Kurczą się nasze wyspy

Kurczą się nasze wyspy

Spotkanie z młodymi. Pytam, czemu są obojętni wobec „dobrej zmiany”, czy nie widzą, że jest złowroga. „A co zrobicie, jak »dobra zmiana« przyjdzie i załomoce w wasze drzwi?”. „Wyjedziemy”, mówią spokojnie.

Monument upamiętniający Przemysława Gosiewskiego, wicepremiera w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, ma stanąć w przyszłym roku w Kielcach. Społeczny komitet budowy pomnika zawiązał się niedawno w Senacie. Przemysław koniecznie na koniu. Czym się zasłużył? Poległ bohatersko pod Smoleńskiem. Wiele czasu i wysiłku zajmie kiedyś depisyzacja polskich miast z nazw i pomników. A może w ogóle jej nie będzie? Pomniki burzy się w czasie rewolucji, choćby bezkrwawej, jak ta w roku 1989. Nie liczę, inaczej niż wielu moich znajomych, że grupa przestępcza, w którą zamieniło się PiS, stanie kiedyś przed sądem i niektórzy pójdą siedzieć. Ach, te marzenia.

W ramach demokracji ogromnie trudno jest rozliczać tych, którzy łamali konstytucję i charaktery. Dlatego po 1989 r. nie udało się osądzić choćby sprawców masakry roku 1970 czy śmierci górników w kopalni Wujek. Chyba że będzie jednak zmiana rewolucyjna, ale na to nie starcza mi wyobraźni, podobnie jak na zmianę miękką i pokojową. Może być jeszcze zmiana pośrednia. To najbardziej prawdopodobne.

Wracam po dwóch latach do gry w tenisa z Łukaszem K., moim kilkudziesięcioletnim partnerem. Znany malarz. Ważna dla nas była zawsze rozmowa po tenisie. Lubię jego melancholijne konstatacje polityczne. Ile to żeśmy się wyzłościli na PRL, stojąc pod prysznicem… Teraz, gdy mówi, słyszę ten sam ton, co wtedy: „Czuję się jak w stanie wojennym. Doprowadzili mnie do tego, że kiedy widzę biało-czerwoną flagę, mam odruch niechęci”. Chyba czuję podobnie. Nacjonalizm jest śmiertelnym wrogiem patriotyzmu.

Zawsze mnie ciągnęło do przyjaźni z malarzami, pewnie dlatego, że zawsze marzyłem, by malować. Składanie słów – to nawlekanie liter na nitki słów, a słów na nitki zdań – bywa udręką. Widziałem kiedyś w Indiach manufakturę, w której kobiety ręcznie nawlekały koraliki. To jest podobnie żmudna praca. A na malarstwie znam się, czasami piszę coś o nim i czuję obrazy całym sobą. Tylko talentu do malowania mi brak.

Fatalne wrażenie robi boczenie się Nowoczesnej z jej nową szefową na Platformę. I podstępne gry, jakie prowadzi Schetyna z Nowoczesną. Pogrążamy się w szambie, a oni mają wzdęcia godnościowe i toczą swoje wojny podjazdowe. A u nas przy domu właśnie wybieranie szamba. Jak zwykle kilka słów z panem Krzysiem od szamba o szambie naszej sytuacji politycznej. Zgadzamy się, że zaciągnęło się na dłużej.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 1/2018, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Wydanie: 1/2018

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Komentarze

  1. Franciszek
    Franciszek 2 stycznia, 2018, 20:42

    Często się zastanawiam dlaczego, osoby które nie znają pojęć słów które wymawiają, maja przed nazwiskami tytuły naukowe. Kto im to przyznał do tego prawo , używając obecnie słowa komunizm , komuniści czy wiedzą co ono znaczy szczególnie w odniesieniu do PRL-u, a przecież komunizmu w Polsce nie było, i nie jest lepiej określić poprzedni ustrój ? Jest to bardziej uczciwe. Czy też używanie określenia „minimalny patriotyzm” bo ja nie wiem co to znaczy, nikt tego nie określił ?
    Osłabienie funkcji mózgowych tych osób jest odwrotnie proporcjonalne do ilości liter jakie określają ich tytuły naukowe.W każdym ustroju są ci co się sprzedadzą za srebrnika i tego mamy przykład w obecnej sytuacji i jest mi wstyd że te osoby w czasach PRL-u otrzymały możliwość właśnie dzięki PRL-owi wyjścia z czworaków i slamsów miast .i miasteczek

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy