Którzy polscy artyści mają szansę na karierę polityczną?

Którzy polscy artyści mają szansę na karierę polityczną?

prof. Jerzy Bralczyk, językoznawca
Wolę odpowiedzieć, kogo chętnie widziałbym w polityce, co nie znaczy, że te osoby mają duże szanse. W Senacie chciałbym oglądać kogoś poważnego, znanego powszechnie, z charyzmą, a jednocześnie w pewnym sensie osobę, która może liczyć na wsparcie rodziny. Chodzi o Krzysztofa Pendereckiego. W Sejmie przydają się osoby elokwentne, inteligentne, dowcipne, łatwo trafiające w sedno sprawy i potrafiące przyciągnąć uwagę słuchaczy. Do najinteligentniejszych aktorów zaliczam Marka Kondrata. Natomiast w loży młodych posłów widziałbym Dorotę Masłowską.

Janusz Rewiński, satyryk, aktor, b. poseł PPP
U nas już był posłem Holoubek i przez całą kadencję nie odezwał się słowem, był Łapicki i też nic nie zdziałał przez całą kadencję. Teraz więc nikt już ich nie będzie naśladował. W Kalifornii co innego. Kto był, to widział. Tam jest ciepło, ale rano człowiek się budzi, a tu ciemno, nad miastem chmura smogu, mgła, nic nie widać, i to się rzuciło na umysły, zwłaszcza, że w Kalifornii piją dużo wina. Gdyby u nas aktor ze „Złotopolskich” albo serialu „M jak miłość” wystawił głowę do polityki, to jego kariera zawaliłaby się w jednym dniu, bo Polacy nie darowaliby mu takiej zmiany. Jedyny, który jest jakoś podobny do Terminatora, to atletycznie zbudowany Maniek Glinka. On mógłby startować na gubernatora „kalafiorni” gdzieś pod Poznaniem. Pamiętam, jak zafascynowane Glinką dzieci pytały się go, czy jest kulturystą. On, chcąc wyglądać jeszcze groźniej, mówił, że jest karateką.

Krzysztof Luft, b. rzecznik prasowy rządu, b. aktor
Żadnych nazwisk nie wymienię, bo nie widzę żadnej sensacji w tym, że aktor czy inny artysta staje się politykiem. Tam jest bardzo wielu ludzi różnych zawodów, prawnicy, ekonomiści itd. Niewątpliwie aktor-polityk może mieć pewne plusy, ułatwienia w prowadzeniu działalności publicznej. Znana twarz i obycie z sytuacją, kiedy wszyscy na niego patrzą. Ale to wszystko. Sam zawód nie daje większych kwalifikacji do polityki. Czy Schwarzenegger jest odpowiednim człowiekiem na stanowisku gubernatora – pokaże czas. Nie musi zdobywać popularności, ale powinien uważać, aby po prostu być politykiem, a nie tylko grać rolę polityka.

Kazimierz Kutz, reżyser, wicemarszałek Senatu
Politycy składają się z przedstawicieli różnych środowisk i zawodów. Witos był chłopem i zarazem wielkim politykiem. Bardzo dobrym prezydentem Ameryki był Ronald Reagan, ale to przykład trochę nietypowy, bo wcześniej był on działaczem związkowym. Teoretycznie każdy może robić karierę w polityce, choć nie jest to zawód dla ludzi ceniących wolność, a artyści do takich często należą. Natomiast z tym Schwarzeneggerem to niepoważne, dowód, że społeczeństwo amerykańskie dziecinnieje, wybierając sobie postać z jakiejś bajeczki, supermana, który miałby być lekarstwem na ich problemy. Podobnie czyniono w ZSRR, kiedy brano chłopka-roztropka i powierzano mu ważne stanowisko.

Jan Pietrzak, satyryk, b. kandydat na prezydenta RP
Raczej takich osób, poza sobą, nie widzę. Raz już zrobiłem test, ale zauważyłem, że nasz naród nie dojrzał do mojej prezydentury. Być może z czasem dojrzeje, tylko czy ja dożyję tej chwili? Na razie na brak innych możliwości realizacji nie narzekam, więc nie zamierzam w najbliższym czasie startować w żadnych wyborach. Poczekamy, jak się sytuacja rozwinie.

Zdzisław Pietrasik, publicysta „Polityki”
Wydaje mi się, że nie ma takich artystów, bo w polskiej tradycji wyraźnie rozdziela się ludzi kultury i sztuki, traktując ich jak kogoś lepszego od unurzanych w przyziemnych sprawach polityków. Artyści postrzegani są jako misjonarze, sędziowie sumień, a tylko tacy mogą nas oceniać i krytykować. W naszym staroświeckim przekonaniu artyści to ludzie unoszący się nad ziemią, oderwani od rzeczywistości. Takich wolimy oglądać, unoszących się w przestworzach, a nie zasiadających w Sejmie lub na innych wysokich stanowiskach w państwie.

Izabella Cywińska, reżyser, b. minister kultury
Niech ich Bóg uchroni! Chciałabym naszym artystom oszczędzić takiego losu. Mieszanie się w politykę w obecnej chwili oznacza wchodzenie do bagna po pas. Co najmniej.

Tomasz Raczek, dziennikarz
Był już czas artystów. Wajda, Łapicki, Szczepkowski, Holoubek robili w polityce, ale na szczęście mamy za sobą ten etap. Nawet Tadeusz Łomnicki był w Komitecie Centralnym PZPR. W tej dziedzinie nie daliśmy się zaskoczyć Ameryce, bo to się działo jeszcze przed Schwarzeneggerem, a nawet przed Reaganem. Teraz otwiera się szansa przed dziennikarzami. Byłbym zadowolony, gdyby np. Monice Olejnik powiodła się kariera polityczna. Sądzę, że ludzie by jej uwierzyli.

Piotr Tymochowicz, doradca medialny polityków
U nas – nikt. Nie potrafiliśmy na razie przenieść na grunt polski tej amerykańskiej zasady, że show-biznes sąsiaduje z polityką. Na razie jesteśmy na etapie dojrzewania, oswajania się z takim zjawiskiem. Jan Pietrzak brał udział w wyborach prezydenckich, a Jerzy Stuhr figurował na sejmowych bilboardach. Uważam, że to słuszna tendencja, by aktorzy zostawali politykami, bo potrzeba tam ludzi, którzy potrafią wywrzeć jakiś wpływ, a nie profesorów czy filozofów. To nie Schwarzenegger uczyni, że Kalifornia rozkwitnie, ale zrobią to jego współpracownicy i doradcy. Obserwacja polityków Zachodu upewnia mnie w przekonaniu, że można być kompletnym tłukiem, ale mieć wpływy i dobrze zorganizowany sztab ludzi, aby okazać się skutecznym.

 

Wydanie: 43/2003

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy