Lem otrzeźwia

Lem otrzeźwia

W nowej książce Stanisław Lem studzi zachwyty rodaków, którzy o osiągnięciach techniki dowiadują się z bulwarowych magazynów

Stanisław Lem przepowiedział Internet, inżynierię genetyczną i rzeczywistość wirtualną. I to już kilkadziesiąt lat temu. Ale kiedy jego przepowiednie się zmaterializowały, Lem bynajmniej nie wykazuje entuzjazmu. Wręcz przeciwnie – studzi, jak może, przesadne zachwyty rodaków, którzy o najnowszych osiągnięciach techniki lubią się dowiadywać z bulwarowych magazynów. Przed nami tom „Krótkie zwarcia” – pokaźna wiązanka takich trzeźwiących ocen publikowanych w ciągu ostatnich 10 lat na łamach „Tygodnika Powszechnego”.
Przykro to czytać, ale Lem swój wybitny umysł angażuje do polemiki z kolorowymi pisemkami. Nie ma jednak wyjścia. Bo to one – niestety – decydują o tym, co Polak XXI w. myśli o najnowszych osiągnięciach techniki. A myśli hurraoptymistycznie i powierzchownie. Co Lem udowadnia krok po kroku.
Ledwie opublikowano pierwsze mapy genomu człowieka, a media natychmiast orzekły, iż tylko patrzeć, jak na rynku pojawią się wyhodowane sztucznie organy wewnętrzne. Wymienimy sobie serce czy wątrobę i – żyć nie umierać. „To szaleńcze urojenia”, replikuje Lem. To tak, jakby od dzieciaka, który ledwie poznał alfabet, wymagać, by tworzył sonety na miarę Petrarki.
Ale – załóżmy – udało się pokonać niewyobrażalnie trudne problemy technologiczne i odmłodzić najbardziej skomplikowany organ – mózg. Przecież to oznacza, że człowiek z takim mózgiem nieodwołalnie straci część własnej pamięci. A z pamięci składa się ludzka tożsamość. Co więc z tego, że posiadacz odmłodzonych szarych komórek szybciej i jaśniej myśli, skoro to już nie jest on! W pewnym sensie umarł.
Albo szczepionka przeciw AIDS. Chciwe sensacji media dosłownie co sezon upewniają publiczność, że taki medykament znajdzie się w aptece za chwilę. Tymczasem Lem studzi: wirus poczciwej grypy mutuje się tak często, że fachowcy z Instytutu Pasteura ledwo nadążają z produkcją nowych szczepionek. O dogonieniu wirusa HIV, który mutuje się o wiele intensywniej, nie ma na razie co marzyć. Tymczasem na zapowiedź pojawienia się szczepionki zużyto już niejedną cysternę farby drukarskiej. „Ciekawa skądinąd rzecz – obserwuje Lem – że nie ma takiej bzdury, której nie byłaby gotowa zawierzyć część bałwanów kręcących się po świecie”.
Niesłabnący entuzjazm towarzyszy rozwojowi Internetu. Lem jednak ten entuzjazm tonuje. Internet to doskonały środek komunikacji, ale też niewiele więcej. Przypomina wielofunkcyjny dworzec kolejowy z setkami zwrotnic. Wożą się po nim bezszmerowo całe transporty – tyle że w wagonach w większości siano i kapusta. Bo Internet to gigantyczna ruchoma rupieciarnia. Rzeczy wartościowe trafiają się nader rzadko. W dodatku żeby z nich skorzystać, należy obkuć się porządnie w angielskim. A co najmniej być biegłym w alfabecie łacińskim. To zaś z grona efektywnych użytkowników Internetu wyklucza co najmniej połowę ludności globu.
Ową litanię odczarowań współczesnej techniki Lem ciągnie przez przeszło 400 stronic. W swym trudzie jest jednak osamotniony. Bowiem nasza inteligencja tych globalnych zagrożeń nie przyjmuje do wiadomości i nie uważa za stosowne niepokoić nimi reszty społeczeństwa. Lem z przykrością stwierdza, że w naszych salonach prasowych można od biedy odszukać pisma typu „Foreign Affairs”, ale trzeba je wygrzebywać spod stosu pornosów i magazynów poświęconych tresowaniu delfinów. Zachowujemy się tak, jakbyśmy zostali przez opatrzność umieszczeni w oku cyklonu. Dookoła nas przewalają się ogromne fale, ale nas to nie dotyczy. A nawet czerpiemy pewną uciechę z własnej zaściankowości. Ot, w daleko bardziej zaawansowanych technologicznie Stanach masowo stosowano przetaczanie krwi przed operacją – nas nie było na to stać. Okazało się, że na szczęście, bo często przetaczano tam krew zakażoną wirusem HIV, przyczyniając się do rozrostu epidemii.
Cóż, tym razem głupi miał szczęście. Problem w tym, że nikt mu tego szczęścia nie zagwarantował na przyszłość.

 

Stanisław Lem, Krótkie zwarcia, posłowie Jerzy Jarzębski, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2004

Wydanie: 49/2004

Kategorie: Książki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy