wojny, ale w ogóle historii najnowszej.

O. Kolbe i to wszystko

Druga grupa pytań w ramach projektu była związana bezpośrednio z faktografią KL Auschwitz. Należy zwrócić uwagę, że młodzież wypełniała ankietę po zwiedzeniu muzeum, czyli po uzyskaniu od przewodnika wiedzy obejmującej kluczowe daty i fakty.

Na pytanie o rok założenia obozu prawidłowo odpowiedziało jedynie 44% uczniów. Część nie potrafiła nawet umieścić w czasie II wojny światowej. Powstanie obozu datowano na lata sprzed ataku III Rzeszy na Polskę albo już powojenne.

Także liczby ofiar obozu uczniowie nie zapamiętali. Właściwą – czyli 1,1 mln – podało 58,3% badanych, 18% twierdziło, że wynosiła ona 6 mln, a 14% – 4,5 mln. Uczniowie nie umieli również prawidłowo wskazać pięciu największych grup narodowych, które były ofiarami Auschwitz. Na pierwszym miejscu wymieniali Polaków (97,5%), następnie Żydów (81,8%), Romów (71,1%), Rosjan (54,1%), a nawet Węgrów (45,7%), myląc ich najprawdopodobniej z Żydami węgierskimi, których ok. 400 tys. zamordowano w KL Auschwitz w maju i czerwcu 1944 r. Mimo – wydawałoby się – powszechnej wiedzy o tym, że największą grupę ofiar stanowili Żydzi (co akcentują podczas zwiedzania przewodnicy Muzeum Auschwitz-Birkenau), kolejne pokolenie Polaków uważa ten obóz przede wszystkim za miejsce martyrologii polskiej.

Ale i wiedza na temat tej martyrologii jest słaba – tylko 12% badanych uczniów podało przybliżoną prawidłową liczbę Polaków, którzy zginęli w KL Auschwitz. Brak wiedzy, a co się z tym wiąże zainteresowania tym faktem, musi dziwić, skoro od 2006 r. 14 czerwca 1940 r. (data wywiezienia pierwszego transportu Polaków do Auschwitz) jest obchodzony jako Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady. Jeśli dodamy do tego programy i dyskusje, np. o Witoldzie Pileckim, a także ciągłe odwoływanie się przez obecną politykę historyczną do patriotyzmu, mamy powody sądzić, że tematyka polskiej martyrologii w KL Auschwitz i innych niemieckich obozach koncentracyjnych jest młodzieży dobrze znana. Okazuje się jednak, że nie.

Większość badanych uczniów nie potrafiła wymienić żadnych znanych polskich więźniów Auschwitz. 17% wskazało św. Maksymiliana Marię Kolbego, a 8% Pileckiego. Inni zaliczyli natomiast do więźniów Auschwitz osoby niezwiązane z tym obozem, np. Marka Edelmana, Janusza Korczaka czy Karolinę Lanckorońską.

40% uczestników projektu stwierdziło, że nigdy nie interesowało się i nie wie, czy ktoś z ich najbliższych był więziony w Auschwitz lub stracił tam życie. Brak zainteresowania większości trzeciego pokolenia powojennego tym, czy ktoś z ich rodziny był więźniem Auschwitz, wykazały również badania Agnieszki Pragi z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego5. Zaskakuje, że nawet historia rodziny nie interesuje tak dużej liczby badanych uczniów. Tylko 34,7% potrafiło też prawidłowo podać przybliżoną liczbę ofiar Holokaustu (6 mln). To także ma prawo dziwić, gdyż podczas corocznych obchodów wyzwolenia obozu – 27 stycznia – tematyka ta jest nagłaśniana w mediach. Nasuwa się wniosek, że żadne oficjalne obchodzenie rocznic nie zastąpi solidnej edukacji szkolnej. A tej najwidoczniej brakuje.

Uczestników projektu badawczego zapytano również o znaczenie historii Auschwitz dla Polaków. 70,9% odpowiedziało, że jest ona bardzo ważna, a 89%, że osobiście interesująca. Jednak wyrażając współczucie dla wszystkich ofiar Auschwitz, słabo dostrzegają oni związek pomiędzy mechanizmami zbrodni w przeszłości i obecnie. Wiedza o tragedii II wojny światowej i towarzyszące jej emocje nie przełożyły się na opinie i wnioski dotyczące współczesnych tragedii, zbrodni i konfliktów.

Mimo deklarowanej przez młodych ludzi empatii dla ofiar Auschwitz sprawa nie przedstawia się jednoznacznie – i uwaga ta dotyczy nie tylko Polaków. Większość zwiedzających były obóz Auschwitz zachowuje należną temu miejscu powagę. Zdarza się jednak, że młodzież robi sobie zdjęcia przed bramą „Arbeit macht frei”, blokami obozowymi czy ruinami krematoriów, a potem zamieszcza je w internecie. Z oburzeniem opowiedziała o tym w 2015 r. „Dziennikowi Polskiemu” mieszkanka Oświęcimia Marzena Kasprzyk: „Zobaczyłam dziewczynę i chłopaka, którzy z wesołymi minami pozowali przed obozowymi blokami. To nie mieści mi się w głowie, jak można nie uszanować tego miejsca. Dla mnie, jako mieszkanki Oświęcimia, było to szczególnie bulwersujące”.

Jeszcze ostrzej napisał o odbiorze Auschwitz przez młodych ludzi redaktor magazynu studenckiego „Pressja” z Rzeszowa: „Młodzieży łatwo przychodzi (…) wymyślanie nowych dowcipów o życiu obozowym, o Żydach, o wojnie. Śmieją się z palenia ludzi w krematoriach, dym z kominów nazywają »wycieczką Żydów po Auschwitz« (…). Kiedyś wchodząc na teren obozu, czuło się w powietrzu unoszącą się nostalgię, przechodząc od baraku do baraku, zamyślone dziewczyny myślały o cierpieniu, chłopcy skłaniali się do refleksji o życiu. Pojawiały się łzy, kiedy młodzi ludzie wchodzili do krematorium (…). Dziś w Auschwitz-Birkenau możemy zobaczyć wycieczki młodych ludzi, młodych ignorantów, a łzy, które pojawiają się na ich twarzach, są łzami ze śmiechu”. Takie skrajne zachowania świadczą nie tylko o braku empatii dla ofiar obozu, ale także o nikłej wiedzy historycznej młodych ludzi odwiedzających miejsce pamięci.

Bzdury Brauna i Schetyny

Podsumowując projekt „Małopolska Pamięta”, dr Alicja Bartuś stwierdziła, że w badanej grupie uczniów widać brak elementarnej wiedzy historycznej. Historia – od wybuchu II wojny światowej do współczesności – to hasła wypełnione nie treścią, ale mniejszą lub większą dawką emocji. Nieznajomość faktów ułatwia młodzieży formułowanie radykalnych sądów, a na emocjach pozbawionych rzetelnej wiedzy można dowolnie grać. Z radykalizacją postaw młodych ludzi wiąże się wzrost znaczenia dumy narodowej, która sprowadza się do kreowania silnej postawy nacjonalistycznej.

Ponadto badani uczniowie byli najwyraźniej pozbawieni pamięci pokoleniowej. W ich domach nie rozmawiano o przeszłości. Przodkowie, którzy pamiętali wojnę, nie żyją, a rodzice nie odczuwają więzi z tragiczną przeszłością. Miejsce rodzinnego przekazu historycznego zajęły slogany i emocje, pozbawione fundamentu wiedzy szkolnej. Z tym wiąże się zjawisko odurzenia młodzieży internetem. Dla wielu młodych stanowi on podstawowe i jedyne źródło informacji, których nie weryfikują. Stwarza to niebezpieczeństwo wypaczania świadomości historycznej młodzieży przez autorów redagujących w internecie treści kłamliwe, zmanipulowane czy pełne nienawiści. Można je znaleźć na antysemickich i szowinistycznych portalach typu Wolna Polska czy Stop Syjonizmowi, w podsuwanych młodemu czytelnikowi przez wydawców publikacjach np. Davida Irvinga, ale nie tylko. Powielają je także niektórzy prawicowi publicyści, popularni w środowisku młodzieżowym. Grzegorz Braun w artykule „Kłamstwa oświęcimskie” opublikowanym w lutym 2015 r. na łamach miesięcznika „Uważam Rze Historia”, pozwolił sobie na powielanie tez negacjonistów Holokaustu na temat komory gazowej przy krematorium I jako „dekoracji zaaranżowanej ex post, już po wojnie” oraz liczby ofiar obozu, wykazując się przy tym elementarną niewiedzą historyczną.

Trzeba też w tym miejscu wspomnieć o wystąpieniach niektórych polityków, choćby o żenującej wypowiedzi Grzegorza Schetyny o wyzwoleniu KL Auschwitz przez Ukraińców. Miało to miejsce w 2015 r., podczas obchodów 70. rocznicy wyzwolenia obozu. Wypowiedź ta nie była przypadkowa, ponieważ deprecjonowanie i wręcz negowanie wyzwolenia ziem polskich spod okupacji niemieckiej przez Armię Czerwoną jest jednym z fundamentów państwowej polityki historycznej. Chociaż podczas omawianych przeze mnie badań nie pytano o wyzwolenie obozu, przypuszczam, że młode pokolenie – poddane indoktrynacji antykomunistycznej i antyrosyjskiej – nie ma już świadomości, że gdyby wojna zakończyła się niekoniecznie zwycięstwem III Rzeszy, ale jakimś drugim Monachium (separatystycznym pokojem ze Stalinem i równoległym kompromisem z mocarstwami zachodnimi), historia narodu polskiego dobiegłaby końca właśnie w Auschwitz i podobnych miejscach.

Przyczyny stanu rzeczy ujawnionego przez projekt „Małopolska Pamięta” są przynajmniej dwie. Pierwsza to nieprzemyślane eksperymenty z programami nauczania historii, towarzyszące kolejnym reformom oświaty przeprowadzanym w Polsce od końca lat 90. Po reformie minister Katarzyny Hall z 2008 r. program nauczania historii w gimnazjach nie obejmował II wojny światowej. Z najważniejszego etapu edukacji szkolnej usunięto nauczanie o Holokauście i martyrologii narodu polskiego. Drugą przyczyną jest prowadzona po 1989 r. polityka historyczna, zmierzająca do budowania świadomości narodowej na antykomunizmie i rusofobii, a co za tym idzie – eksponująca na pierwszym miejscu zbrodnie stalinowskie, działalność antykomunistyczną oraz represje polityczne w PRL.

Żyjemy w czasach, kiedy odeszła już ogromna większość byłych więźniów KL Auschwitz. Prawie nie ma wśród nas pokolenia pamiętającego II wojnę światową i okupację niemiecką. Odpowiedzialność za przekaz wiedzy o zbrodniach, których symbolem jest Auschwitz, spadła na powołane do tego instytucje i media, ale przede wszystkim na państwowy system edukacji i państwową politykę historyczną. Upływ czasu ma na pewno wpływ na odbiór emocjonalny tamtych wydarzeń przez młode pokolenie. Do edukacji tego pokolenia konieczne są przemyślane i wolne od nacisku politycznego programy nauczania historii.

1 Co Polacy wiedzą o Auschwitz, www.wiadomosci.gazeta.pl, 26.01.2005.
2 Polacy patrzą na Auschwitz, www.wyborcza.pl, 25.01.2010; www.tvp.info, 27.01.2010.
3 Katarzyna Stec, Muzeum Auschwitz: od ciekawości do empatii, „Pamieć.pl” nr 6/2015, s. 69-70.
4 Alicja Bartuś, Edukacja w Miejscu Pamięci Auschwitz w świetle ankiet przeprowadzonych wśród małopolskich uczniów w 2016 roku, (w:) Dzieci wojny, Oświęcim 2016, s. 271-289.
5 Agnieszka Praga, Rola i znaczenie pamięci o KL Auschwitz-Birkenau w edukacji historycznej Polaków i Niemców. Konfrontacja pamięci indywidualnej z doświadczeniem miejsca, „Załącznik Kulturoznawczy” nr 1/2014, s. 558.


Niewiedza niemieckich nastolatków
W październiku 2017 r. media podały bulwersującą informację, że większość niemieckich nastolatków nie ma pojęcia, czym był obóz koncentracyjny Auschwitz. Wyniki takie przyniosły badania przeprowadzone przez Fundację Körbera w Hamburgu. Tylko 47% uczniów niemieckich w wieku 14-16 lat słyszało o tym obozie. Nieco lepiej z wiedzą było u uczniów 17-letnich i starszych. W tej grupie 71% wiedziało, co się kryje pod pojęciem Auschwitz-Birkenau.

„To hiobowe wieści. To niepokojące”, skomentowała wyniki tych badań Hannah Bethke na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Jej zdaniem przyczyną niewiedzy jest brak rozmów w domu na temat niemieckich zbrodni wojennych, czyli po prostu niechęć społeczeństwa do tego tematu.

Potwierdzają to badania Agnieszki Pragi z 2013 r., wedle których tylko w wypadku 17% ankietowanych przez nią uczniów niemieckich temat Auschwitz pojawiał się w domu, co jest związane z niechęcią do obarczania się winą. Inną przyczynę podał Sven Tetzlaff z Fundacji Körbera, który zwrócił uwagę na to, że „systematycznie zmniejsza się liczba krajów związkowych, w których w szkołach średnich historia jest samodzielnym przedmiotem”. Według niego właśnie to doprowadziło do zastraszająco małej wiedzy o obozach koncentracyjnych wśród uczniów niemieckich.

Nie można abstrahować od faktu, że pokolenie rodziców, a nawet dziadków tych uczniów stało się ofiarą „polityki świadomej amnezji” Konrada Adenauera. Mimo pozytywnych zmian w edukacji historycznej społeczeństwa niemieckiego, jakie nastąpiły później, można dzisiaj zauważyć tendencje do dzielenia się odpowiedzialnością za dramat II wojny światowej. Przykładem tego zjawiska jest chociażby serial telewizji ZDF z 2013 r. „Nasze matki, nasi ojcowie”, w którym zachwiane zostały proporcje ofiara-sprawca.

Podobnym manipulacjom poddawana jest młodzież w innych krajach. Wymienić tu należy nie tylko bogatą działalność publicystyczną i medialną negacjonistów Holokaustu, ale także przeróżne fałsze z „polskimi obozami śmierci” na czele, które wciąż pojawiają się w mediach zachodnich.

Wydanie: 5/2018

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy