Kto powiedział – Jachira NIE!

Kto powiedział – Jachira NIE!

Warszawe 25.10.2019 r. Klaudia Jachira. fot.Krzysztof Zuczkowski

Sejmowy debiut ze szczyptą satyry Klaudia Jachira – rozpoczynająca pierwszą kadencję w Sejmie Czy podziękowała pani pisowskim mediom za bezpłatną reklamę wyborczą? Przecież to frontalny atak ze strony telewizji publicznej przyczynił się do pani sukcesu – startując z 13. miejsca na liście, uzyskała pani miejsce w ławach sejmowych. – Może powinnam podziękować TVPiS, że tak często byłam bohaterką jej programów, w których szczuto na mnie i nieustannie manipulowano faktami na mój temat. W życiu nie byłoby mnie stać na opłacenie tylu spotów na antenie. A na poważnie – istotnie zwiększyło to moją rozpoznawalność, mój wizerunek się spopularyzował, co mnie pozytywnie zaskoczyło. Kiedy prowadziłam kampanię na ulicach Warszawy, wiele osób reagowało bardzo miło i przyjaźnie, chociaż średnio raz na godzinę ktoś mnie przeklinał – najmocniej odczułam to w okolicach Hali Mirowskiej. W sumie cieszę się z takiego rezultatu wyborczego, bo okazało się, że większość obywateli nie uległa presji mediów i nawet ci, którzy słyszeli, co się wygaduje o mnie w TVP, woleli osobiście sprawdzić te informacje, bo nie mogli uwierzyć w przekaz medialny. Sejmowe układy Dlaczego wybrała pani listę Koalicji Obywatelskiej? Nie było pani bliżej do lewicy? – Nie jestem członkiem Platformy ani żadnej innej partii, ale od czterech lat zajmuję się satyrą polityczną, więc polityka weszła do mojego życia. Gdy zostałam kandydatką do Sejmu, moja strona na Facebooku miała 95 tys. fanów, teraz ich liczba urosła do 110 tys. Postanowiłam sprawdzić, jak to się przekłada na realne głosy. Chciałam, by wyborcy powiedzieli, czy ta droga była właściwa, tym bardziej że poza obecnością w internecie brałam udział w ulicznych protestach i demonstracjach. Teraz będzie pani pewnie na lewym skrzydle PO, a może założy własne stronnictwo? – Nie mam takich planów, uważam po prostu, że w grupie łatwiej się załatwia sprawy publiczne, a ja będę się odwoływać nie tylko do „swoich” kolegów z ław poselskich, ale także do wszystkich, którzy zechcą poprzeć moje poglądy. Staram się w każdym człowieku szukać pozytywów i do każdego się uśmiecham. Dotyczy to zwłaszcza nowo wybranych posłów wszystkich opcji, choć nie miałam na razie przyjemności poznać tych z list Konfederacji. Ale i z nimi, o ile będą kulturalnymi ludźmi, mogłabym współpracować np. nad tematami gospodarczymi, aby odciążyć przedsiębiorców. Przecież ustalenie płacy minimalnej w wysokości 4 tys. zł brutto, jak chce PiS, może sprawić, że wiele firm upadnie albo właściciel będzie zarabiał mniej niż jego pracownicy. Jestem jakby w rozkroku między prawą i lewą stroną, bo odpowiada mi liberalna postawa w gospodarce, i tu bliżej mi do prawicy, natomiast światopoglądowo bliżej mi do lewej strony sceny politycznej. Osoba niezwiązana z żadną partią musi dobrze się określić, gdzie chce być i kogo słuchać. – To o tyle łatwe, że w Koalicji Obywatelskiej jest duża różnorodność. Jest Inicjatywa Polska, są Zieloni. Natomiast program PiS zawiera mało punktów, z którymi mogłabym się zgodzić, pisowcy proponują socjalizm o zabarwieniu narodowym, ale w Sejmie nawet z nimi jestem w stanie się zgodzić, jeśli zaproponują coś sensownego. Może uda się z nimi porozumieć, byle zechcieli słuchać i usłyszeć, co się do nich mówi. To samo dotyczy posłów Konfederacji, którzy proponują proste zasady prowadzenia firm, aby ułatwić życie przedsiębiorcom, ale nie zgodzę się na poglądy narodowo-faszystowskie ani umniejszanie korzyści z obecności w Unii Europejskiej. Podobne problemy mogą wystąpić we współpracy z byłymi parlamentarzystami Kukiza, z których część niby była opozycją, ale dawała przyzwolenie na to, co PiS robiło z naszą demokracją. Na to też nie ma mojej zgody. W lewo zwrot? Która z tworzących koalicję lewicową partii wydaje się pani najbliższa? SLD, Wiosna czy Razem? – We wszystkim bylibyśmy w stanie się porozumieć, gdy chodzi o prawa kobiet, o edukację seksualną. W kwestiach gospodarczych najdalej mi do Razem, bo oni proponują wyśrubowany system socjalny. Jednak młodych ludzi z Razem, miałam już okazję poznać i wydają się bardzo sympatyczni. Podsumujmy: przyszła pani do Sejmu z własnym programem; o co będzie pani walczyć? – Przede wszystkim będę patrzeć władzy na ręce, czyli kontynuować to, co starałam się robić przez cztery lata na Facebooku. Nieustannej walki wymagają ochrona klimatu i poprawa jakości powietrza. Potrzebna jest walka o nowoczesną edukację, o nauczanie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2019, 46/2019

Kategorie: Wywiady