“Little Brother”

MEDIA I OKOLICE

Wielki szum, który wywołał program “Big Brother”, przytłumił inną inicjatywę telewizyjną, jaką jest zbliżający się program “Little Brother”. Tą nazwą można określić uruchomienie nowej, ogólnopolskiej stacji telewizyjnej, Telewizji Puls. Może być ona zasadnie nazwana “Little Brother”, jako że działać będzie w ramach koncesji i pod duchowym patronatem Braci Mniejszych Konwentualnych, czyli ojców franciszkanów. Oczywiście, braciszkowie nie zamierzają tracić tego, co już posiadają, to znaczy Telewizji Niepokalanów, a tylko chcą rozszerzyć swą prowincję w sferze medialnej. Prowincjał franciszkanów, o. Bartosik, zapowiada utworzenie w pasmach kablowych i satelitarnych Telewizji Niepokalanów 2, wypełnionej modlitwą i programami religijnymi. Na razie, co stale ogłasza dotychczasowy kanał, bracia franciszkanie modlą się za członków KRRiTV, posłów i senatorów, a nawet Kancelarię Prezydenta, w intencji przyznania Telewizji Puls częstotliwości naziemnych.
Modlitwy te powinny być, i z pewnością będą, wysłuchane, gdyż są nie tylko poparte siłą zorganizowanej opinii katolickiej w naszym kraju, ale są zasadne. Przecież uznajemy za zupełnie naturalne, że w prasie istnieje wiele tytułów różnych tematycznie, politycznie, światopoglądowo. Tymczasem w telewizji spektrum różnorodności jest nadal niewielkie. Niegdyś było to uzasadnione przez skromną ilość kanałów telewizyjnych i kierowanie programów do masowego widza. Technologie kablowe i satelitarne pozwalają na mnożenie kanałów i rozszerzanie oferty o stacje niszowe i sprofilowane. W Stanach Zjednoczonych, gdzie system telewizyjny od początku oparty jest na prymacie stacji komercyjnych, istnieją dziesiątki kanałów tematycznych, w tym sieci religijne.
Zatem nowa Telewizja Puls, choć nie ma być telewizją religijną, sytuuje się w modelu mediów pluralistycznych, rozszerzając polską ofertę medialną o telewizję katolicką. Misją Telewizji Puls jest dawanie świadectwa prawdzie oraz upowszechnianie wartości, że tak powiem, z najwyższej półki. Programy będą w całości lub większości misyjne, co powinno zadowolić krytyków uskarżających się na jałowość duchową programów dotychczasowych stacji. Tak przynajmniej wynika z zapowiedzi programowych zarówno Braci Mniejszych, jak i biskupów, licznych redaktorów prasy katolickiej oraz senator Krystyny Czuby. Entuzjastycznie wypowiada się Daniel Olbrychski, poparcie wyraża Krzysztof Zanussi – wreszcie będzie stacja, w której nie będzie wulgarnego języka, nagości, bandytyzmu, ekshibicjonizmu.
Wejście Telewizji Puls uporządkuje zatem rynek medialny w Polsce. Skoro stacje komercyjne są oskarżane o liberalizm i indyferentyzm, a stacje publiczne o ich naśladowanie, to TV Puls wypełni istotną lukę w moralnym wychowaniu narodu. Więc nie byłoby żadnego problemu, gdyby nie tłok w eterze. Telewizja Puls chce bowiem nie tylko nadawać, ale być odbierana przez szerokie rzesze ludu polskiego, a to wymaga koncesji na telewizję naziemną. I tu zaczyna się spór polityczny.
Telewizja Puls, działając pod duchowym patronatem Braci Mniejszych, będzie prowadzona przez grupę dziennikarzy niegdyś określanych mianem “pampersów”. Ich plany programowe odżegnują się od deklaracji politycznych, a jedynie zapowiadają informowanie o sprawach, o których milczą inne media (zapewne z wyjątkiem “Niedzieli” i “Gazety Polskiej”), a nade wszystko unikanie seksu i (zapewne w miarę możności) przemocy na ekranie. Ma to być stacja dla całej rodziny (dawna nazwa – Telewizja Familijna), dlatego będzie dużo muzyki rozrywkowej w stylu folk oraz popularnych szansonistów. Z chwalebnym przesłaniem, wyrażonym w słowach piosenki zespołu Brathanki: “Dam ci wszystko to, co lubię, ale siebie dam po ślubie”. Nie zabraknie wideoklipów z uroczymi dzieciakami Arki Noego. Nie tylko katecheci ulegają sile pieśni: “Każdy święty chodzi uśmiechnięty”. Telewizja Puls zapowiada sporo dawnych (a zatem porządnych moralnie) filmów, no i dużo publicystyki. Bardziej ognistą zapewni Waldemar Ogiński, bardziej kulturalną – Materna z Mannem, a rozrywkową – program kukiełkowo-satyryczny “Gumitycy”. Nietrudno zgadnąć, że jak u Orwella, wszyscy politycy będą w nim równie sympatyczni, ale niektórzy będą sympatyczniejsi. Ciekawe tylko, jak wobec aktualnych podziałów na prawicy uda się autorom programów zachować parytety równych sympatii?
Na zakończenie programu przewidziano nocne wiadomości, podawane przez Bogdana Rymanowskiego, pod znamiennym hasłem: “Do nas należy ostatnie słowo”. Jednak na pewno ostatnie słowo należeć będzie do sponsorów, bo utrzymanie telewizji to nie fraszka, nawet dla franciszkanów. Zakon daje jedynie wsparcie duchowe i koncesję, natomiast kasę zapełnia kilka dużych spółek skarbu państwa i prywatny Prokom. Telewizja Puls jest zatem stacją publiczną, tyle że publiczną inaczej. Trudno się jednak dziwić, że o tych źródłach finansowania opinia publiczna wie niewiele i zapewne niewiele się dowie. Kulisy każdego przedstawienia są przecież ukryte przed publicznością, gdyż dla spektaklu ważna jest tylko scena.
Ekran naszych telewizorów rozświetlił nowy kanał 18 marca inauguracją wręczenia muzycznych Fryderyków. Nic to, że impreza ta jest w gruncie rzeczy branżową promocją przemysłu fonograficznego, opanowanego w Polsce przez pięć wielkich zagranicznych koncernów. Zdarzały się na niej skandale, ze sceny padały słowa powszechnie uznane za nieprzyzwoite. Jednak ojcowie franciszkanie wyrazili zgodę na tę kontrowersyjną imprezę zapewne dlatego, że nagroda przypadła przesympatycznej Arce Noego, reprezentującej nurt rocka chrześcijańskiego. Wypada więc życzyć nowej stacji takiego powodzenia na rynku telewizyjnym, jakie na rynku płytowym zdobyła Arka Noego. A mówiąc tytułem jej przebojowej płyty: “A gu, gu” “Little Brother”!

Wydanie: 12/2001

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy