Za którą górą jest lepiej?

Za którą górą jest lepiej?

Ponad jedna trzecia globalnego ruchu migracyjnego odbywa się między krajami byłego Trzeciego Świata

Dwudziestokilkuletni Adama z Burkina Faso chciałby kiedyś zamieszkać w Hiszpanii, ale realny jest dla niego jedynie wyjazd dużo bliższy. Dlatego decyduje się na sąsiednie Wybrzeże Kości Słoniowej – państwo wcale nie bardziej stabilne, również targane konfliktami zbrojnymi, pełne bojówek, może nawet bardziej niebezpieczne niż jego ojczyzna. Na tym polega właśnie jeden z paradoksów migracji wewnątrz krajów rozwijających się. Nierzadko bowiem większe natężenie starć zbrojnych oznacza też większą obecność organizacji humanitarnych, dostęp do pomocy i żywności oraz szansę na zdobycie dokumentów pozwalających w dalszej perspektywie myśleć o azylu w kraju nieco spokojniejszym. Dlatego Adama nie wybiera się, jak wielu jego rodaków, na północ, do Algierii, przez którą wiedzie jeden z głównych szlaków przerzutowych do Europy. Gdyby zdecydował się na ten kierunek, musiałby już na samym początku zapłacić ok. 3 tys. euro – tylko za możliwość wzięcia udziału w wyprawie. Potem przez kilkanaście dni podróżowałby przez pustynię, nierzadko ukrywając się w górskich jaskiniach, zanim trafiłby do Maroka. Tam największym niebezpieczeństwem są lokalni celnicy, z reguły przekupieni przez przemytników organizujących przerzut do Hiszpanii, choć ustalenia te na miejscu mogą się okazać nieważne. Skorumpowani pogranicznicy zabierają migrantom wszystko, co ci jeszcze mają przy sobie, często nie umożliwiając im przekroczenia granicy z Hiszpanią. Adama, doskonale świadom ryzyka, zrezygnował więc ze szlaku północnego. Nie chciał, by jego życie zależało od kaprysu kilku ludzi i zakończyło się tragicznie gdzieś w górach Atlasu lub na Saharze.

Pośrodku szlaku

Adama jest jednym z opisanych przez Martína Caparrósa, argentyńskiego pisarza i reportażystę, w Polsce znanego przede wszystkim z bliskich relacji z Ryszardem Kapuścińskim i z książki „Głód”. Caparrós na zlecenie ONZ zebrał niedawno historie migrantów i uchodźców z krajów globalnego Południa. Opublikowane w dostępnym już na polskim rynku zbiorze esejów „Księżyc” pokazują ludzi przemierzających tysiące kilometrów w poszukiwaniu lepszego życia i wyższych zarobków lub schronienia przed wojną, prześladowaniami religijnymi czy etnicznymi. Czytając wywiady i notatki Caparrósa, poznajemy też jednak osoby, które odbiegają od stereotypowego wizerunku migranta – bezimiennego człowieka z Afryki Północnej, Azji Centralnej czy Bliskiego Wschodu, który za wszelką cenę chce się przedostać do Niemiec, Francji, Szwajcarii lub krajów skandynawskich. Ten stereotyp ma zresztą coraz mniejsze oparcie w rzeczywistości. Według najnowszych danych OECD i Światowej Organizacji ds. Migracji (IOM) aż 36% światowego ruchu migracyjnego odbywa się między krajami rozwijającymi się. Zjawisko to jest określane jako migracje wewnątrz globalnego Południa (ang. South-South Migration) i pokazuje, że epicentrum światowego przemieszczania się ludzi jest dużo dalej od Europy, niż nam na Starym Kontynencie się wydaje.

Niewielu jednak zachowuje taką przytomność umysłu jak Adama. Znaczna część wspomnianych 36% migrantów to ludzie, którzy utknęli gdzieś na szlaku, często nie mogąc ani posunąć się naprzód, ani wrócić do ojczyzny. Jednym z głównych powodów jest problem udokumentowania ich tożsamości. Często bowiem pierwsza rada, jaką słyszą w podróży na Północ, brzmi: pozbądź się wszystkich dokumentów. Dzięki temu, jeśli zostaną złapani, mają uniknąć odesłania z powrotem, bo niemożliwa stanie się ich identyfikacja przez służby graniczne innych krajów. Skoro ich tożsamość będzie niemożliwa do ustalenia, nakazu ekstradycji nie da się wyegzekwować, będzie bezpodstawny. W takich przypadkach migranci najczęściej trafiają do obozów przejściowych, które przejściowe są tylko z nazwy. Pozbawieni dokumentów i pieniędzy, przebywają w nich miesiącami, bez perspektyw poprawy sytuacji. Wielu decyduje się wreszcie na ucieczkę i szukanie szczęścia w dużych miastach kraju, do którego trafili.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 19/2018, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Wydanie: 19/2018

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy