Listy od czytelników Nr 7/2016

Listy od czytelników Nr 7/2016

Historia ku przestrodze
Z rozmowy z Tomaszem Sulimą (PRZEGLĄD nr 2) dowiedziałam się, że 6 sierpnia 2015 r. prezydent Andrzej Duda powiedział: „Będę robił wszystko, by wiedza o »żołnierzach wyklętych« była obowiązkowym elementem nauczania historii w szkołach”. Taka inicjatywa jest godna uznania, bo o zbrodniach tzw. żołnierzy wyklętych popełnionych na Białostocczyźnie należy mówić, pisać i nauczać młodzież w szkołach. W aktach sądowych z procesów Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” i Romualda Rajsa „Burego”, które znajdują się w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku, oraz w „Księdze pamięci prawosławnych mieszkańców Białostocczyzny ofiar wydarzeń z lat 1939-1956” Konstantego Masalskiego (Białystok 2012) znajduje się szczegółowa dokumentacja zbrodniczych czynów tzw. żołnierzy wyklętych, która powinna trafić do podręczników. Trzeba bowiem pamiętać, że był taki czas na Podlasiu, kiedy żołnierze Oddziałów Zbrojnych Podziemia Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, sformowanych z żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, z orzełkami w koronie na czapkach, kiedy jeszcze trwała wojna (np. 2 maja 1945 r.), mordowali m.in. kobiety w ciąży, dzieci, starców, a także furmanów, którzy wprawdzie pomagali „żołnierzom wyklętym” się przemieszczać, ale byli prawosławni. Pacyfikując białoruskie wioski, mordując całe grupy i pojedyncze osoby, członkowie tych oddziałów siali strach. Ludzie, którzy przeżyli gehennę okupacji niemieckiej, musieli się ukrywać, a niektórzy w obawie o swoje życie wyjeżdżali do Związku Radzieckiego, opuszczając ojczyznę, pozostawiając chaty i ziemię. W śledztwie IPN zbrodnicza działalność „Burego” i innych „żołnierzy wyklętych” została jednoznacznie określona jako zbrodnia o znamionach ludobójstwa, czyli taka, która została popełniona ze względu na narodowość, rasę czy religię ofiar. Właśnie dlatego podręczniki powinny poświęcić więcej miejsca tej trudnej historii, żeby przestrzec, by nigdy więcej obywatele polscy nie mordowali swoich rodaków.
Halina Matejczuk, Gródek


Na pasku polityków
PRZEGLĄD jest od lat moim pismem. Nie narażał mnie na to, co redaktor naczelny opisuje w felietonie „Na pasku polityków”, tj. na zapoznawanie się ze świadectwami upadku dobrych obyczajów. Kiedyś lubiłem Tomasza Lisa, redaktora, a znielubiłem celebrytę. Wolę centrum uosabiane przez Wasz tygodnik, nieepatujący fajerwerkowymi tematami. Tygodnik czytam „od deski do deski”, bo biorę go ze sobą na statek.
kpt. żw. Cz. Bojar-Fijałkowski

 


Nastały ciężkie czasy

Solidaryzuję się z 30-letnią Olą Kotek, która napisała w PRZEGLĄDZIE, że komunizm jej nie interesuje. Ważne dla niej jest to, co dobrego dla Polski zrobił socjalizm. Obawia się, że dziś cofamy się do czasów poddaństwa. Tak, tak, dziś można już się spotkać z powiedzeniem: „Pawlak do wideł, Kalinowski do gnoju”. Polska cofa się do średniowiecza. Wiele przeżyłem, wiele widziałem i wiele doświadczyłem. Jeżeli coś komuś zawdzięczam, to tylko Polsce Ludowej. W złotym 20-leciu moja edukacja skończyłaby się na czterech klasach szkoły podstawowej, a takich jak ja były tysiące. Przykro mi, że doczekałem krwiożerczego kapitalizmu. Nastały ciężkie czasy dla ludzi starych. PRZEGLĄD czytam od początku jego istnienia i przykro mi, że w takim mieście jak Starachowice tylko w jednym kiosku można go kupić, a w powiatowym Lipsku nie ma go wcale.
Tadeusz Kosior, Wąchock


Nie Gerwazy, tylko Podkomorzy

W tekście „Lustrujemy »Pana Tadeusza«” (PRZEGLĄD nr 5) napisaliśmy, że to Gerwazy krzyczał do Hrabiego: „Ja cię tu zaraz po tych zauszniczkach płatnę”. Na szczęście są jeszcze czujni Czytelnicy, którzy wychwycili ten błąd i przypomnieli, że to nie Gerwazego, ale Podkomorzego doprowadziło do szewskiej pasji zachowanie Hrabiego. Dziękujemy i przepraszamy.
Redakcja

Wydanie: 2016 7/2016

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy