Koniec serdecznych powitań

Koniec serdecznych powitań

W Niemczech rośnie niechęć do nowych uchodźców

Jest środek stycznia, gdy w bawarskim mieście Landshut 31 Syryjczyków wsiada do autobusu, który ma ich zawieźć do Berlina. „Powiedzieli nam, że tutaj nie ma dla nas mieszkań, a w stolicy sytuacja będzie lepsza”, mówi jeden z nich. Optymizm Syryjczyków jest wielki. Wszystkim mężczyznom już wcześniej przyznano status uchodźców, jednak dotychczas musieli żyć w ośrodku, ponieważ w Landshut nie było innych mieszkań. Starosta powiatu Peter Dreier organizuje im wyjazd. „Życzę wam dobrej podróży, zobaczymy się w Berlinie”, zapowiada. Faktycznie, Dreier również jedzie, ale potem okazuje się, że jest wobec Syryjczyków nieszczery. Ci w trakcie podróży zaczynają się dopytywać, czy tak naprawdę nie są instrumentem nacisku na władze federalne w Berlinie, aby te zmieniły politykę wobec uchodźców. „Będziemy przyjęci przed Urzędem Kanclerskim”, tłumaczy się Dreier. Jednak w Berlinie nikt ich nie wita, po nocy spędzonej w pensjonacie Syryjczycy zostają odesłani do Landshut – a wiadomość o niesmacznej zagrywce bawarskiego polityka obiega kraj.

Pilny list do kanclerki

To nie przypadek, że ten incydent wydarzył się na linii Bawaria-Berlin. Bawarska chadecja, CSU, siostrzana partia rządzącej CDU, należy do najostrzejszych krytyków liberalnej dotychczas polityki imigracyjnej Angeli Merkel. Już późnym latem, gdy w niemieckim społeczeństwie dominowało pozytywne nastawienie do uchodźców, CSU coraz głośniej przestrzegała kanclerkę, że należy jak najszybciej zmienić politykę wobec uchodźców. Teraz Horst Seehofer stawia Merkel ultimatum, aby w końcu zmienić politykę i grozi jej nawet skargą przed trybunałem konstytucyjnym. Seehofer i CSU chcą, aby Berlin wprowadził roczny górny limit przyjęć uchodźców. „Więcej niż 200 tys. imigrantów rocznie – czy to osób wnioskujących o azyl, czy też uchodźców wojennych – Niemcy nie są w stanie udźwignąć”, napisali politycy CSU do Merkel. Sąsiadująca z Bawarią Austria właśnie wprowadziła własny roczny limit.

Niechęć w obliczu co prawda malejącej, ale wciąż dużej liczby uchodźców nasila się nie tylko w bardziej prawicowej CSU, ale także w samej CDU. W zeszłym tygodniu 44 posłów CDU napisało „pilny list” do szefowej rządu, a według informacji agencji prasowej DPA aż jedna trzecia klubu parlamentarnego chadecji w Bundestagu, w tym berlińscy posłowie CSU, jest w tej sprawie przeciwko Angeli Merkel. Konkretna treść listu nie jest znana, ale wiadomo, że posłowie żądają w nim powrotu do tzw. układu z Dublina. Zakłada on, że kraje UE, w których uchodźcy po raz pierwszy postawią stopę, odpowiadają za procedurę azylową. A Niemcy są otoczone krajami UE. Latem ub.r. niemiecki rząd czasowo zawiesił tę regulację z powodu fali uchodźców z Syrii napływającej do południowych państw unijnych.

Fakt, że sprzeciw wobec postawy kanclerki coraz ostrzej wyrażają krytycy z jej własnej partii, jest także pokłosiem wydarzeń z nocy sylwestrowej w Kolonii. Wówczas kilkuset młodych mężczyzn w grupkach osaczało, molestowało seksualnie i okradało setki kobiet. Mężczyźni to głównie migranci z Afryki Północnej i krajów arabskich. Ponad 20 postawiono już zarzuty, wśród podejrzanych są też ubiegający się o azyl. Dotychczas ponad 750 kobiet złożyło doniesienie o molestowaniu lub rabunku, w trzech przypadkach o gwałcie.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 4/2016

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy