Krucjata Lugnera

Krucjata Lugnera

Austriaccy przedsiębiorcy złożyli skargę do Trybunału Konstytucyjnego, uznając, że zakaz handlu w niedzielę jest łamaniem prawa do wolności zatrudnienia

Beata Dżon, Korespondencja z Wiednia

Austria ma swojego wojownika od spraw handlu w niedzielę. Bo handlować w dni określane jako „święte” na razie w tym katolickim kraju nie można. Na czele krucjaty o niedziele handlowe stanął ulubieniec działów plotek, 76-letni „majster budowlany” Richard Lugner, właściciel centrum handlowego Lugner City, sponsor zaproszeń dla VIP-ów, np. dla „gwiazdy” filmów erotycznych, na słynne wiedeńskie bale. Lugner, gdyby mu dodać dwie kropki nad u w nazwisku, znaczyłoby „kłamca”. Kocha pokazywać się w telewizji w trakcie aplikowania sobie botoksu albo podczas intymnych scen z przyjaciółkami w wieku wnuczek. Teraz przywdział szaty obrońcy praw właścicieli sklepów, z byłą żoną u boku, znaną jako „Myszka”.
Obecnie w Austrii sklepy w soboty są czynne długo, do godziny 17-18. Nie tak dawno jeszcze zamykano je o 12 czy 13. Kościół, związki zawodowe i urzędnicy są przeciw handlowym niedzielom. Na konferencji prasowej w ramach „krucjaty o wolny handel w niedzielę” pojawiła się na ekranie satyra na związki zawodowe, kościół i polityków. Jej autorem jest znany austriacki rysownik, Reini Buchacher. Brzydal o rysach Lugnera chce pracować. Trzech ludzi usiłuje go powstrzymać: burmistrz Wiednia, Michael Häupl, zatacza się z kieliszkiem wina w dłoni, tłusty związkowiec pozuje do zdjęć, a kardynał austriacki, Christoph Schönborn, grozi palcem. Wieszczy brzydalowi, który chce otworzyć sklep w niedzielę: „Jeśli otworzysz choć jedne drzwi, będziesz się smażył w piekle”.

Brzydal w piekle
Realny Richard Lugner jest gotów podjąć ryzyko trafienia do piekła za niedzielny handel. Warto dodać, że ten budowlaniec z zawodu był wykonawcą pierwszego w Wiedniu Centrum Kultury Islamskiej i meczetu (1979), co zostało uwiecznione na wmurowanej tam tablicy. Sądząc po jego poczynaniach, pięknookie hurysy w raju muzułmańskim byłyby dla niego bardziej pociągające niż bezpłciowe anioły w niebie. A katolickiego piekła się nie boi.
Wspólnie z dziewięcioma innymi przedsiębiorcami złożył skargę do austriackiego Trybunału Konstytucyjnego, uznając, że zakaz handlu w niedzielę jest łamaniem prawa do wolności zatrudnienia. Lider krucjaty o wolny handel w niedzielę pyta: „Czy żyjemy w wolnej gospodarce, czy w gospodarce planowej?”. Skarży się też, że „wobec prawa wszyscy jesteśmy równi, ale w handlu jest inaczej”. I wymienia sklepiki na stacjach benzynowych, sklepy na dworcach oraz te prowadzone przez obcokrajowców jako działające wbrew prawu, otwarte bez względu na dzień tygodnia. Chce Wiednia na wzór Berlina, gdzie w 10 niedziel w roku można handlować. Ponoć wszyscy tam, po obydwu stronach lady, są zadowoleni.

Wcale nie taka święta
Jednak Austria taka święta w niedziele nie jest: w Tyrolu w 170, a w Karyntii w 90 gminach można handlować w niedzielę od maja do września i od Bożego Narodzenia do Wielkanocy. Według Heinza Mayera, dziekana Wydziału Prawa Uniwersytetu Wiedeńskiego, przedłużenie czasu pracy w poszczególnych regionach może zostać postanowione przez prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Niedziela jest zresztą dniem pracy wielu profesji – np. policjantów, taksówkarzy, lekarzy, kelnerów i kucharzy. Trybunał będzie musiał obronić tezę, że otwieranie sklepów w niedzielę nie leży w interesie społecznym. Rozstrzygnięcie ma nastąpić w pierwszej połowie 2012 r.
Lugner żałuje, że weekendowi turyści nie zostawiają w niedzielę swoich pieniędzy w Wiedniu, w tym w jego Lugner City. W poniedziałki ich już nie ma. W Rzymie, siedzibie papieża, sklepy są czynne w niedzielę. „Czy tam się nie boją kary boskiej?”, pyta. Nie wszyscy podzielają jednak jego zdanie. Pod relacją z konferencji „rycerza krucjaty” w ciągu pierwszego dnia pojawiły się 882 komentarze: „Czy zaczniemy nagle więcej jeść, kiedy nam otworzą sklepy w niedzielę?”, „Lugner, jesteś Lügner!” („Lugner, jesteś kłamcą!”), „Biedny Lugner bez handlowych niedziel zapewne nie będzie miał na kolejne operacje plastyczne piersi swoich kociaków”.
A 63% turystów, według Instytutu Gallupa, jednak kupowałoby w Wiedniu w niedzielę, ale na razie wiedeńczycy ani turyści zakupów nie zrobią. Zostawią za to parę groszy w katedrze św. Szczepana i w małych pamiątkarskich kramach na sąsiednim placu.

Wydanie: 28/2011

Kategorie: Świat
Tagi: Beata Dżon

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy