Lincz na Katarzynie W.

Lincz na Katarzynie W.

Tabloidy nie tylko wydały wyrok na matkę Madzi z Sosnowca, ale wręcz zaprosiły do jego wspólnego wykonania Katarzyna W. to seksualna wampirzyca! Więźniarki chcą jej krwi! – to okładki tabloidów z ostatnich tygodni. Wcześniej mogliśmy przeczytać także: Dlaczego zrobiłaś to Madzi?! Madzia konała cztery minuty! Bartek zmienił fryzurę! Mama Madzi tańczy na rurze! Bartek romansował z trzema naraz! Przez ostatni rok mieliśmy do czynienia z prawdziwą sagą rodziny W. Życie prywatne, dzieciństwo, religijność i seksualność rodziców Madzi z Sosnowca prześwietlano, analizowano i przedstawiano niemal we wszystkich mediach. Na długo przed rozpoczęciem procesu sądowego media – nie tylko brukowe – wydały wyrok: Katarzyna W. jest winna zabójstwa dziecka. Nie pytają już, czy Katarzyna W. zabiła córkę. Pytają wyłącznie, jak i dlaczego. „Czy to warunki stworzyły morderczynię?”, pada pytanie na portalu WP.pl. A internauci odpowiadają: „Madzia zginęła, bo miała zwyrodniałą babę zamiast matki!!! Taką to tylko na stos!!! Sama bym tę psychopatkę udusiła!”. I nie ukrywają, że samosąd byłby najlepszym rozwiązaniem: „Po co sąd, po co to wszystko – od razu wykonać wyrok! I jeszcze obrońca dla niej, a dziecko obronić się nie mogło!”. Oszukała nas wszystkich Katarzyna W. nie jest jedyną matką oskarżoną o zabójstwo dziecka. W 2012 r. odnaleziono rodziców dwuletniego Szymona z Będzina, matka czteroletniego Gabrysia z Morąga ukryła ciało syna w wersalce, Beata Z. z Hipolitowa kilkakrotnie zabijała noworodki. Każda z tych spraw przez kilka dni była na pierwszych stronach brukowców. – W polskim społeczeństwie bardzo silne jest przekonanie, że rolą kobiety jest rodzić i kochać dziecko – tłumaczy skrajnie silne emocje związane ze sprawami dzieciobójstw prof. Krystyna Skarżyńska z Instytutu Psychologii PAN. – A jeśli nawet kobieta dziecka nie kocha, to ma przynajmniej udawać, że jest inaczej. Dlaczego jednak sprawa Katarzyny W. nie znikła z okładek równie szybko jak pozostałe? Zdaniem prof. Skarżyńskiej, duże znaczenie ma tu fakt, że matka Madzi z Sosnowca zdołała oszukać tak wielu ludzi: – Przez tydzień zwodziła wszystkich, budząc litość, współczucie. Daliśmy się omamić, a nikt nie lubi być oszukiwany. W styczniu 2012 r., kiedy Katarzyna i Bartłomiej zawiadomili policję o zaginięciu córki, zrozpaczonym rodzicom udostępniano łamy czasopism i czas antenowy, aby pomóc im w poszukiwaniach córki. Zdjęcie sześciomiesięcznej Madzi przekazywali internauci na portalach społecznościowych, mieszkańcy Sosnowca ogłoszenia w całym mieście. Po kilku dniach, gdy Krzysztof Rutkowski triumfalnie przekazał mediom film, na którym Katarzyna przyznaje się, że Madzia „wypadła jej z kocyka”, współczucie zostało zastąpione przez oburzenie, a następnie nienawiść, gdy okazało się, że w grę wchodzi nie tylko zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci, ale nawet zabójstwa. Silne emocje napędzały widownię – relacjonująca sprawę TVN 24 w najgorętszych dniach miała ogromną jak na stację informacyjną oglądalność na poziomie 1,4 mln widzów. Rutkowski, internauci i wirtualni psycholodzy Nagonka medialna, która rozpoczęła się przed rokiem, szybko przekroczyła wszelkie granice. Śledzono każdy krok rodziny, pokazywano nie tylko najbliższych, lecz także sąsiadów, dawnych znajomych ze szkoły i wspólnoty religijnej, do której należeli małżonkowie W. Ujawniono fragmenty włączonego do materiałów dowodowych pamiętnika Katarzyny, który pokazywał ją w jak najgorszym świetle. W show wciąż uczestniczył Krzysztof Rutkowski, który ze sprawy zaginięcia dziecka zrobił sobie darmową reklamę. Najpierw potwierdzał wersję Katarzyny, udostępnił małżeństwu mieszkanie, później, kiedy kobieta unikała badań wariograficznych i uciekała przed policją, oświadczał, że jest zakłamana i prowadzi wyrafinowaną grę. Ostatecznie, gdy oskarżyła go o manipulację, stała się w jego opinii „potworem”. Zaangażowanym internautom wystarczyło, że „jakoś źle jej z oczu patrzy. W niektórych wypowiedziach przed kamerami miałam wrażenie, że skrywa głupi uśmiech”, aby dojść do wniosku: „Mnie się ta matka od samego początku nie podobała. Jakoś nie wierzę w niewinność tej dziewczyny, ciągle coś kręci, miesza, dla mnie to bardzo podejrzane” (cyt. za Babiniec-cafe.pl). Na potrzeby sprawy Katarzyny W. narodził się nowy gatunek psychologa – wirtualny diagnosta. Okazało się, że taki specjalista nie musi mieć kontaktu z pacjentem, aby wydać opinię. Wystarczy mu spojrzenie na zdjęcia i informacje medialne: o tym, że Katarzyna zmienia kolor włosów, że miała trudne dzieciństwo. Werdykt wprost na okładkę brukowca gotowy. Przeciw takiemu działaniu na łamach

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 09/2013, 2013

Kategorie: Kraj
Tagi: Agata Grabau