Komórki przed sądem

Komórki przed sądem

Włoski sąd przyznał odszkodowanie menedżerowi choremu na raka Włoska prasa pisze o wyroku stulecia. Po raz pierwszy sąd uznał związek przyczynowo-skutkowy między promieniowaniem telefonów komórkowych a nowotworami. Były menedżer, 60-letni Innocente Marcolini, uzyskał dzięki temu rentę z powodu choroby zawodowej. Wybitny onkolog Angelo Gino Levis, który wystąpił jako ekspert podczas rozprawy przed Sądem Najwyższym w Rzymie, z satysfakcją oświadczył: „Nareszcie została uznana korelacja między falami elektromagnetycznymi a tworzeniem się guzów rakowych. Stało się to wbrew uspokajającej propagandzie i wynikom badań finansowanych przez producentów telefonów komórkowych”. Zdaniem prof. Levisa, tym samym otwarta została już nie droga, ale autostrada dla roszczeń odszkodowawczych. Prawnicy przygotowują pozwy zbiorowe domniemanych ofiar telefonów komórkowych. Chory menedżer Wszystko zaczęło się w czerwcu 2002 r. Innocente Marcolini w czasie golenia poczuł nagle dotkliwy ból podbródka. Marcolini był dyrektorem w zakładach przemysłowych w mieście Brescia w północnych Włoszech. Wydawał polecenia 400 pracownikom. Z powodu obowiązków zawodowych często musiał się kontaktować z partnerami zagranicznymi. Rozmawiał przez telefon komórkowy lub bezprzewodowy pięć-sześć godzin dziennie, i to przez 12 lat. Aparat trzymał zazwyczaj przy lewym uchu, ponieważ prawą rękę miał zajętą dokumentami. Gdy ból nie ustępował, dyrektor poszukał pomocy lekarskiej. Po wielu konsultacjach onkolodzy zdiagnozowali nerwiaka nerwu trójdzielnego po lewej stronie głowy. Nowotwór okazał się niezłośliwy, jednak zagrażał życiu, ponieważ wykształcił się w pobliżu tętnicy dostarczającej krew do mózgu. Guzy usunięto operacyjnie. Innocente Marcolini przeżył, lecz ma sparaliżowaną lewą połowę twarzy, a powracające ataki bólu musi tłumić morfiną. Były dyrektor wystąpił do sądu z pozwem o przyznanie renty ze względu na chorobę zawodową (w praktyce oznaczało to niewielką podwyżkę świadczeń). Twierdził, że nowotwór spowodowało promieniowanie elektromagnetyczne o wysokiej częstotliwości z telefonów komórkowych. Sąd pierwszej instancji odrzucił jego roszczenia. W grudniu 2009 r. Marcolini uzyskał jednak korzystne rozstrzygnięcie Sądu Apelacyjnego w Brescii. Sąd Najwyższy w Rzymie, a więc ostatnia już instancja, 18 października br. potwierdził ten wyrok. „To bardzo istotny problem dla wielu. Zależało mi na jego upublicznieniu, ponieważ ludzie wciąż nie zdają sobie sprawy z zagrożenia. Rodzice powinni wiedzieć, że ich dzieci narażają się na choroby nowotworowe”, oświadczył zadowolony Marcolini. Problem rzeczywiście jest bardzo poważny. Na świecie już 6 mld osób rozmawia przez komórki (w 1990 r. było tylko 12,4 mln użytkowników). Niektórzy naukowcy, tacy jak emerytowany brytyjski profesor Denis Henshaw z uniwersytetu w Bristolu, badający wpływ promieniowania elektromagnetycznego na ludzkie zdrowie, alarmują. Telefony komórkowe mogą się okazać bombą zegarową, która spowoduje choroby milionów ludzi – nie tylko nowotwory, lecz także bezpłodność. Prof. Henshaw domaga się umieszczania na telefonach komórkowych etykiet z ostrzeżeniami, podobnymi do tych na paczkach papierosów. Stawką są wielkie pieniądze W sprawie domniemanej szkodliwości telefonów komórkowych od lat trwa wśród badaczy gorąca dyskusja, tym zajadlejsza, że gra toczy się o ogromne pieniądze. Koncerny elektroniczne próbują wykazać, że ich telefony są nieszkodliwe, finansują więc szczodrze badania. Eksperci występują też przed sądami jako rzeczoznawcy obu stron, inkasując oszołamiające honoraria. Według niektórych informacji, szwedzki naukowiec Hans-Olov Adami, dyrektor wydziału epidemiologii na Harvardzie, za wystąpienie przed amerykańskim sądem jako biegły obrony wystawił rachunek na ponad 80 tys. dol. Stało się to podczas procesu w 2002 r. Lekarz, który zachorował na raka mózgu, usiłował wtedy uzyskać odszkodowanie od produkującej komórki Motoroli. Specjalistą strony oskarżającej był inny szwedzki naukowiec, epidemiolog Lennart Hardell z kliniki uniwersyteckiej w Örebro, którego honorarium wynosiło 560 dol. za godzinę. Przed Sądem Najwyższym w Rzymie jako eksperci pojawili się wspomniany już Angelo Gino Levis oraz renomowany neurochirurg i onkolog Giuseppe Grasso, którzy zgodnie podkreślali, że promieniowanie elektromagnetyczne z telefonów komórkowych oraz bezprzewodowych uszkadza komórki i zwiększa ryzyko choroby nowotworowej. Zdaniem obu naukowców, rak mózgu wykształca się często dopiero po 15 latach, a więc krótkoterminowe badania nie mają wielkiej wartości. Wyrok SN w Rzymie sprawił, że dyskusja wśród badaczy osiągnęła temperaturę wrzenia, a nawet zmieniła się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2012, 49/2012

Kategorie: Świat