Łamacz w roli kaznodziei

Łamacz w roli kaznodziei

No to poświętowali. Każda okazja do pobiesiadowania w imieniu podatników jest dobra. A jak nie ma okazji, to obóz prawicy zjednoczonej posadami wymyślił nową. A co? Dlaczego PiS nie miałoby stworzyć własnej wersji historii polskiego parlamentaryzmu? Skoro udało się ustawić w kraju tyle pomników Lecha Kaczyńskiego i obsadzić go w roli prawdziwego przywódcy Solidarności, to wymyślenie 550. rocznicy poszło gładko. A jeśli coś jeszcze dziwi, to skromność władzy. Przecież bez większego problemu mogłaby ogłosić 800-lecie, a może i więcej. Niestety, Polska Fundacja Narodowa po klapie z Kusznierewiczem zaspała. Jeszcze w 1993 r. Sejm świętował 500-lecie polskiego parlamentu, nawiązując do obrad w Piotrkowie Trybunalskim. Ale kto by się przejmował nie swoimi świętami? Z pewnością nie Duda z Kuchcińskim i Karczewskim. Dla nich jest już lat 550, bo wtedy obradował sejmik w Kole. Wiem, że trudno uwierzyć w to, co piszę, ale przecież nie ja jestem autorem tej księżycowej polityki. Trzeba naprawdę długo siedzieć w budynkach odgrodzonych od ludzi i pilnowanych przez coraz więcej służb, żeby wymyślać takie szopki. I to w samym środku lata.

Prezydent, którego znakiem firmowym jest łamanie konstytucji, w trakcie Zgromadzenia Narodowego odwołał się do tradycji polskiego parlamentaryzmu. I mówił to takim tonem, jakby rzeczywiście był spadkobiercą tych, którzy w trudnych czasach byli liderami zmian i osiągnięć kraju. Czy w pałacu nie ma luster? Czy odcięto mu już dostęp internetowy nie tylko do PRZEGLĄDU, ale też do wszystkiego, co niezależne? Zbliża się końcówka rządów prezydenta, który co innego mówi na patriotycznych imprezach, a co innego podpisuje i wprowadza w życie. Pierwszy taki przypadek po 1918 r. Precedens. Odniesienie się do tej figury i jej działań określi standardy wymagane w przyszłości od głowy państwa. Decyzje wobec tego przypadku muszą zaboleć.

Żeby w końcu było mądrzej i uczciwiej. Żeby był realny trójpodział władzy, a państwo nie było łupem. By o stanowiskach decydowały wyłącznie kwalifikacje, a nominacje były poprzedzone jawnymi procedurami. By konkursy na stanowiska nie były partyjnymi ustawkami. I tak dalej. Mrzonka? Dziś tak. Ale warto by spróbować ją urealnić. Co dedykuję tej opozycji, która dopiero będzie. Bo przecież ta władza, która doszła już do etapu wash and go, musi mieć wreszcie sensowną alternatywę.

Wydanie: 29/2018

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy