Listy od czytelników Nr 8/2016

Listy od czytelników Nr 8/2016

Na celowniku komisji
Przy okazji szopki z podkomisją ds. katastrofy smoleńskiej zaczynam się zastanawiać, czy nie powinna istnieć jakaś instytucja mająca prawo odbierać tytuły naukowe. Mój szacunek dla ludzi nauki został bardzo nadwątlony choćby przez profesora uznanej krakowskiej uczelni, który przyznał, że podczas wywiadu w sprawie katastrofy blefował, czyli zwyczajnie skłamał. Ale są też inni, nieukrywający, że nie byli na miejscu katastrofy, nie badali materiału dowodowego, a jeśli nawet mają tytuły naukowe (co jest wykorzystywane do budowania wiarygodności zespołu), to nie w dziedzinach związanych z lotnictwem. Nie rozumiem, jak ktoś posiadający tytuł naukowy może wygadywać niepoparte żadnymi dowodami brednie i nie ponosić konsekwencji. Czy nauka nie powinna być oparta na twardych dowodach, niezależnych od poglądów politycznych? Zdaję sobie oczywiście sprawę, że gdyby istniała instytucja odbierająca tytuły naukowe, prędzej czy później zaczęłaby to robić ze względu na widzimisię zasiadających w niej członków, więc mimo wszystko lepiej, że jej nie ma. Po prostu poraża mnie wykorzystywanie tytułów naukowych do szerzenia teorii politycznych zamiast opartych na dowodach faktów.
Grzegorz Toryński


Chodzi o likwidację „Faktów i Mitów”
Jeżeli tygodnik „Fakty i Mity” kogokolwiek szkalował lub czynił komukolwiek szkodę w innej formie, to w cywilizowanym, demokratycznym państwie należy kierować sprawy do prokuratury lub bezpośrednio do sądu. Oficjalnie powodem brutalnego wtargnięcia do redakcji „FiM” były prywatne sprawy redaktora naczelnego Romana Kotlińskiego. Co to ma wspólnego z redakcją „FiM”? Zabranie przez CBŚ twardych dysków pozwoli PiS ustalić, kto informuje redakcję o nadużyciach kleru i drużyny PiS, a jednocześnie zniechęci innych do podejmowania współpracy z „FiM”. Mamy do czynienia z barbarzyńskim łamaniem prawa, prawdopodobnie na zlecenie najbardziej „poszkodowanego”, tzn. Tadeusza Rydzyka. Chodzi o likwidację redakcji i tygodnika „FiM”. Przy okazji pytanie. Kiedy Tadeusz Rydzyk zostanie publicznie rozliczony ze środków zebranych na ratowanie Stoczni Gdańskiej?
Bolesław Kot, Wadowice


Mit „podwójnie wyklętego”
Jestem po lekturze książki „Polska Ludowa 1944-1956”. Odniosę się tylko do mitu „żołnierzy wyklętych”. Na przełomie czerwca i lipca 2015 r. w Programie 2 TVP została wyemitowana audycja o „podwójnie wyklętym” żołnierzu AK Stefanie Czyżewskim. Pamiętam go z opowieści mojej matki, która mówiła, że „chodził na bandy”. Ten pan został w 1944 r., przed nadejściem Rosjan, aresztowany przez Niemców i uważano, że zaginął. Pod koniec lat 40. przysłał list z USA. Mieszkał tam do końca życia. Nie chciał przyjechać do Polski nawet po roku 2000, pewnie w obawie przed ludźmi, którzy go pamiętali. Autorzy audycji zrobili ze Stefana Czyżewskiego „żołnierza wyklętego”. Nikt ze świadków tamtych zdarzeń, w tym moja mama ani jego stryjeczne siostry, nie chciał wziąć udziału w nagraniu, by poświadczać nieprawdę. Wystąpiła tylko jego siostra. Po emisji ubolewano nad jej wypowiedziami. Tyle uzupełnienia na temat mitów. Już niedługo dla młodego pokolenia historia naszej ojczyzny będzie jedną wielką białą plamą, której nie będzie komu usunąć.
Zbigniew Milewski


Krakowski smog wisi nad Polską  
Czytam w PRZEGLĄDZIE (nr 6) o smogu nad Krakowem. Co tu dużo gadać. Nawet w Gdyni, 500 m od morza, czasem głowa boli po półgodzinnym spacerze ulicą pełną samochodów. A jak do tego zawieje jeszcze z kominów…
Łukaszko Walczuk

Wydanie: 2016 8/2016

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy