W Kościele pustka

Ksiądz Tadeusz Bartoś opuścił polski Kościół katolicki. Wcześniej podobnie uczynił inny popularny kapłan Stanisław Obirek. Co roku w Polsce odchodzi ze struktur Kościoła około 60 kapłanów, w Europie 250. Tych 60 rocznie katastrofy kadrowej nie czyni, kraj nasz przoduje w liczbie produkowanych i eksportowanych księży. Ale odejścia tych najbardziej popularnych wśród ludzi młodych i myślących to jedno ze świadectw psucia się Kościoła katolickiego.
Ksiądz Bartoś odszedł, bo miał dość „karcąco-władczego” stylu bycia Kościoła. Pytał: „Czy podając wiernym na tacy zestaw nakazów i zakazów, Kościół nie odcina ich od możliwości duchowego rozwoju, samodzielnego dochodzenia do prawdy? Ile w przestrogach przed relatywizmem jest autentycznego zatroskania o zabłąkane dusze, a ile zwykłego wygodnictwa i chęci nałożenia kagańca niesubordynowanym katolikom?”.
Kościół katolicki w Polsce jest coraz częściej krytykowany przez Polaków katolików, którzy kursują między krajem a Irlandią, Wielką Brytanią i Niemcami. Tam nawet „polskie” parafie są inne. Bliższe wiernym, nierzadko otoczone stowarzyszeniami śpieszącymi wiernym z pomocą. Zwłaszcza na Wyspach katolicki Kościół jest lewicoskrętny, prospołeczny. Tam wolontariusze pracują naprawdę za darmo, a księża nie wyciągają co chwila ręki po „co łaska”. Znajomi młodzi, bardzo katoliccy Irlandczycy z przerażeniem opowiadają o mszach w polskich kościołach. U was jest jak w wojsku, słyszę, tylko klęknij, powstań, klęknij, powstań. Żadnej radości, żadnego poczucia wspólnoty. Hierarchia i tyle. Dodatkowo nauczeni europejskimi przykładami wierni w Polsce coraz częściej zaczynają się dopominać o przejrzystość finansową, o coroczne rozliczenia wpływów i wypływów pieniężnych w parafiach. Tak jak jest już za miedzą, w Europie.
Jeśli wierzyć kościelnym statystykom, ponad 60% polskich kapłanów jest zwolennikami szybkiego zniesienia celibatu. Ilu już go sobie zniosło, w praktyce, wiedzą wierni licznie opowiadający o księżych dzieciach i „gospodyniach”. Zresztą w wielu regionach, np. w Małopolsce, nieślubne dziecko z księdzem to nie grzech. Honor nawet. Rzym nierychło zniesie celibat. Ale niecelibatowe praktyki księży przyspieszą tylko społeczną wolę wprowadzenia podatku kościelnego. Byłem przeciwnikiem takiego, obawiałem się, że obciążymy nim dodatkowo wiernych, a Kościół katolicki pozostawi zwyczajowe opłaty za posługi religijne. Za kolędy czy choćby „otwarcie bramy na księżowski cmentarz”. Ale społeczeństwo polskie się zmienia. Pragnie jasnych reguł finansowych także w Kościele. Zatem wprowadźmy taki podatek. Niech wierni zadeklarują, na który z Kościołów chcą płacić, kapłani i zakonnicy zaś nie będą już mieć prawa pobierania dodatkowych opłat. A budżet państwa dotowania kościołów.
Na razie Kościół katolicki w Polsce nie chce o tym dyskutować. Zajęty jest „lustracją”, czyli wymianą kadr. Starsi muszą ustąpić miejsca młodszym, związanym z partią rządzącą, z IPN. Stanowiska potracą nie tylko zlustrowani jak Wielgus, ale, jak słyszę, wszyscy biskupi mianowani w czasach PRL powinni ustąpić. Młodsi, wściekle konserwatywni, antykomunistyczni czekają na swoje. Młodzi, niekonserwatywni widzą, że można być wierzącym poza strukturami.

PS Zapraszam do czytania i komentowania mojego bloga w portalu internetowym Wirtualna Polska.

Wydanie: 7/2007

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy