Kuczma i dobre sąsiedztwo

Kuczma i dobre sąsiedztwo

Wreszcie w telewizji zobaczyłem coś lepszego niż głupawy serial

Ukraina to, poza Rosją, nasz największy sąsiad na Wschodzie. To banalne stwierdzenie faktu, ale w Polsce zajęci procedurą przystępowania do UE i zapatrzeni w Zachód ciągle mało interesujemy się historią i współczesnością Ukrainy, jak i innych państw powstałych na gruzach radzieckiego imperium. Nasza wiedza i zainteresowanie tymi krajami są umiarkowane, bo przecież na Wschodzie to samo barachło, ciemnota… Należy mieć nadzieję, że w przyszłości uda się przełamać te stereotypowe myślenie, bo przecież tak jak my myślimy o Wschodzie, tak sami jesteśmy postrzegani w Europie Zachodniej, o czym nie zawsze chcemy pamiętać, mamiąc się swoim zakorzenieniem we wspólnocie narodów chrześcijańskiej Europy Zachodniej.
Wydawało się, że z racji historycznych zaszłości nasze kontakty z Ukrainą mogą okazać się słabym punktem w polityce zagranicznej III RP. Nieoczekiwanie, m.in. dzięki uporowi i niezwykle aktywnej polityce prezydenta Kwaśniewskiego, mamy z Ukrainą więcej niż poprawne, sąsiedzkie relacje.
Z dużą ciekawością obejrzałem zaprezentowany w telewizyjnej Dwójce film dokumentalny o prezydencie Ukrainy Leonidzie Kuczmie, przybliżający jego postać, jak i prezentujący sytuację na bliskiej, a jednak słabo znanej Polakom Ukrainie. Tego typu programy rzadko prezentowane są w TVP, zwłaszcza w sensownych godzinach, a szkoda. Tym razem telewizja stanęła na wysokości zadania, program wyemitowano 15.12.1999 r. w godzinach popołudniowych. Na program składały się wspomnienia mieszkańców rodzinnej wsi, współpracowników z zakładów rakietowych z Dniepropietrowska, gdzie bohater programu studiował i pracował. Zaprezentowano ciekawe, nieznane zdjęcia, a także pokazano Kuczmę prywatnie z gitarą w dłoni i pieśnią na ustach. Prezydent Ukrainy wypowiadał się bardzo dobrze o sąsiedzkich stosunkach z Polską i chwalił sobie osobistą przyjaźń z prezydentem Kwaśniewskim. Polscy widzowie mieli także okazję zobaczyć naszego prezydenta sprawnie posługującego się językiem Puszkina, co stanowiło pewne pozytywne zaskoczenie (do tej pory słyszeliśmy medialnie wyłącznie angielszczyznę prezydenta). To krzepiące, że głowa państwa potrafi sprawnie posługiwać się rosyjskim i nie wyznaje zasady, że to język wroga i nie wypada się chwalić jego znajomością.
Leonid Kuczma urodził się w 1938 r. w południowo-wschodniej części Ukrainy. Ojciec zginął na wojnie, matka pracowała w kołchozie. Sam prezydent jest z wykształcenia inżynierem konstruktorem. Obecni mieszkańcy rodzinnej wsi Czajkino zawdzięczają Kuczmie budowę drogi, szkoły i bliżej nie określonego pomnika. Żyje im się ciężko, jak większości mieszkańców ukraińskiej wsi, chłopi stanowią 1/3 obywateli Ukrainy. Ziemia na Ukrainie nie jest ciągle sprywatyzowana, dekret o reformie rolnej został zablokowany w parlamencie przez komunistów. Zdaniem Kuczmy, ziemia powinna mieć swojego właściciela. Prezydent wypowiada się także o niewydolnym budżecie państwa ukraińskiego, jedną z przyczyn jest brak ściągalności podatków, ale także przestarzała struktura osłon socjalnych i emerytalnych – średni wiek emeryta wynosi na Ukrainie 44 lata, tego nie wytrzymałby nawet budżet USA, komentuje ukraiński przywódca.
Kuczma uznawany jest za pragmatycznego reformatora, który mozolnie stara się wprowadzać zmiany w ukraińskiej administracji i gospodarce. Ma opinię osoby, która potrafi dobierać profesjonalnych współpracowników. Na uwagę zasługuje fakt, iż Kuczma nauczył się i sprawnie posługuje językiem ukraińskim, co zwłaszcza we wschodniej Ukrainie, skąd pochodzi prezydent, nie jest takie oczywiste. Za życiową wpadkę uznaje współpracę z byłym premierem Pawłem Nazarenką, oskarżanym o korupcję. Komuniści ukraińscy uznają go za agenta Grupy G-7 (najbogatszych państw świata) i oddalającego Ukrainę od współpracy z zaprzyjaźnioną i bliską kulturowo Moskwą. Jego przeciwnik w wyborach prezydenckich Petro Symonenko zarzuca mu brak zrozumienia sytuacji wewnętrznej i błędną politykę zagraniczną, zorientowaną na Zachód.
Mieszkańcy Ukrainy w dużej mierze doceniają wkład Kuczmy w rozwój i ustabilizowanie państwowości ukraińskiej, w powstanie wolnej prasy, zlikwidowanie cenzury, ułożenie dobrych stosunków ze wszystkimi sąsiadami, ale padają też głosy ludu (ulicy), że przy dobrym prezydencie nikt głodny nie chodzi. Na Ukrainie, jak i w Rosji, zaległości w wypłatach sięgają wielu miesięcy, a życie jest naprawdę ciężkie (jedna z wypowiadających się osób powiedziała, że otrzymuje 48 grzywien emerytury, gdy czynsz wynosi 70 grzywien), wyobraźmy to sobie w Polsce. Mimo wielu nie rozwiązanych problemów Ukraina przez ostatnie 5 lat przeżyła wielkie zmiany, których współautorem jest m.in. prezydent Kuczma i chyba dobrze dla Polski, że wygrał ostatnie wybory prezydenckie i kolejne 5 lat pozostanie przywódcą Ukrainy. Wydaje się, iż gwarantuje to rodzaj wzorcowego sąsiedztwa i rozwiązywanie wszelkich problemów w drodze dialogu. Mnie osobiście, jako naiwniaka opłacającego sumiennie abonament RTV, cieszy fakt, że choć czasami telewizja publiczna wypełnia poprawnie swoją rolę, nie ograniczając się do głupawych seriali z życia amerykańskiej klasy średniej.

 

Wydanie: 1/2000

Kategorie: Publicystyka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy