Krokodyle łzy pracodawców

Krokodyle łzy pracodawców

Przedsiębiorcy lamentują nad wysokimi kosztami pracy. W rzeczywistości polski pracownik jest jednym z najtańszych w Europie Koszty pracy w Polsce są horrendalnie wysokie! Zwolnienie pracownika na etacie kosztuje pracodawcę majątek! Związki zawodowe domagające się podniesienia płacy minimalnej, i tak już wysokiej, prezentują skrajnie roszczeniową postawę! – słychać krzyk zrozpaczonych przedsiębiorców. Tymczasem dane międzynarodowych ośrodków badawczych mówią coś zgoła przeciwnego. Najlepiej pracować bez wynagrodzenia Zdaniem przedsiębiorców biorących udział w sondażu przeprowadzonym w ramach akcji „Biznes bez barier” największą przeszkodę w działalności gospodarczej stanowią koszty pracy. Podobne wnioski płyną z badań PKPP Lewiatan, które zostały zaprezentowane 4 grudnia 2012 r. podczas konferencji i debaty dotyczących kondycji małych i średnich przedsiębiorstw. Aż 66% badanych pracodawców uznało pozapłacowe koszty pracy za główne zagrożenie dla podmiotów tego sektora. Pracodawcom wtórują eksperci. Robert Gwiazdowski, szef Centrum im. Adama Smitha, w październiku 2011 r. mówił na antenie radia RMF FM: – Koszty pracy są tak idiotycznie wysokie, że trudno znaleźć dobrego pracownika, jeżeli z jego wynagrodzenia, które jest skłonny zapłacić pracodawca, trzeba zabrać tak dużo, żeby oddać panu ministrowi w postaci zaliczki na PIT, składki na NFZ i na wszystkie pozostałe składki odprowadzane do ZUS. Mówiąc o pozapłacowych kosztach pracy, przedsiębiorcy mają na myśli: składkę na ubezpieczenie emerytalne w części finansowanej przez pracodawcę, część ubezpieczenia rentowego, ubezpieczenie wypadkowe oraz koszt utrzymywania Funduszu Pracy i Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Jednym słowem, pracodawcy najchętniej płaciliby pracownikowi jedynie jego wynagrodzenie brutto. Oczywiście, o ile jest to konieczne. – Dla pracodawców najlepiej by było, gdyby pracownicy pracowali 24 godziny na dobę i nie pobierali żadnego wynagrodzenia – szczerze przyznał w emitowanym w TVP Info programie „Debata Trójstronna” Zbigniew Żurek, reprezentant Business Centre Club. Na temat wysokości kosztów pracy w Polsce co innego niż pracodawcy mówią dane raportu Eurostatu za rok 2011, z których wynika, że koszty te należą do najniższych w Unii Europejskiej. W rankingu państw sklasyfikowanych według wysokości kosztów pracy Polska zajmuje odległe, 26. miejsce. Na pierwszych trzech pozycjach znajdują się Norwegia, Belgia i Szwecja. Polski przedsiębiorca za godzinę pracy swojego pracownika płaci jedynie 7,1 euro, czyli aż o 37,1 euro mniej niż jego odpowiednik z Norwegii i o 32,2 euro mniej od pracodawcy belgijskiego. Polska znacznie odstaje od średniego godzinowego kosztu pracy dla całej Unii Europejskiej, który wynosi 23,1 euro. Pod tym względem gorzej wypadamy też na tle państw naszego regionu, gdzie koszty pracy za godzinę w 2011 r. wahały się od 10,5 euro w Czechach do 7,6 euro na Węgrzech. Tańszą niż w Polsce siłę roboczą na terenie UE znaleźć można jedynie na Łotwie i Litwie, w Rumunii i w Bułgarii. Pracujący biedni Pracodawcy zwracają także uwagę, że obowiązująca w Polsce pensja minimalna dusi ich przedsiębiorstwa, przez co przyczynia się do wzrostu bezrobocia. To m.in. z tego powodu bierze się umiłowanie pracodawców do tzw. umów śmieciowych, od których nie trzeba odprowadzać składek i w przypadku których nie obowiązuje zasada wynagrodzenia minimalnego. – Każde podniesienie poziomu płacy minimalnej powoduje wzrost kosztów pracy, a tym samym ogranicza konkurencyjność gospodarki – konkluduje Zbigniew Żurek. Pracodawcy powtarzają też, że płacę minimalną należy zamrozić na stałym, niskim poziomie, a najlepiej zlikwidować ją w ogóle. Często odwołują się do przykładów zamożnych krajów Europy Zachodniej, takich jak Szwecja, Norwegia czy Szwajcaria, w których minimalna wysokość wynagrodzenia pracownika nie jest określona ustawowo. Przedsiębiorcy nie wspominają jednak o tym, że średnia pensja Szweda, Norwega lub Szwajcara jest kilkakrotnie wyższa od przeciętnych zarobków w Polsce. Według wyliczeń przedstawionych przez OECD za rok 2011 zarobki w naszym kraju są najniższe w całej organizacji. Średnie roczne wynagrodzenie w Polsce wyniosło 13,8 tys. dol. Dla porównania przeciętny Szwajcar zarobił w ciągu roku 93,2 tys. dol., a Norweg niemal sześć razy więcej niż Polak. Według danych Eurostatu w 2010 r. odsetek pracowników o tzw. niskich zarobkach (czyli takich, którzy zarabiają mniej niż dwie trzecie mediany godzinowego zarobku w danym kraju) osiągnął w Polsce wartość 24,2% i stanowił jeden

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 03/2013, 2013

Kategorie: Kraj