Kto imponuje młodzieży

Kto imponuje młodzieży

Studenci stawiają na Wałęsę i Putina

To jest prosty test egzaminacyjny. Studenci III roku bezpieczeństwa narodowego mają w programie nauczania przedmiot współczesne systemy polityczne. Trochę z teorii polityki i teorii państwa. Ewolucja systemów politycznych, organizacja polityczna społeczeństwa itp. I drobny fragment poświęcony przywództwu politycznemu. W teście końcowym przeprowadzonym w połowie czerwca znalazło się pytanie: „Który z polityków działających w ostatnich stu latach jest dla Ciebie wzorem przywódcy politycznego? Uzasadnij swój wybór”.

Ciekawe są odpowiedzi na to pytanie. To nie jest żadna poważna próba badawcza. Ot, taka zabawa wakacyjna. W teście brało udział 136 osób (w tym 58 studentów stacjonarnych), a wśród nich 54 kobiety i 82 mężczyzn. Zdecydowana większość studentów nie przekroczyła trzydziestki (ok. 21-25 lat). Tym, co ich różni, jest status zawodowy. Studenci niestacjonarni częściej pracują, rzadko na etacie i w zawodzie związanym ze studiami. Mamy kilku zawodowych żołnierzy i policjantów.

Studenci wymienili 23 nazwiska: 10 Polaków i 13 obcokrajowców. Trzech odpowiadających stwierdziło, że nie ma nikogo, kto mógłby być dla nich wzorem przywódcy politycznego („wszyscy politycy kłamią i oszukują”), trzy zaś osoby pominęły odpowiedź.

Spośród Polaków po jednym wskazaniu dostali Andrzej Duda, Lech Kaczyński, Paweł Kukiz i Tadeusz Mazowiecki. Więcej niż po jednym Władysław Bartoszewski (2), Bronisław Komorowski (3) i Janusz Korwin-Mikke (5). Daleko przed nimi znalazła się pierwsza trójka Polaków: Lech Wałęsa (19), Aleksander Kwaśniewski (18) i Józef Piłsudski (17).

Ciekawe jest uzasadnienie. W przypadku Lecha Wałęsy widać efekty szkolnej edukacji. Dlatego, że utworzył Solidarność i dostał Nagrodę Nobla. Rzadko wspominano, że był prezydentem. Częś­ciej, że upominał się o interesy ludzi pracy, stanął na czele protestujących robotników. Wałęsę znacznie częściej wskazywali studenci zaoczni – 17 do 2. Czyżby budziła się w nich „świadomość klasowa”? Tęsknota za przywódcą, który znów ich zorganizuje i poprowadzi do nowego ustroju?

W przypadku Kwaśniewskiego eksponowano raczej jego zdolności mediacyjne i zasługi dla III RP. „Wprowadził nas do NATO i UE”, „był szanowanym prezydentem”, „dawał się lubić i szanować”. „Może nie był najlepszym prezydentem – pisze jeden ze studentów – ale na tle innych był o kilka klas lepszy”. Umiał się porozumiewać z innymi – to najczęściej przywoływana opinia. Wyraz tęsknoty za spokojem w polityce?

Paradoksalnie za podobne uznałbym źródła autorytetu Piłsudskiego. „Był silną osobowością”, „trzymał wszystkich za pysk”, „miał autorytet” – tego rodzaju odpowiedzi dominowały i – moim zdaniem – są wyrazem tęsknoty za ładem w polityce, minimalnym porządkiem i dyscypliną.

W pozostałej grupie, która wskazała swojego idola (60 osób), wygrywa Władimir Władimirowicz Putin. To na niego wskazało aż 20 osób. Wygrał zdecydowanie, daleko za nim uplasowały się dwie silne kobiety Europy: Angela Merkel (12 osób) i Margaret Thatcher (8). Reszta wymieniła łącznie 13 osób – stawce lideruje Barack Obama (6), przed Winstonem Churchillem (5), Adolfem Hitlerem (3!) i George’em W. Bushem (2). Reszta dostała po jednym wskazaniu, a na liście jest cała menażeria polityczna od Ronalda Reagana po Mao Zedonga, Jánosa Ádera (prezydenta Węgier) i Josipa Broz-Titę.

Wspólnym mianownikiem tych wyborów jest narodowa rola wskazanych przywódców. Nikt nie odwoływał się do ich znaczenia międzynarodowego. Nawet Josip Broz-Tito był budowniczym wielkiej Jugosławii, a George W. Bush zbudował silne Stany Zjednoczone. Ta budowa siły państwa i narodu może naruszać prawa człowieka i obywatela oraz przyjęte reguły życia międzynarodowego, byleby była skuteczna. Putin wzmocnił Rosję, a mało demokratyczne rządy są tylko nieuchronnym kosztem tego wzmocnienia. „Zrobił porządek z oligarchami i opozycją”, „chce zbudować państwo, z którym wszyscy będą się liczyli” – to najczęstsze argumenty. Podobnie argumentowano w przypadku Hitlera („choć popełnił zbrodnie”).

Element skuteczności w polityce staje się ideałem pokolenia naszych następców i nie ma mowy o moralności, demokracji, prawach człowieka i obywatela. Nie znalazł się na liście omawiany na zajęciach Charles de Gaulle, pewnie dlatego, że wycofał się z Algierii, ustąpił po przegranym referendum i nie wprowadził stanu wojennego.

Do ciekawostek należy fakt, że Wałęsę, Kwaśniewskiego i Putina częściej wybierali mężczyźni niż kobiety. Kobiety wyraźnie poparły reprezentantki swojej płci: Margaret Thatcher i Angelę Merkel, ale także Baracka Obamę, Janusza Korwin-Mikkego i Bronisława Komorowskiego. Wskazania studentów nałożyłem także na wyniki egzaminu. Nie ma wyraźnych związków, może poza tym, że Lecha Wałęsę wskazywali częściej studenci, którzy z tego egzaminu otrzymali nieco słabsze stopnie. Uspokajam. Wszyscy zdali.

Autor jest wykładowcą Akademii Obrony Narodowej i Krakowskiej Akademii im. A. Frycza Modrzewskiego

Rys. M. Tabaka.

Wydanie: 34/2015

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy