Kredyty bierzmy w bankach – rozmowa z dr Mariuszem Zygierewiczem

Szybka pożyczka w parabanku może kosztować nas dużo więcej, niż się spodziewamy

Dr Mariusz Zygierewicz, dyrektor w Związku Banków Polskich

Rozmawia Andrzej Dryszel

Czy lepiej wziąć kredyt w banku czy w jakiejś instytucji finansowej, obiecującej, że pożyczy nam szybko i „bez BIK”?
– Przede wszystkim trzeba wziąć pod uwagę realny koszt kredytu, bo to najważniejsza kwestia. Kredyt zaciągany w banku najczęściej jest znacznie tańszy niż w jakiejkolwiek instytucji parabankowej. Firmy udzielające szybkich pożyczek na ogół nie przestrzegają przepisów dotyczących kredytu konsumenckiego, mówiących, że maksymalne oprocentowanie takiego kredytu nie może przekraczać czterokrotności stopy lombardowej w NBP (obecnie stopa ta wynosi 6,25%), a w dodatku naliczają ogromne prowizje. Całkowity realny koszt udzielonych przez nie pożyczek wynosi więc 150% i więcej.
Dlaczego aż tak dużo?
– Dlatego, że bank, działając zgodnie z regułami bezpieczeństwa, zawsze musi dokładnie sprawdzić zdolność kredytową swojego klienta – i nie wolno mu udzielić kredytu, jeśli tej zdolności nie będzie. Gdy natomiast ktoś chce skorzystać z pożyczki udzielanej bez sięgania do wiedzy Biura Informacji Kredytowej, oznacza to, że jego zdolność  spłaty pożyczki nie zostanie do końca zbadana. Jeśli zaś zdolność kredytowa nie będzie całkiem pewna, to instytucja parabankowa pożyczająca pieniądze policzy sobie za tę usługę drożej niż bank. Ona uwzględnia bowiem w swoich kalkulacjach ryzyko, że część udzielonych pożyczek nie zostanie spłacona, i dlatego musi zarabiać więcej na klientach. To normalny mechanizm, przy większym ryzyku zawsze oczekiwana jest wyższa stopa zwrotu.
Parabank policzy więcej – ale pożyczy.
– Odmowa udzielenia kredytu przez bank nie jest karą, lecz sygnałem ostrzegawczym, który warto wziąć pod uwagę. Jeśli bank uzna, że klient nie ma zdolności kredytowej, to w ten sposób przekazuje mu ważną informację, że z racji niewystarczających dochodów lub zbyt dużych zobowiązań istnieje spore niebezpieczeństwo, że w przyszłości nie będzie on w stanie zwrócić pożyczonych pieniędzy. Natomiast firma parabankowa gotowa jest udzielić kredytu, co przy jego wysokim koszcie może spowodować nadmierne obciążenie ratami, a w konsekwencji – fizyczną niemożność spłacenia pożyczki, z wszelkimi tego konsekwencjami.
Tyle że ludzie nie uważają odmowy udzielenia kredytu za ważny i potrzebny sygnał. Oni potrzebują pieniędzy i idą do parabanków, dlatego że prawdziwe banki nie chcą im pożyczać.
– Zapewne tak. Proszę jednak pamiętać o tym, że gdy pożyczymy pieniądze w jakiejś szemranej firmie, o której niewiele wiemy, to jeżeli będziemy mieć kłopoty ze spłatami, może być tak, mówiąc brutalnie a szczerze, że przyjdzie do naszego domu ktoś z pałą i wymusi zwrot pożyczki. Tymczasem jeśli nie spłaci się kredytu zaciągniętego w banku, to nikt z pałą do nas nie przyjdzie…
Przecież każdy chętniej brałby pożyczkę tam, gdzie nic nie będzie mu grozić. Czy nie jest tak, że to Komisja Nadzoru Finansowego napędza klientów parabankom, ogłaszając kolejne rekomendacje, prowadzące do zaostrzania polityki kredytowej przez nasze banki?
– To prawda, zgadzam się, że pewne ograniczenia wprowadzane przez KNF są dyskusyjne i idą za daleko. Nie można jednak brać pod uwagę wyłącznie tego, co powie pierwszy bank, do którego się zwrócimy. Może być przecież tak, że jeden bank prowadzi dość liberalną politykę kredytową, a drugi bardzo zachowawczą – i przy obowiązywaniu tej samej rekomendacji T, dotyczącej kredytów detalicznych na cele konsumpcyjne, jeden udzieli nam kredytu, a drugi nie. Dlatego zawsze trzeba sprawdzać warunki uzyskania kredytów w kilku bankach. Nie ma prostego algorytmu, z którego wynikałoby, że jeśli ktoś ma określone dochody i wydatki, to na pewno dostanie kredyt albo na pewno go nie dostanie.
Czy można mieć nadzieję, że KNF rozluźni restrykcje i przyczyni się do tego, że liczba klientów parabanków zacznie jednak spadać?
– Myślę, że z ostatnich rozmów przedstawicieli środowiska bankowego z KNF płynie wniosek, iż komisja też jest świadoma tego, jakie skutki przynoszą jej regulacje, i będzie prawdopodobnie jeszcze w tym roku łagodzić rekomendację T.
Może to być ważne dla emerytów, którzy stanowią znaczącą grupę wśród osób pożyczających pieniądze w instytucjach pozabankowych. Ale czy i emeryci są ważni dla banków?
– Może nie dla wszystkich – ale dla większości już tak. Mają stałe i pewne dochody, są rzetelniejsi w obsługiwaniu swoich zobowiązań. Dlatego coraz więcej banków stara się nawiązać z nimi współpracę. Długość życia wciąż jeszcze nam rośnie, a poza tym wiele osób starszych bierze kredyt z myślą, że dzieci będą po nich kontynuowały spłaty. Dla banków to także ma znaczenie, bo w ten sposób zwiększa się grono ich klientów.

Wydanie: 43/2012

Kategorie: ABC BANKOWOŚCI, część III
Tagi: NBP

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy