Kobieta bez praw

Kobieta bez praw

ONZ chce walczyć o sprawy Polek. Nasi politycy nie widzą problemu

Jest taki popularny rysunek przedstawiający trzy małpki: jedna nic nie widzi, druga nic nie słyszy, a trzecia nic nie mówi. Taką strategię próbowała przyjąć część naszych polityków, gdy przedstawiała w Genewie raport na temat przestrzegania praw człowieka w Polsce. Podziemia aborcyjnego nie widzimy, alarmujących sygnałów ze strony organizacji kobiecych nie słyszymy i w ogóle lepiej na takie niewygodne tematy rozmawiać nie będziemy. – Nasi decydenci są chyba impregnowani na dramaty kobiet. Niestety, ta przypadłość dotyczy też polityków lewicy – mówi Wanda Nowicka z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. – Rząd pojechał do Genewy i na pytania o podziemie aborcyjne odpowiadał, że nie wie, jak wygląda sytuacja. Za to bardzo wyczerpująco mówił na tematy, które w Polsce nie wywołują tyle emocji. Na szczęście komitet zauważył, że w przestrzeganiu praw człowieka brakuje prawdziwej woli politycznej, i temu poświęcił większość swoich zaleceń.
– Brak odwagi polityków to grzech pierworodny – trudno znaleźć jego przyczyny. Myślę, że tkwią one w nadmiernym konformizmie, kunktatorstwie, źle pojętym pragmatyzmie oraz w wygodnictwie – podsumowuje minister Magdalena Środa, pełnomocniczka rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn.

Więcej krytyki

Wprawdzie Komitet Praw Człowieka ONZ pochwalił nas za powołanie urzędu Pełnomocnika Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn i za „podejmowane wysiłki”, ale krytyki było zdecydowanie więcej. Zarzucił, że Polki są dyskryminowane na rynku pracy. Nie mają równego z mężczyznami dostępu do wysokich stanowisk i są znacznie gorzej opłacane. Przede wszystkim jednak komitet skrytykował nas za skutki polskiego prawa antyaborcyjnego i za to, że nawet kobiety, które mają prawo do legalnego zabiegu, nie mogą tego zrobić. Czyli zmusza się je do rodzenia nawet wtedy, gdy ciąża jest efektem gwałtu, stosunków kazirodczych, jest zagrożeniem dla życia czy zdrowia kobiety lub gdy płód jest ciężko uszkodzony. Często przeżywają też swój koszmar z winy lekarzy, którzy zasłaniając się klauzulą sumienia, odmawiają wykonania zabiegu. Komitet zauważył, że taka sytuacja może prowadzić do rozkwitu podziemia aborcyjnego, gdzie o wykonaniu zabiegu zamiast diagnozy i sumienia decyduje już tylko pieniądz.
Szkoda, że tej prostej zależności nie zauważają nasi politycy. Robienie wielkich oczu może sprawdza się w kraju, ale jak na dywaniku Komitetu ONZ przyznać się, że nie ma żadnych badań rządowych dotyczących skali zjawiska nielegalnej aborcji?
– Zaniedbania w dziedzinie zdrowia kobiet, zwłaszcza dotyczącego prokreacji, są ogromne. Polska na tle reszty Europy jest nie tylko krajem zaniedbanym pod tym względem, lecz także kuriozalnym. U nas nie ma edukacji seksualnej, dostęp do środków antykoncepcyjnych jest ogromnie trudny, aborcja jest zakazana, pigułki wczesnoporonne również. Sumienie zabrania niektórym lekarzom wykonywania badań prenatalnych, a to też jest niezwykle dziwne – wymienia Magdalena Środa.
– Dlatego zasłużyliśmy sobie na tę krytykę – przekonuje wicepremier Izabela Jaruga-Nowacka. – Polska jak dotąd przeciwstawiała się racjonalnym i wyrażanym współcześnie tendencjom: na świecie łagodzi się prawo dotyczące przerywania ciąży, u nas – wprowadzane są zaostrzenia. Nie dość tego, istniejące prawo nie jest rzetelnie realizowane. Nie jest tajemnicą, że dla wielu kobiet cena pigułek antykoncepcyjnych to zapora nie do przejścia. Takie realia wprowadzają nierówność wobec prawa.

Jedyna słuszna wykładnia

Ale swoją wykładnię tego prawa, podobnie jak swoją interpretację zaleceń komitetu, mają „słuszne kręgi”. Bp Tadeusz Pieronek mówił, oceniając raport: – Tego typu zalecenia powracają do Polski jak refren. Mam zasadnicze pytanie: z jakiego mandatu Komitet Praw Człowieka ONZ rości sobie prawo do orzekania, co jest dobrem, a co złem moralnym? Niech pozwoli ludziom kierować się własnym sumieniem. Przecież to jest najbardziej podstawowe prawo.
– Ksiądz biskup pyta, jakim prawem. To chyba oczywiste – dziwi się Izabela Jaruga-Nowacka. – Po pierwsze, komitet skupia ekspertów, a nie polityków. Po drugie, sami chcieliśmy poddać się tej ocenie. To obywatele zdecydowali, by Polska była państwem demokratycznym, w którym przestrzega się prawa i dobrowolnie przyjętych zobowiązań międzynarodowych.
Jednak Wanda Nowicka, szefowa Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, przypomina, że komitet nie korzystał tylko z raportu rządowego. – Na temat zdrowia reprodukcyjnego kobiet w Polsce czerpał wiedzę od Światowej Organizacji Zdrowia, z raportów Unii Europejskiej czy Rady Europy – wymienia. – Źródła te potwierdziły wiarygodność naszych danych. Okazuje się, że w sprawach kobiet organizacje międzynarodowe mają lepszą wiedzę na temat Polski niż nasz własny rząd. I niewątpliwie większą wrażliwość na te kwestie. Ataki i zarzuty pod adresem Komitetu Praw Człowieka są absurdalne i wyrażają frustrację, że ktoś poza Polską dba o zdrowie i prawa kobiet.
Czy możliwy jest w tej kwestii dialog z polskim Kościołem? – Nie. Raczej nie – zastanawia się Magdalena Środa. – Zdolność Kościoła do dialogu jest odwrotnie proporcjonalna do władzy, którą posiada. A jest to władza nie tylko duchowa, lecz także polityczna i ekonomiczna.
– Staram się zrozumieć stanowisko Kościoła – mówi z kolei Izabela Jaruga-Nowacka. – Ale nie rozumiem, dlaczego ma ono obowiązywać demokratyczne i neutralne światopoglądowo państwo. Przez zbytnią uległość polityków dochodzi potem do dramatów. Dzieci rodzą dzieci. Co roku na świat przychodzi około 50 noworodków, których matki nie skończyły 15 lat. Wszystkie te ciąże są więc efektem przestępstwa. Czy ktoś tym dziewczynkom mówił o ich prawie do przerwania ciąży? Czy ktoś dał im wybór?

Bez prawa do aborcji

„Prawo do tzw. aborcji nie jest żadnym prawem człowieka. Podstawowym prawem człowieka jest prawo do życia. Ustawodawstwo w tej dziedzinie leży wyłącznie w kompetencji władz danego państwa i ich suwerennych decyzji. Ani ONZ, ani UE nie może niczego od Polski na tej płaszczyźnie wymagać, sugerować ani oczekiwać”, grzmiała niedawno Urszula Krupa z LPR, notabene posłanka do Parlamentu Europejskiego. Zdaniem jej partii, zalecenia ONZ dla Polski są logicznym następstwem antynatalistycznej polityki realizowanej przez Narody Zjednoczone.
– Wśród naszych decydentów ciągle pokutuje przekonanie, że prawa człowieka nie obejmują praw kobiet. Sfera publiczna, wolność słowa – i owszem. Ale nie antykoncepcja ani aborcja. To już nie są prawa człowieka – mówi Wanda Nowicka. I tłumaczy: – Komitet monitoruje realizację Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, który Polska ratyfikowała jeszcze w 1966 r. Zmieńmy prawo, to nie będzie już tego refrenu, który tak razi bp. Pieronka.
Komitet zasugerował przede wszystkim, żeby nasi politycy włączyli się w pracę nad prawdziwym raportem o skali zjawiska aborcji. Takim, który powstałby na podstawie analiz, rozmów z kobietami, raportów szpitalnych. Mowa była też o złagodzeniu tego prawa, wprowadzeniu szerszego dostępu do refundowanych leków i poradnictwa antykoncepcyjnego. Komitet przypomniał nam także o tym, że w szkołach przydałaby się rzetelna edukacja seksualna.
Joanna Weshler z Human Rights Watch w komentarzu do tych zaleceń powiedziała: – Nie są one dla Polski twardym zobowiązaniem, ale mają sporą wagę. W następnym raporcie Polska będzie musiała się tłumaczyć, jak zrealizowała zalecenia.
Wanda Nowicka jest jednak realistką: – Można tylko mieć nadzieję, że politycy, którzy kiedyś składali szumne deklaracje, znowu poczują chęć do działania. I jeśli nie zmobilizuje ich komitet, to może zbliżające się wybory.

Wydanie: 47/2004

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy