Kraj zachodni, czy kraj wschodni?

Kraj zachodni, czy kraj wschodni?

Stan umysłów oddają tytuły gazet. Tu mistrzostwo świata osiągnął “Nasz Dziennik”, który swą relację z sejmowej debaty nad polską polityką zagraniczną opatrzył tytułem “Bankructwo polityki Geremka?” i stosownym komentarzem: “Po wczorajszej debacie w Sejmie można odnieść wrażenie, że prowadzona od dziesięciu lat polityka integracji z Unią Europejską i podporządkowania Polski procesom globalizacji zaczyna się załamywać”.
Za to “Rzeczpospolita” i “Trybuna” zareagowały nadzwyczaj podobnie. “Zgoda z zastrzeżeniami”, “Konsensus nie do końca” – tymi tytułami chyba dobrze wychwyciły atmosferę i układ sił panujących na sejmowej sali. Układ przychylny Geremkowi, bo poza Janem Łopuszańskim z Rodziny Polskiej i w pewnym stopniu Januszem Dobroszem z PSL nikt głównych linii naszej polityki zagranicznej nie kwestionował, więc szef dyplomacji, zadowolony z dyskusji, mógł pod jej koniec pozwolić sobie na rozdzielanie komplementów – tak pod adresem prezydenta RP, jak i opozycji.
Tajemnica dobrej atmosfery na sejmowej sali jest dosyć prosta. Główne priorytety naszej dyplomacji – integracja z Unią Europejską, poprawa naszych stosunków z Rosją, przestawienie naszej dyplomacji na działania promujące naszą gospodarkę – są oczywiste i trudno mieć pretensje do ministra, który chce je realizować. Ministrowi Geremkowi można było więc wytknąć coś zupełnie innego – że opowiada o słusznych celach, tymczasem praktyka częstokroć jest ich zaprzeczeniem. Ta praktyka to fatalne stosunki z Rosją i coraz gorsza pozycja Polski w gronie państw aspirujących do Unii Europejskiej.
– Horyzontem organizującym nasze poczynania jest data 1 stycznia roku 2003 jako dzień gotowości naszej do członkostwa i – mamy nadzieję – uzyskania członkostwa – mówił Geremek w Sejmie. – Uważamy, że odkładanie akcesji Polski do Unii Europejskiej poza rok 2003 byłoby niekorzystne nie tylko dla Polski.
Słuszne słowa, tylko że ministrowi natychmiast odpowiedzieli politycy opozycji, mówiąc, że nasze szanse na wejście w roku 2003 do Unii nikną z kilku zasadniczych przyczyn – z powodu zwalniania tempa wzrostu gospodarczego i z bałaganu, który przez dwa lata panował w Komitecie Integracji Europejskiej. Bałaganu będącego efektem wewnątrzrządowej wojny o panowanie nad KIE. Tym sposobem Polska z lidera regionu w wielu punktach przesunęła się na sam koniec. Tak zresztą wynika z unijnych opracowań, o których podczas debaty wspominał Tadeusz Iwiński.
– Ze strony polskiej mamy wolę budowania stosunków dobrego sąsiedztwa – mówił minister o stosunkach polsko-rosyjskich. Na co szef opozycji, Leszek Miller, nawiązując do antyrosyjskich wypowiedzi ministra – koordynatora ds. służb specjalnych, odpowiadał pytaniami: “Który z członków rządu kieruje polityką zagraniczną? Czy minister Geremek, czy minister Pałubicki?”.
Te wszystkie zarzuty szef dyplomacji przyjął ze spokojem. Co łatwo zrozumieć, bo dotyczyły one nie MSZ, a polityki rządu, a raczej jego AWS-owskiej części. To działania ZChN-owskiego polityka, Ryszarda Czarneckiego, w KIE doprowadziły do osłabienia tego urzędu, to nieskoordynowane działania premiera Buzka są także przyczyną naszych opóźnień w negocjacjach z Unią. A fakt, że Polska ma dziś najgorsze stosunki z Rosją spośród wszystkich państw NATO, to efekt nie jedynie polityki Kremla, ale – chyba w większym stopniu – nieodpowiedzialnych działań ministra-koordynatora i jego partyjnych kolegów. Tak więc Geremek mógł słuchać zarzutów opozycji ze spokojem, bo w najważniejszych sprawach nie dotyczyły go one bezpośrednio.
I to jest powodem do niepokoju. Bo jest dowodem jakiejś dziwnej schizofrenii sytuacja, w której najważniejsze siły polityczne deklarują wolę szybkiego wejścia do Unii, a potem jedna z nich całymi miesiącami utrzymuje bałagan w KIE, urzędzie odpowiedzialnym za sprawy europejskie. Jest dowodem nieobycia sytuacja, w której opozycja, akurat mająca dobre kontakty z rządzącymi dziś w Europie socjaldemokratami, jest odsuwana od spraw związanych z integracją. Tu przecież pracy starczy dla wszystkich. Jest też schizofrenią sytuacja, w której służby specjalne i ich szef stawiają MSZ przed faktami dokonanymi, niwecząc miesiące pracy dyplomatów.
– Jesteśmy już krajem zachodnim – deklarował minister Geremek w Sejmie. Przez grzeczność pewnie nie dodał, że zachowującym się wciąż jeszcze jak kraj wschodni.

Wydanie: 20/2000

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy