Listy od czytelników nr 51/2015

Listy od czytelników nr 51/2015

Prezydenta prawa i obowiązki

Akty prawne należy czytać zgodnie z ich esencją. Oprócz art. 126 ust. 2 Konstytucji RP polecam art. 173: „Sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz”, oraz art. 126 ust. 3: „Prezydent Rzeczypospolitej wykonuje swoje zadania w zakresie i na zasadach określonych w Konstytucji i ustawach”. W tych aktach opisano szczegółowo, co prezydentowi wolno. Nie ma tam nic o „decyzyjności czy rozstrzyganiu kwestii”, nawet „zasadniczych” związanych z konstytucją. To, komu ta kompetencja przysługuje, jest zapisane jednoznacznie w art. 188: „Trybunał Konstytucyjny orzeka w sprawach: zgodności ustaw i umów międzynarodowych z Konstytucją, zgodności ustaw z ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi, których ratyfikacja wymagała uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie, zgodności przepisów prawa wydawanych przez centralne organy państwowe z Konstytucją, ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi i ustawami, zgodności z Konstytucją celów lub działalności partii politycznych, skargi konstytucyjnej, o której mowa w art. 79 ust. 1”. Czuwanie przez prezydenta nad przestrzeganiem konstytucji to nie orzecznictwo. W tym decydowanie, kto ma jakie kompetencje. Bo i to jednoznacznie reguluje Konstytucja RP w art. 189: „Trybunał Konstytucyjny rozstrzyga spory kompetencyjne pomiędzy centralnymi konstytucyjnymi organami państwa”. W sytuacji łamania zasad konstytucyjnych prezydent ma prawo, ale i obowiązek kierować wnioski o orzecznictwo do TK. Powinien również pełnić funkcję mediatora – nie sędziego. Dramat zaczyna się wtedy, gdy sama głowa państwa łamie konstytucję i np. nadaje sobie prawo decydowania o własnych kompetencjach (przykładem jest „uwolnienie wymiaru sprawiedliwości” od sprawy Kamińskiego). Prezydent nie miał prawa nie przyjmować przysięgi od wybranych przez poprzedni Sejm sędziów, bo to jego obowiązek, a nie widzimisię. Tak jak Sąd Najwyższy nie ma prawa nie stwierdzać po poprawnie przeprowadzonych wyborach ważności owego wyboru. Ale gdyby SN był Andrzejem Dudą, pewnie też by próbował, mówiąc kolokwialnie, migać się od wykonania obowiązku zawartego w art. 129 ust. 1: „Ważność wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej stwierdza Sąd Najwyższy”.

Zasmucona głupotą

Kochany dziadek Jerzy

Mój dziadziuś prenumeruje Wasze pismo od dawna, jeśli nie od początku. Co więcej, ze swojej emerytury (mimo naszych protestów) wygospodarował fundusze na prenumeratę jeszcze trzech kompletów tygodnika – po jednym dla każdego z wnucząt. Po prostu chce, aby naszą opinię kształtowało Państwa pismo, a nie np. telewizja publiczna. Ufa Wam bezgranicznie. Inne czasopisma czytuje, aby nadal trzymać rękę na pulsie i poszerzać swój i tak szeroki i liberalny światopogląd. Ostatnio mój kochany 84-letni dziadek zlecił nam uporządkowanie wszystkich skompletowanych numerów PRZEGLĄDU i zarchiwizowanie ich, tak żeby były w zasięgu ręki i służyły nadal. Kochany dziadek Jerzy.

Etatowa czytelniczka, wnuczka Jerzego P., Kama Brzostowska

Wydanie: 51/2015

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy