Kultura w cieniu Brześcia i Berezy

Kultura w cieniu Brześcia i Berezy

Strajki, procesy, Bereza

Kongres we Lwowie odbył się rok po śmierci Piłsudskiego. Ciążąca na jego następcach scheda okazała się społecznie i moralnie niełatwa do uniesienia. Wiosną 1936 r. przewaliła się przez kraj fala strajków i demonstracji. Ekipa pułkowników kazała policji strzelać do protestujących. W Krakowie zginęło w marcu 10 robotników, w kwietniu we Lwowie – 31 osób, rok później, w sierpniu w strajku chłopskim – 44 osoby.

Między rządem z często zmieniającymi się premierami a silną opozycją Centrolewu (socjaliści, ludowcy, chadecy) wybuchały spory o budżet. 10 września 1930 r. 19 posłów opozycji aresztowano i zamknięto w twierdzy brzeskiej. Jak przyznał Władysław Pobóg-Malinowski, zastosowane wobec więźniów metody „przekroczyły granice wymyślnych szykan”. W rozpoczętym 26 października 1931 r. tzw. procesie brzeskim 11 socjalistów i ludowców, m.in. Wincentego Witosa, Władysława Kiernika, Norberta Barlickiego i Hermana Liebermana, skazano na kary więzienia. Jak pisze autor, z „Brześcia wyłonił się wielki problem moralny – i tu Piłsudskiego spotkało niepowodzenie”.

12 lipca 1934 r. podjęto – zaakceptowaną przez Piłsudskiego – decyzję o utworzeniu obozu koncentracyjnego w Berezie Kartuskiej. Kierowano do niego na mocy decyzji administracyjnej podejmowanej przez starostów i sędziego śledczego w Brześciu. Choć osadzenie miało trwać trzy miesiące, często było dłuższe. Najtrudniejsza dla osadzonych była trzydniowa kwarantanna, podczas której „wprawiano” ich do przestrzegania regulaminu. Jego złamanie, choćby przez niezdejmowanie czapki przed policjantem, karano surowo – z siedmiodniowym karcerem o chlebie i wodzie włącznie. O tym, jak było w Berezie Kartuskiej, opowiadał mi w latach 40. Marian Wąchowski, przedwojenny członek Komunistycznego Związku Młodzieży, po wojnie działacz ZWM, a potem przewodniczący Zarządu ZMP w Dzierżoniowie. Aresztowano go 1 maja 1938 r., gdy na kominie fabryki Biedermanna w Łodzi zawieszał czerwony sztandar. Najgorsze – opowiadał – było wstawanie o godz. 3.30 w nocy. Następnie ćwiczono ich półgodzinną gimnastyką. W ciągu dnia powtarzano: „padnij – powstań – biegiem marsz”. Ubrani byli w „mundury” z numerami. Jedzenie było bardzo skąpe, pałowanie za to obfite. Warunki sanitarne skandaliczne, „sprzątanie” w toaletach hańbiące dla więźniów.

Osadzonym przy wychodzeniu nakazywano pod groźbą szybkiego powrotu absolutne milczenie. Wspomina o tym w „Zielonych oczach” Stanisław Cat-Mackiewicz, którego zamknięto w Berezie za krytykę polityki zagranicznej. Do niego, znanego konserwatywnego publicysty wileńskiego, także odnoszono słowa z dekretu prezydenta Ignacego Mościckiego z 17 czerwca 1934 r.: „Osoby, których działalność lub postępowanie daje podstawy do przypuszczeń, że z ich strony grozi naruszenie bezpieczeństwa, spokoju lub porządku publicznego, mogą ulec przetrzymaniu i przymusowemu umieszczeniu w miejscu odosobnienia”.

Utworzenie obozu w Berezie Kartuskiej miało, poza trwającymi w kraju buntami chłopskimi i demonstracjami robotniczymi, przyczynę bezpośrednią. 15 czerwca 1934 r. zabity został przez bojowca OUN minister spraw wewnętrznych Bronisław Pieracki. Po dwóch dniach wydano wspomniany dekret, po którym jako pierwsi zostali izolowani narodowcy ze zdelegalizowanego Obozu Narodowo-Radykalnego (ONR). Nieco później do Berezy trafili aktywiści Komunistycznej Partii Polski oraz Ukraińcy z OUN. Kolejną grupą byli spekulanci finansowi, handlujący akcjami PKO i korzystający z różnic kursowych walut, ale niepłacący podatków, wreszcie zwykli kryminaliści. Opinia publiczna była w ocenie Berezy podzielona. Zamykanie spekulantów popierano. Postawy krytyczne przejawiali zwolennicy partii opozycyjnych. „No widzicie, że w Polsce jest coraz lepiej, jest jakaś sprawiedliwość. To nie to, co więzienie, gdzie człowiek się wyspał i wypoczął. Tu jest porządek”, mówił w Senacie premier Składkowski. „Gazeta Polska” pisała w numerze z 19 czerwca 1934 r.: „Wiemy, że natychmiast musi być w Polsce porządek, bo my tak chcemy. Musi być powaga, i będzie. Obozy koncentracyjne – tak. Dlaczego? Dlatego że widać – owych ośmiu lat pracy nad wielkością Polski, ośmiu lat przykładu, ośmiu lat osiągnięć, ośmiu lat krzepnięcia – nie starczyło dla wszystkich”. W latach 1934-1939 przewinęło się przez Berezę ponad 3 tys. osób różnej narodowości i kategorii. Komunistów zamykano prewencyjnie, przede wszystkim w Warszawie, Zagłębiu i Łodzi, a także na Kresach.

Gdy przed 80 laty obradował Zjazd Pracowników Kultury, polityczne i społeczne tło w Polsce przedstawiało się tak, jak skrótowo opisałem. Sytuacja międzynarodowa była zła. Środowiska lewicowe słusznie ostrzegały przed faszyzmem. Zamykam tekst uwagą, że w latach 30. ONR był zakazany, od 2012 r. działa w Polsce legalnie. Będzie na to odpowiedź – jak pisał Kuryluk – porządnych ludzi? I jaka?

Strony: 1 2

Wydanie: 20/2016

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy