Oszczędność równa się zamożność

Systematycznie oszczędza zaledwie 8% Polaków

Większość Polaków uważa, że warto i należy oszczędzać. Systematycznie robi to jednak tylko 8% rodaków
(badania Pentora). Okazjonalnie oszczędza co trzeci mieszkaniec naszego kraju. W państwach starej Unii – średnio co drugi.
Według definicji NBP, oszczędności gospodarstw domowych to nieskonsumowana część dochodów ludności (a więc ich dochody pomniejszone o spożycie prywatne). Prawidłowością jest to, że zamożniejsze gospodarstwa domowe mają wyższą skłonność do oszczędzania niż te ubogie. Przyczyna i skutek są tu zamienne – zamożność jest wynikiem oszczędzania, im więcej zaoszczędzimy, tym będziemy zamożniejsi, a oszczędzać łatwiej jest zamożnym, co zamożność zwiększa.
Jak wynika z badań Pentora, najlepszymi bodźcami do powstania nawyku oszczędzania są wyższe dochody (ponad 2,5 tys. zł miesięcznie netto) oraz wyższe wykształcenie.

Nie wierzymy, że odłożymy

Teorie ekonomii sugerują, że im wyższa jest skłonność społeczeństwa do oszczędzania, tym lepsze perspektywy rozwoju. Jak wynika ze statystyk gospodarczych, kraje zamieszkiwane przez ludność oszczędniejszą są z reguły zamożniejsze i należą do czołówki pod względem wysokości produktu krajowego brutto, potrafią też osiągać szybkie tempo wzrostu gospodarczego. Są to państwa północnej i zachodniej Europy, Dalekiego Wschodu oraz Kanada.
Skłonność do oszczędzania to cecha polegająca na odkładaniu części bieżących dochodów w formie oszczędności. Kiedy coraz więcej gospodarstw domowych woli oszczędzać niż konsumować, mówimy o rosnącej skłonności do oszczędzania. Jest to bardzo ważny parametr gospodarczy. Rozwój gospodarczy i zamożność państw oraz ich mieszkańców w bardzo dużej mierze zależy bowiem właśnie od czynników społecznych i kulturowych.
Jak wynika ze wskazań barometru nastrojów konsumenckich (badanie przeprowadzone przez GfK Polonia na zlecenie Unii Europejskiej), w ostatnich latach najmniejszą zdolność oszczędnościową wykazaliśmy w 2003 r. Potem rósł odsetek Polaków odpowiadających twierdząco na pytanie, czy w ciągu najbliższych 12 miesięcy będą mieć możliwość oszczędzania pieniędzy – aż do 2009 r., gdy nastąpił zjazd prawie do poziomu z 2003 r. Później mieliśmy okres lekkiej poprawy, trwający do końca 2010 r. Od stycznia br. obniża się optymizm polskich konsumentów i ich przekonanie o zdolności do oszczędzania.

Dług większy od depozytów

Pod koniec grudnia łączne oszczędności polskich gospodarstw domowych wyniosły 910,4 mld zł. Nasze oszczędności są ponaddwukrotnie mniejsze w relacji do wysokości produktu krajowego brutto niż oszczędności w krajach starej Unii. Oszczędności polskich gospodarstw domowych stanowią
ok. 65% PKB. W starej Unii – ok. 200% PKB. I tak zdołaliśmy jednak w ostatnich latach trochę odłożyć. W 1994 r. łączne oszczędności polskich gospodarstw domowych wynosiły niespełna 20% PKB.
NBP obliczył, że w całym 2010 r. wartość depozytów gospodarstw domowych wzrosła o 9,8%, do 421,1 mld zł. Natomiast zadłużenie gospodarstw domowych w bankach sięgnęło pod koniec roku kwoty aż 479,3 mld zł, choć kredyty dla gospodarstw rosły ostatnio wolniej niż w poprzednich latach. W 2010 r. zwiększyły się o 13,9% (a po wyeliminowaniu różnic kursowych o 9%).

Wydanie: 11/2011

Kategorie: ABC BANKOWOŚCI, czesc I
Tagi: NBP

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy