Kurz populizmu

Kurz populizmu

Wielka Brytania wychodzi z Unii – powiało z Zachodu smutkiem i historyczną głupotą. Czytam wywiad z Normanem Daviesem. Mówi, że kłóci się z żoną Polką, kto jest głupszy. Ona twierdzi, że Polacy, on się upiera, że Brytyjczycy. Jedno pewne – mamy więcej do stracenia, bo my biedniejsi i nie jesteśmy wyspą. Politycy PiS odnoszą się do brexitu z głębokim zrozumieniem, grożą Brukseli: jak dalej będziecie tak się wtrącać w interes narodowy, to śladem Wielkiej Brytanii pójdą inne kraje, w domyśle na czele z Polską, która będzie maszerować ze sztandarem „Bóg, Honor, Ojczyzna”.

Jola, córka mojej kuzynki Ani, ma męża Anglika, mieszkają w Polsce, oboje są gorącymi zwolennikami brexitu (chyba dlatego nie wysłałem im życzeń świątecznych). Z kolei Basia, moja kuzynka z Londynu, żona znanego londyńskiego rzeźbiarza, w żałobie. Posyła mi świetny tekst z „Guardiana” znanego pisarza Iana McEwana. Jego teza: „Brexit to najbardziej bezsensowny, masochistyczny akt, jaki miał miejsce w naszej historii. Oślepił nas kurz populizmu”. Można dodać, że to akt wymierzony w całą naszą europejską cywilizację, w przyszłość naszych dzieci.

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii było oparte na wielkim kłamstwie. Jola z mężem powtarzają te kłamstwa na temat Brukseli, jak zniewala ona Wielką Brytanię. Podobne brednie powtarza w Polsce PiS, te same słowa, emocje. Mamy świeżą tradycję innego wielkiego kłamstwa. PiS przecież zbudowało się na kłamstwie smoleńskim. A ja ciągle szaleję z niepokoju: co z zamachem na prezydencki samolot, gdzie dowody, a komisja Macierewicza? Najwyraźniej zeszła do podziemia i pracuje w konspiracji. Na szczęście według badań 89% Polaków nie chce, by Polska wychodziła z Unii, ale to poparcie nie wydaje się głębokie, opiera się na finansowej korzyści, a nie na idei wspólnoty wartości. To poczucie wspólnoty jest przywilejem dużej części polskiej inteligencji, nie lekceważyłbym tego. Nie przypadkiem ta grupa jest największym wrogiem PiS i PiS nienawidzi elit. Lęk przed wielką cywilizacyjną zmianą jest pewnie jedną z głównych przyczyn powrotu, nie tylko w Polsce, ksenofobii. Rośnie poparcie dla Konfederacji. Ale lawina zmian ruszyła i zamykanie drzwi jej nie powstrzyma.


Ksiądz u nas po kolędzie, Franio będzie miał komunię. Jestem przeciwny, ale nie bawię się w Rejtana, bo żona, bo dzieci chcą, bo tradycja i magia. Biały obrus na stole, Biblia, świeczki, kropidło, modlitwa, dzieci przejęte. Święcenie domu i oddawanie go w opiekę dobrych duchów – jednak jakoś przyjemnie, czule i ciepło, nawet ja, bezbożnik, to odczuwam, więc rozumiem, że na ludzi to działa. Już nie jesteśmy sami w pustce kosmosu, w dżungli życia. Ksiądz siada i pyta, co słychać. Cytuję Wyspiańskiego: „Chińczyki trzymają się mocno”. Pogadaliśmy o epidemii, ksiądz krótko zapytał dzieci o szkołę, potem zapadło kłopotliwe milczenie. I poszedł. Nie powiedziałem więc, co myślę o Kościele, PiS i pedofilii księży. Nie dał mi na to szansy. I dobrze.

Co mnie uderzyło w tym duchownym, to jego świeckość. Popełniam w myśleniu powszechny błąd, że duchowny powinien być uduchowiony. Powinien, ale rzadko jest, równie rzadko co piekarz czy kolejarz, no, może trochę częściej, w końcu kapłani trenują duchowość, ale to bardzo wymagający sport.


Na Facebooku krąży długi tekst Romana Giertycha, dobrze napisany, poruszający. Co się stało z Giertychem, że zrobił się nasz, co się stało z nami, że przyjęliśmy go do rodziny ludzi o liberalnych poglądach? To mały fragment jego płomiennego tekstu: „Niech się nikt nie łudzi. Niech się nie łudzi przedsiębiorca, rolnik, nauczyciel, sklepikarz, pracownik korporacji, student itd., że ta dyktatura go nie dotyczy. Dotyczy każdego. Jeżeli pozwolimy na obalenie sądów. Jeżeli pozwolimy na kolejną kadencję Dudy, jeżeli nie ukrócimy tego bezprawia w tym roku, to przyjdą po nasze domy, mieszkania, firmy, oszczędności. Przyjdą po naszą wolność wyrażania poglądów, po wolność poruszania się po świecie. Przyjdą po nasze paszporty. Przyjdą po nasze dzieci, aby je indoktrynować w kulcie Lecha i Jarosława (…)”.

Okropne rzeczy pisałem kiedyś o Giertychu, gdy stał na czele Ligi Polskich Rodzin. Już sama nazwa tej partii pachniała zbutwiałymi butami i kojarzyła się jak najgorzej. Pamiętam Macierewicza, jak się wodził pod rękę z Giertychem, prezentował go z dumą, zachwalał, że tak cudny nabytek dla prawicy, a na dodatek ma takie dobre warunki fizyczne. I co się porobiło…

Wydanie: 7/2020

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Komentarze

  1. Ireneusz 50
    Ireneusz 50 14 lutego, 2020, 20:47

    a ten znowu swoje tusko populistyczne brednie, trzeba było Polskę wprowadzić jako 18 republikę do kraju rad jak ci tak zal brexitu.

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. Tanaka
    Tanaka 16 lutego, 2020, 21:14

    „Mamy świeżą tradycję innego wielkiego kłamstwa. PiS przecież zbudowało się na kłamstwie smoleńskim”

    TAK! Kaczyński zdradził drugiego Kaczyńskiego, tego „poległego”, zdradzil pozostałe 95 osób które zgineły. Wszyskich wziął za zakładników swojej politycznej gry o władzę. Użył ich jako siekiery – do wyrąbywania w głowach ludzi drogi do politycznej wygranej. Nikt nie śmiał sie przeciwstawić Kaczyńskiemu z narzędziem zbrodni w rękach, bo przecież „on tak cierpiał po śmierci brata”, bo „majestat śmierci”, bo „szacunek dla zmarłych”, bo krzyże, msze, pokropki i sutanny dookoła. I społeczeństwo dało się oszukać, zostało porażone jak ofiara kobry, jak rąbnięte siekierą w czaszkę.

    Podłość, w dodatku katolicka, bez miary.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy