Dlaczego Europa jest nam tak obca?

Dlaczego Europa jest nam tak obca?

PiS wyznacza rolę Zachodowi: ma nas bronić, żywić i nie wtrącać się

12 lat po wejściu do Unii Europejskiej jesteśmy jako społeczeństwo od Europy dalej, niż w maju 2004 r. można było się spodziewać. Teoretycznie wszystko powinno być w porządku – sondaże pokazują przygniatającą przewagę zwolenników naszej obecności w Unii. Wprawdzie parę lat temu było to 90% Polaków biorących udział w sondażach, a teraz mniej – 81%, ale wciąż przewaga jest wielka.

Obawiam się jednak, że to ułuda. Dlatego że ankietowani, mówiąc „tak”, mają zupełnie inne wyobrażenie naszej obecności w Unii i w ogóle w strukturach zachodnich, niż nam się wydaje. Oni odpowiadają na inne pytanie.

Jak bowiem wygląda Zachód w polskiej debacie? I to nie tylko pisowskiej czy narodowej, ale także establishmentowej, platformerskiej? Otóż wyznaczone są mu jasne powinności.
Po pierwsze, Zachód ma nas bronić. To jest jasno zdefiniowane i powtarzane zarówno przez obecnego ministra obrony Antoniego Macierewicza, jak i byłego – Tomasza Siemoniaka. Taki jest też lejtmotyw polskiej dyplomacji – żeby

W POLSCE POWSTAŁY BAZY NATO,

żeby byli tu żołnierze amerykańscy, a pewnie jeszcze niemieccy, francuscy i inni, i żeby nas bronili. Przed Rosją. Na to cały czas naciskamy, mówimy, że wschodnia flanka Paktu Północnoatlantyckiego musi być wzmocniona itd. Dlaczego ma być wzmocniona? Ano dlatego, że groźna jest Rosja, która chce Polskę zaatakować.

Teza o rosyjskim imperializmie i o tym, że staliśmy się jego celem, jest bezdyskusyjnym elementem polskiego myślenia. Na jej potwierdzenie pada argument, że Moskwa przecież zaatakowała Ukrainę. Nieważne, że Ukraina, zwłaszcza jej wschodnie tereny, to zupełnie inny obszar geopolityczny niż Polska i że Rosja zupełnie tam ugrzęzła. To jest rzecz drugorzędna. Polscy politycy powtarzają, że chcą u nas stałych baz NATO, co będzie zwieńczeniem naszej niepodległości.

Chcą również utrzymania zachodnich sankcji wobec Rosji, stałego jej potępiania. A Polska, choć to przywilej sąsiada, nie próbuje ułożyć sobie stosunków z Moskwą, znaleźć modus vivendi. Przeciwnie, wciąż szuka powodu do zaczepki, nie bacząc na to, że się ośmiesza. Tak było z zamykaniem polskiej granicy przed Nocnymi Wilkami, czyli grupą rosyjskich motocyklistów, którzy chcieli jechać do Berlina. Nie wpuszczono ich, ponieważ – jak ogłosiło MON – zagrażali bezpieczeństwu państwa. Przepraszam, czy kilkunastu podtatusiałych Rosjan jeżdżących na motorach może zagrozić Polsce?

Żeby było śmieszniej, oni i tak do naszego kraju wjechali, złożyli wieńce na grobach żołnierzy rosyjskich i polskich, i pojechali, dokąd chcieli. Po co więc były te wygłupy z ich niewpuszczaniem?
Wychodzi na to, że do Paktu Północnoatlantyckiego wstąpiliśmy jedynie po to, by móc bezkarnie urągać Moskwie. No i żeby ktoś za nas pilnował naszych granic. Bo jak wiadomo, jesteśmy narodem dumnym, samodzielnym i ceniącym wolność.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 19/2016

Kategorie: Publicystyka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy