Kompromis dla Kaliningradu

Kompromis dla Kaliningradu

Unia Europejska proponuje: zamiast wiz specjalne dokumenty dla Rosjan, a w przyszłości ruch bezwizowy

W polityce nie ma rzeczy niemożliwych, a już na pewno nie ma spraw nie do załatwienia – jeśli partnerzy rzeczywiście chcą mądrego porozumienia. Ostatnie propozycje Komisji Europejskiej w Brukseli, dotyczące zasad tranzytu pomiędzy enklawą kaliningradzką a pozostałym terytorium Rosji, wydają się udowadniać, że ta stara prawda dotyczy nawet tak wrażliwego tematu jak przyszła sytuacja Kaliningradu. Europa zgodziła się – po miesiącach twardego upierania się, że żadnych ustępstw w sprawie reżimu schengeńskiego, wymagającego wiz przy przejeżdżaniu przez kraje UE, nie będzie – iż trzeba wyjść naprzeciw rosyjskim protestom, że nie można tak traktować przejazdu Rosjan z jednej części rosyjskiego terytorium do drugiej.
Pomysł eurokratów z Brukseli, by wprowadzić specjalne dokumenty „ułatwionego przejazdu” dla rosyjskich obywateli podróżujących z centralnej Rosji do strefy Kaliningradu i odwrotnie przez Litwę, nie wszyscy w pierwszej chwili w Moskwie głośno zaakceptują. Dziennik „Izwiestia” nie dostrzegł w tej propozycji niczego nowego. „Przedstawiciele Unii Europejskiej teraz już w pisemnej formie upierają się przy swoim – wprowadzeniu wielorazowej specjalnej karty tranzytowej do odwiedzania Kaliningradu, innymi słowy – wielokrotnej wizy”, poskarżyła się moskiewska gazeta. Podobnie ocenił brukselskie propozycje dziennik „Wriemia Nowostiej”, określając je jako „kolejny wariant reżimu wizowego”. Ale już np. dziennik „Gazieta” stwierdził po ogłoszeniu propozycji Komisji Europejskiej, że „Rosja wywalczyła zasadnicze ustępstwa w kwestii kaliningradzkiej”.
Co zrobią z tym politycy? Specjalny wysłannik prezydenta Putina ds. Kaliningradu, Dmitrij Rogozin, w pierwszej reakcji mówił w wywiadzie dla radia Echo Moskwy o propozycji komisji jako „idącej w dobrym kierunku”. Kilka godzin później wypowiadał się już ostrożniej, podkreślając, że w pomysłach Brukseli „jest więcej pytań niż odpowiedzi”, a nawet, że „Komisja Europejska urodziła mysz”. Kto jednak chciałby interpretować te słowa jako sygnał skrajnej dezaprobaty Kremla dla propozycji unijnych, popełnia błąd. To raczej ostrożność polityczna i chęć oswojenia rosyjskiej opinii publicznej z faktem, że elementy ściślejszej kontroli kaliningradzkiego tranzytu muszą być wprowadzone, nakazuje dzisiaj Moskwie zachować zdystansowaną postawę. Niewykluczone, że ekipa prezydenta Putina liczy na (drobne już raczej) dodatkowe ustępstwa ze strony unijnej.
Faktem jest, że – bez łamania układu z Schengen – proponowany jest dobry kompromis dla strefy Kaliningradu. Po początkowych „Niet” Rosjanie już przecież kilka tygodni temu zgodzili się, że jakaś forma dodatkowej kontroli nad tranzytem do tej enklawy będzie potrzebna. Wykazali polityczną dalekowzroczność i udowodnili, że chcą współpracy, a nie konfrontacji z Europą.
Unia też porzuciła w końcu bezkompromisowe wcześniej „No” (albo „Non”, „Nein” itd.) i upieranie się przy wizach dla przejazdu Rosjan przez Litwę. Proponuje teraz dokumenty „ułatwionego tranzytu”, nad których wydawaniem istotną kontrolę – to ważne – sprawować będą nie zachodni Europejczycy, a sami Rosjanie. Czasowo zaakceptowano, że tysiące obywateli Kaliningradu mają ciągle stare radzieckie paszporty (z którymi nie jeździ się już w daleki świat).
W perspektywie jest wprowadzenie szybkich bezwizowych pociągów przez Litwę (UE musiałaby zainwestować w to ok. 140 mln euro), a także – to za czas nieco dłuższy, choć pewnie bliższy, niż nam się dzisiaj wydaje – wprowadzenie ruchu bezwizowego między UE i Rosją, co zakończyłoby wszelkie spory dotyczące podróży do i z Kaliningradu.


Co proponuje Bruksela?
Komisja Europejska zaproponowała, by Rosjanie mogli przejeżdżać przez Litwę – gdy przystąpi ona do Unii Europejskiej – z paszportami niespełniającymi wszystkich standardów międzynarodowych (tj. starymi paszportami typu radzieckiego – przyp. MG) i z „dokumentami ułatwionego tranzytu” zamiast wiz.
UE odniosła się też przychylnie do rosyjskiego pomysłu „pociągów non stop”, którymi Rosjanie mogliby przejeżdżać tranzytem przez Litwę (bez możliwości opuszczenia pociągu) w ogóle bez wizy czy jej odpowiednika. Komisja, świadoma jednak niepokoju, jaki pomysł z „pociągami non stop” wywołuje na Litwie, zastrzegła, że decyzja o przepuszczaniu takich pociągów przez Litwę mogłaby zostać podjęta dopiero po poszerzeniu Unii, a więc przez wszystkich jej członków, łącznie z Litwą.
Komisja uznała, że proponowane rozwiązania miałyby charakter tymczasowy i że można rozpocząć dyskusję o „długofalowym celu”, jakim byłoby wprowadzenie ruchu bezwizowego między całą poszerzoną Unią a Rosją.


Co proponowali Rosjanie?
Dmitrij Rogozin w wywiadzie dla „Przeglądu” powiedział:
„(…) Nie chcemy zmieniać traktatu z Schengen. Ale widzimy w jego przepisach punkty, które – przy życzliwej Rosji interpretacji – pozwolą na bezwizowy tranzyt Rosjan do strefy Kaliningradu przez Litwę. (…) Celem powinno być uniemożliwienie tranzytowym pasażerom wysiadania z pociągu lub autobusu na terytorium Litwy. Po pierwsze, bilety na tranzyt do i z regionu Kaliningradu powinny być sprzedawane obywatelom Rosji po okazaniu nowego rosyjskiego paszportu – na konkretny pociąg czy autobus jadący tranzytem przez Litwę, a więc bez zatrzymywania się na litewskim terytorium. Informacja o tym, łącząca bilet na konkretne miejsce w wagonie czy autobusie z konkretną osobą, przekazywana byłaby do Wilna. (…) Autobusy mogłyby jeździć z policyjną eskortą. (W wypadku samochodów prywatnych) można pomyśleć o elektronicznych zabezpieczeniach, a gdyby okazało się to za trudne, widzę ewentualność wprowadzenia dla takich tranzytowych, prywatnych przejazdów wiz.


W 2001 r. – według statystyk rosyjskich – z tranzytu pomiędzy obwodem kaliningradzkim a pozostałą częścią Rosji skorzystało w ruchu kolejowym 960 tys. Rosjan, a w ruchu drogowym – 602 tys.

 

Wydanie: 38/2002

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy