Jak premier z prezydentem

Jak premier z prezydentem

To była dobra wiadomość. Wspólna konferencja prasowa prezydenta i premiera trochę uspokoiła rozedrgane nastroje. Większość Polaków czekała na taki komunikat, bo źle znosi podchody na górze i wyraźnie preferuje porozumienie między czołowymi politykami. Ludzie nie chcą wojenek, kłótni ani napaści personalnych. Skoro takie są oczekiwania społeczne, rozsądni politycy muszą je brać pod uwagę. Otwarty pozostaje oczywiście problem zachowania się prezydenta i premiera, gdy różnią się w poglądach.
W tak skomplikowanej sytuacji, jaką od lat mamy w Polsce, takie różnice wydają się całkiem naturalne. Zarówno w ocenie zjawisk, jak i wokół konkretnych programów oraz pomysłów działań, które należy podjąć.
Nikt nie zdejmie z konstytucyjnych organów odpowiedzialności za to, co muszą zgodnie z prawem robić. A jest jeszcze najsurowszy recenzent – wyborcy, którzy w głosowaniu dają mandat do działania albo strącają w polityczny niebyt. Między wyborami barometrem nastrojów społecznych są wyniki ogłaszane przez ośrodki badania opinii publicznej. Dla wielu polityków jest to główne, choć złudne narzędzie pracy. Złudne, bo gdy nie ma strategii, nie pomoże doraźne podlizywanie się ludziom.
SLD i jego lider są w trudnym położeniu. Głównie z powodu sytuacji gospodarczej, ale nie tylko. Brak skuteczności w realizacji zapowiedzi wyborczych jest oceniany bardzo krytycznie. Wyczerpał się kapitał zaufania i dziś odwrócenie tej fatalnej passy zależy od tego, czy radykalnie poprawi się sprawność rządzenia.
Od władzy społeczeństwo oczekuje rozwiązywania problemów, głównie tych, które wymagają nie tyle wielkich nakładów finansowych, ile kompetencji i pomyślunku, dobrej organizacji i uczciwości. W SLD i UP ludzi spełniających te kryteria jest wystarczająco wielu, by zatrzymać fatalny ciąg porażek, jaki obserwujemy od paru miesięcy. Symboliczna demonstracja jedności prezydenta i premiera jest szczególnie ważna dla wygrania czerwcowego referendum. Nie było w ostatnich latach i długo nie będzie niczego ważniejszego. Wejście Polski do Unii Europejskiej jest absolutnym priorytetem.
Coraz silniejsze i agresywniejsze ataki opozycji na Unię Europejską wymagają konsolidacji sił proeuropejskich. Ci, którzy myślą, że referendum jest wygrane, bo idea to wielka i słuszna, grzeszą naiwnością. Najbliższe tygodnie wypełni lawina ataków i oskarżeń pod hasłem: stare elity, czyli wszyscy, którzy są za Unią, muszą odejść. Czeka nas gorąca wiosna. Dobrze więc, że na górze jest mniej emocji.

Wydanie: 15/2003

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy