Nasza czysta krew

Ojciec Tadeusz jest niezłym dyplomatą. Nie będzie się opowiadał po żadnej stronie. Nie wie, kto wygra. Owszem, Kościół powinien wspierać słabszych, ale czy wiadomo, kto będzie słabszy?

Odpoczywałam od polityki, jednak nie sposób nie oglądać tego, co się działo w Sejmie, Senacie i w okolicach, a zwłaszcza w kuluarach Sejmu, gdzie wszystkie możliwe stacje telewizyjne i radiowe strzelały do parlamentarzystów z kamer i mikrofonów. Nikt co prawda nie zginął, ale potknięć było sporo.
Cechę nowości ma nowy klub Solidarna Polska, który na moment przebił Ruch Palikota szukający nowej nazwy. Palikot ogłosił konkurs, chciałby skromnie usunąć swoje nazwisko. Chyba niepotrzebnie. Z jego nazwiskiem ta partia będzie się wyróżniała spośród innych. Z Palikotem raźniej. Weselej. Chociaż ujawniają się jakieś szumowiny, jak wszędzie. Trzeba będzie się pozbyć tego czy owego, działającego na szkodę. Monika Olejnik wytrzymała nawet prezydencką „Stokrotkę”, przetrzyma i kolejną obrzydliwość. Dobrze, że poseł Rozenek już się odciął od posła, którego nazwiska nawet nie chcę zapamiętać.
Wanda Nowicka zwyciężyła Kempę! Co prawda, za drugim podejściem, ale w pięknym stylu. Poseł Niesiołowski dostał moralnej biegunki, ale musiał się podporządkować premierowi.
Posłanka Kempa z Solidarnej Polski (nie wiadomo tylko, z kim, czym jest solidarna ta szumna Polska) wpadła na trybunę sejmową w czarnych podkolanówkach. Wymachując krzyżem, ba, wręcz się z nim utożsamiając, wykrzyczała zbolałym głosem, że ona jest za krzyżem w Sejmie itd. Przywołano ks. Popiełuszkę, papieża, patriotyzm i wartości.
Muszę się zgodzić z posłem Niesiołowskim, który podsumował to prosto. – Trzeba zachować miarę, co to w ogóle za porównanie, Kempa i krzyż! Używanie krzyża do walki w Sejmie jest nieprzyzwoite! – wypalił.
Kempa, która pod świętym krzyżem potrafiła mówić o Barbarze Blidzie, że jak ktoś jest niewinny, to się sam nie zabija! Tak jakby wiadomo było, co się stało w domu Blidów. Mówiła to, nie bacząc ani na krzyż, ani na rodzinę zmarłej.
Pod tym krzyżem także, już na pierwszym posiedzeniu, odbyła się przyprawiająca o mdłości dyskusja na temat Ewy Kopacz, która została nowym marszałkiem Sejmu, co dla tych przepełnionych nienawiścią posłów było nie do zniesienia. Chodziło o Smoleńsk. Ewa Kopacz pojechała tam, identyfikowała zwłoki, pomagała rodzinom, była dzielna, przyzwoita, bohaterska. Od tamtej pory nie dam na nią powiedzieć nikomu złego słowa. Te małe ludki mówiące o przelanej krwi są po prostu odrażające w swych kłamstwach. Pod krzyżem zresztą. Najlepiej podsumował to Tadeusz Mazowiecki, który zwykle nie używa takich określeń. – Nikczemne! To było właśnie nikczemne.
Odszczepieńcy zdradzili PiS. Są żądni władzy jak wampiry krwi! Teraz chcą się podczepić pod drugiego ojca, czyli ojca Tadeusza. Pierwszym i jedynym był do niedawna Jarosław Kaczyński. Ojciec Tadeusz jest niezłym dyplomatą. Nie będzie się opowiadał po żadnej stronie. Nie wie, kto wygra. Owszem, Kościół powinien wspierać słabszych, ale czy wiadomo, kto będzie słabszy? Wiadomo, że dzieci prędzej czy później uciekają z domu, wtedy odczuwa się syndrom pustego gniazda. Odczuwają go raczej matki niż ojcowie. W tym jednak przypadku ojciec Jarosław może zatęsknić do marnotrawnych synów i córek. Już teraz chce ich poróżnić. Mówi, że wszystkiemu winien jest Kurski, bo Ziobro, „czego by nie mówić, ma inną wrażliwość”. Wrażliwość Ziobry! Zwłaszcza w sprawie Blidy, doktora G. i Leppera nie miała sobie równej. Ciekawe, że PiS jako partia matki nie miało. Jak zresztą większość partii.
W łonie PiS bunt dzieciaków. Rebelia. Niewolnicy, dotąd wykonujący karnie rozkazy, podnieśli głowy. Ziobro jako Spartakus, z tyłu Kurski, trochę Jago, z „Hamleta”, za nim zmaltretowana Ofelia – Kempa i triumfująca Wróbel. Najbardziej wszystkim żal Hamleta Cymańskiego. Dla niego PiS to słynne Hamletowskie „Być albo nie być”. Powinien wrócić do PiS, to był pełen uroku pierwszy naiwny tej partii. Posłowie z nowego klubu coś przytruwali o przelewanej przez nich krwi. Kto przelewał, gdzie i kiedy? Wampiryczność tego ugrupowania to nasza polska „czysta krew”. Nie wszyscy wiedzą, że „Czysta krew” to tytuł serialu o wampirach. Tyle że one są ładne i sympatyczne, w przeciwieństwie do naszych.
Przeczuwam i wieszczę, że gdyby miała zwyciężyć ta krwiożercza opcja solidarnych nie wiadomo z kim, czym, to będziemy wzdychali do prezesa Jarka. Jako nieprzewidywalnego, zabawnego, fatalnego, zmiennego, kapryśnego, niegroźnego inteligenta, który na polityce stępił zęby jak stara Eskimoska żująca skórzane paski do zaprzęgu.

9 listopada 2011 r.

Z blogu Krystyny Kofty na portalu Onet.pl,
http://krystyna-kofta.blog.onet.pl/

Wydanie: 46/2011

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy