Kłopotliwy sąsiad cerkwi

Kłopotliwy sąsiad cerkwi

Mieszkańcy podhajnowskiej wsi protestują przeciwko rozbudowie chlewni. Mają dość smrodu

Nowoberezowo to urocza wieś w powiecie hajnowskim. Internetowe wydanie „Encyklopedii Puszczy Białowieskiej” podaje, że została założona ok. 1611 r. i zamieszkiwała ją ludność ruska. Tamte czasy przypomina utworzona w XVI w. prawosławna parafia pw. Wniebowstąpienia Pańskiego, do której należą dwie zabytkowe cerkwie, pięć kaplic i dwa cmentarze. Dziś wieś zamieszkują w 99% prawosławni. W okolicy zachowało się wyjątkowe zdobnictwo drewnianych domów, uznawane za styl w architekturze ludowej, powstały w XX w. na Podlasiu. Ozdoby i ornamenty były wycinane na deskach, które następnie malowano na kontrastujący ze ścianami kolor i przybijano do drzwi, okien, szczytów, ganków, naroży i okapów.

Zabytki architektury i walory przyrodnicze Nowoberezowa miały być atrakcjami turystycznymi na skalę międzynarodową. Tymczasem wieś i okolice kojarzone są z odorem gnojowicy wydzielającym się z pobliskiej chlewni należącej do rodzinnej firmy państwa Ojdanów – Mineral Sp. z o.o., która na początku lat dwutysięcznych na terenach dawnego PGR uruchomiła hodowlę trzody chlewnej.

Racje mieszkańców

Gdyby wówczas ludzie wiedzieli, jak to będzie wyglądało, a raczej – jak będzie śmierdziało, ten obiekt by nie powstał. „W tej wsi nie da się nawet prania wywiesić na podwórku. Wszystko od razu nasiąka smrodem”, żaliła się Ewa Moroz-Keczyńska w 2014 r. na łamach lokalnego wydania „Gazety Wyborczej”.

Spadły ceny gruntów i posesji, a smród ma być odczuwalny w promieniu 4 km od chlewni – w Czyżykach, Nowokorninie, Puciskach, Wygodzie i nawet we wschodniej części Hajnówki. – Już w 2001 r. przedsiębiorca zobowiązał się do zasadzenia zieleni wysokiej i średniej wokół inwestycji od strony zabudowy mieszkalnej, niestety rosną tylko ozdobne krzewy – skarżą się mieszkańcy.

Uciążliwy odór przeszkadza także w godnym celebrowaniu uroczystości religijnych. Jedna chlewnia sąsiaduje z XIX-wieczną kapliczką pw. św. Braci Machabeuszy. Co roku 15 sierpnia odbywają się do niej procesje. Obok jest źródełko, z którego woda ma zdaniem wiernych lecznicze właściwości. Teraz kilka razy w roku trzeba ją wypompowywać, bo z rzeczki dostają się zanieczyszczenia. O tym, że cierpliwość wiernych się wyczerpuje, świadczy pismo proboszcza parafii pw. Wniebowstąpienia Pańskiego wysłane w październiku do wójt Hajnówki, Olgi Rygorowicz. Ks. prof. Jan Kazimiruk napisał: „(…) odory, które wytwarza chlewnia, w sposób znaczący utrudniają pielęgnowanie praktyk religijnych prawosławnych mieszkańców wsi. Dotyczy to w szczególności sprawowania nabożeństwa przy kaplicy św. Braci Machabeuszy, która znajduje się naprzeciw chlewni, pochówku zmarłych na naszym cmentarzu oraz odorów, które docierają do naszych zabytkowych cerkwi. (…) W chwili obecnej trwa remont generalny zabytkowej cerkwi z XVIII w. i chciałem wyrazić swoją jak największą troskę o stworzenie takich warunków, by odrestaurowany zabytek nie był narażony na oddziaływanie chemicznych związków będących efektem funkcjonowania chlewni w naszej historycznej wsi, której 400-lecie będziemy świętować za dwa lata, w 2018 r.”.

Plany inwestora

Jakby tego smrodu było mało, w lutym 2014 r. firma Mineral Sp. z o.o. wystąpiła do Urzędu Gminy w Hajnówce z wnioskiem o wydanie decyzji środowiskowej dla rozbudowy chlewni w Nowoberezowie. W nowym budynku o powierzchni użytkowej 1320 m kw. ma się znaleźć 166 stanowisk dla macior, 1346 stanowisk dla prosiąt, dwa stanowiska dla knurów i 10 stanowisk z przeznaczeniem na kwarantannę loszek. – Po zebraniu materiałów dowodowych wójt Olga Rygorowicz nałożyła obowiązek opracowania raportu o oddziaływaniu na środowisko – mówi Alina Ojdana, matka prezesa firmy Mineral Huberta Ojdany. – Taki raport przygotowaliśmy, po tym jak decyzję pani wójt podtrzymali Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Białymstoku i państwowy powiatowy inspektor w Hajnówce.

Na początku 2015 r. firma otrzymała od wspomnianych instytucji pozytywne opinie, które określały warunki realizacji przedsięwzięcia. Ani RDOŚ, ani sanepid nie wzięły pod uwagę licznych zastrzeżeń mieszkańców, w imieniu których wystąpili radna gminy Hajnówka Walentyna Biryłko, Ewa i Andrzej Keczyńscy, na co dzień pracujący w Białowieskim Parku Narodowym, oraz Towarzystwo Ochrony Krajobrazu w Hajnówce. Zwracali oni uwagę na negatywny wpływ inwestycji na znajdującą się w odległości ok. 40 m drewnianą, zabytkową kapliczkę, nieuwzględnienie zmian czynników klimatycznych zwiększających uciążliwość obiektów ani możliwości zanieczyszczenia wód powierzchniowych i podziemnych, niewłaściwe zagospodarowanie gnojowicy czy wreszcie odór nieznośny dla mieszkańców. Niebawem protest przeciwko rozbudowie chlewni podpisało już kilkuset mieszkańców.

Pod koniec grudnia 2014 r. nowym wójtem Hajnówki została Lucyna Smoktunowicz. Szybko przystąpiła do zażegnywania konfliktu na linii przedsiębiorca-mieszkańcy. Zorganizowała rozprawę administracyjną, czyli spotkanie protestujących z inwestorem.

– Chciałam, aby spółka Mineral ustosunkowała się do zarzutów społeczeństwa i uwag złożonych do raportu oddziaływania na środowisko – tłumaczy Lucyna Smoktunowicz. Ale porozumienia nie osiągnięto.

Alina Ojdana uważa, że wójt nie jest obiektywna i działa na szkodę firmy. – Stosuje różne kruczki prawne, by opóźnić rozpoczęcie inwestycji – żali się matka właściciela. Faktem jest, że w październiku 2015 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku uznał skargę spółki i stwierdził przewlekłość postępowania, wymierzając wójt Hajnówki 500 zł grzywny.

Lucyna Smoktunowicz wyjaśnia, że nie mogła wydać w terminie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla inwestycji, bo inwestor opóźniał uzupełnianie dokumentacji, nie stawiał się też na rozprawy administracyjne z mieszkańcami, a tego sąd nie brał pod uwagę. – Na wniosek pełnomocników spółki wyznaczałam kolejne terminy spotkań. Miał być na nich obecny autor raportu o oddziaływaniu na środowisko. Mieszkańcy chcieli mu zadać konkretne pytania. Ale autor dokumentu się nie pojawił – opowiada pani wójt. – Ta przewlekłość powstaje nie z mojej winy, po prostu automatycznie wydłuża się okres wydania decyzji.

Tymczasem w sierpniu 2016 r. Mineral Sp. z o.o. złożyła do Prokuratury Rejonowej w Hajnówce zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Lucynę Smoktunowicz i działaniu na szkodę spółki. Wójt miała również blokować inwestycję oraz modernizację budynków w sąsiednim prywatnym gospodarstwie na Bielszczynie, które prowadził Hubert Ojdana. Teraz w chlewniach hula wiatr, bo gospodarstwo zostało zamknięte z powodu afrykańskiego pomoru świń. Do tego, zdaniem Ojdanów, mogła się przyczynić pani wójt. Lucyna Smoktunowicz oskarżenia uważa za absurdalne i pokazuje list od Włodzimierza Skorupskiego, głównego lekarza weterynarii, z podziękowaniami za pomoc okazaną inspekcji weterynaryjnej przy zwalczaniu ogniska afrykańskiego pomoru świń. „Bez Pani pomocy, zaangażowania i ogromnego doświadczenia organizacyjnego sprawne i efektywne działania mające na celu jak najszybszą likwidację ogniska choroby zakaźnej byłyby niemożliwe”, stwierdził w nim główny lekarz weterynarii.

Decyzja wójt

Ostatecznie władze Hajnówki wydały 24 października 2016 r. decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na budowę chlewni w Nowoberezowie. W długim uzasadnieniu wójt napisała, że „inwestycja nadal budzi ogromny sprzeciw społeczny, a wiele spraw nie zostało wyjaśnionych w wystarczający sposób”. Mimo to była zmuszona do podjęcia takiej decyzji, bo zgodnie z wcześniejszym postanowieniem Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Białymstoku nie ma miejsca na prowadzenie polityki społecznej czy gospodarczej, a decyzję należy wydać zgodnie z przepisami prawa. Zaznaczyła również, że ponowne przeprowadzenie oceny oddziaływania na środowisko będzie możliwe na etapie wydawania pozwolenia na budowę przez starostę.

W ostatnich dniach Zenon Kruczyński – prezes Towarzystwa Ochrony Krajobrazu, Walentyna Biryłko oraz Ewa i Andrzej Keczyńscy w imieniu mieszkańców ponownie zaskarżyli decyzję do SKO w Białymstoku. Wskazali, że wniosek firmy w sprawie budowy chlewni narusza przepisy prawa budowlanego: „Najbliższy dom od chlewni odległy jest o 56 m. Inwestor przedstawia swoją inwestycję, jakby była ona nowym działaniem. W dokumentach (…) marginalizuje się fakt istnienia w tym miejscu dwóch chlewni. Ustawodawca przewiduje, że oddziaływanie musi być wykazywane dla całości – planowanego i istniejącego przedsięwzięcia”.

Wsparcie z Warszawy

W grudniu minęły dwa lata od momentu, kiedy Mineral Sp. z o.o. wystąpiła do gminy o zgodę na rozbudowę chlewni w Nowoberezowie. Przez ten czas mieszkańcy skutecznie oprotestowywali tę inwestycję. Lucyna Smoktunowicz gorliwie broniła interesów wiejskiej społeczności, za co ma sprawę w prokuraturze. Zapewne czekają ją jeszcze inne kłopoty. Ale nie zamierza się poddawać, bo uważa, że w końcu znajdzie sposób na to, aby smród gnojowicy nie był problemem. – W moim życiu było dużo niesprawiedliwości, dlatego chcę, żeby sprawy w urzędzie gminy były załatwiane transparentnie – podsumowuje pani wójt.

Sytuację monitoruje Fundacja Wolność i Pokój z Warszawy. Prezes Jarosław Dubiel, były współpracownik KOR, w stanie wojennym drukarz w wydawnictwie NOWA, zapowiedział, że jeśli zajdzie potrzeba, podejmie interwencję na najwyższych szczeblach władzy. – Smród świńskich fekaliów niszczy życie religijne, rodzinne i walory turystyczne uroczego miejsca wyznawców prawosławia. Jak długo zysk jednej rodziny okupiony będzie cierpieniem wielu wsi? – pyta retorycznie.

Wydanie: 50/2016

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy