Ojciec chrzestny

Ojciec chrzestny

Na wrześniowym Forum Ekonomicznym w Karpaczu pojawił się wicepremier, minister aktywów państwowych, Jacek Sasin. To on podczas gali wręczał nagrodę Firmie Roku, za którą uznano KGHM Polska Miedź SA. Wicepremier nawet przemówił. Mówił o KGHM z taką samą dumą jak kiedyś Edward Gierek o Hucie Katowice. Cóż, jest to zawsze jakiś postęp. Kaczyński mówi Gomułką, a Sasin przynajmniej Gierkiem. Nie wykluczam, że KGHM jest nadzieją rządu. Skoro Obajtkowy Orlen kupił rządowi prasę lokalną, może też KGHM coś kupi. Nic dziwnego, że rządzący tak lubią bogate molochy państwowe. A ileż to członków rodziny i wiernych towarzyszy partyjnych można w nich zatrudnić!

Spójrzmy na taką dużą firmę państwową racjonalnie. To znaczy jako na zbiór posad. Im firma większa, tym posad do obsadzenia więcej. Im bogatsza, tym posady lepiej płatne. No i przy okazji może coś zasponsorować, a nawet – jak już wiemy – wykupić lokalne media. Może Orlen wydawać gazety, to niby czemu KGHM nie mógłby kupić jakiejś telewizji? Najlepiej dużej i niezbyt przychylnej rządowi. O mały włos, a jedna taka byłaby może na sprzedaż. Zresztą jeszcze nic do końca nie wiadomo.

Nikogo w zasadzie nie dziwiło, że KGHM dostał nagrodę, ani to, że wręczał ją Sasin. Zwrócono uwagę na coś innego. Gdy wicepremier i minister aktywów państwowych w jednej osobie się pojawił, tłem muzycznym była melodia z „Ojca chrzestnego”. Nie wiadomo, czy minister sam sobie takiego tła zażyczył, czy był to wybór jego dworu, czy organizatorów. Melodia, owszem, niczego sobie. Ale czy w tej sytuacji à propos?

Zaczęto się zastanawiać, o co mogło chodzić. Skojarzenia z mafią sycylijską oczywiste, ale czy uprawnione? Zgadywano, czy za kulisami prezes KGHM nie całował Sasina w rękę.

A może z wyborem melodii ani sam minister, ani jego otoczenie nie mieli nic wspólnego? Może to właśnie wybór organizatorów? Jeśli tak, to czy świadomy? Czy to miał być hołd, czy prowokacja? Oj, na pewno sprawdzą to służby.

A jeśli wymyślił to minister? Czym w takim razie się kierował? Mafia sycylijska mu imponuje? Może jej sprawna organizacja, a może metody działania? Świadomy to byłby wybór czy podświadomy? Jeśli już, to raczej stawiałbym na podświadomy. A wiecie dlaczego? Nie? To poczytajcie dzieła Freuda.

Ale chyba mimo wszystko za współczesnego Don Corleone Sasin się nie uważa. Chyba mu nawet nie wolno. On dobrze wie, kto jest jego ojcem chrzestnym i kogo trzeba w rękę ucałować.

Teoretycznie można by przyjąć, że ministrowi nie o film chodziło, lecz o aktora grającego w nim główną rolę. O Marlona Brando. Taką ma do niego słabość? Może uważa, że jest do niego podobny? No, aż tak to chyba nie. Może to tylko jego idol? Ale jeśli tak, jeśli tu nie o mafię szło, tylko o Brando, to dlaczego melodia z „Ojca chrzestnego”, a nie chociażby z „Ostatniego tanga w Paryżu”? Przecież też mogłaby być. I też by się kojarzyło. Z czapkowaniem (dawniej zwanym wazeliniarstwem). A tego ostatniego na Forum Ekonomicznym nie brakowało. I nawet nie trzeba było do tego, jak sądzę, specjalnej zachęty. Takie subtelne podsuflowanie nie było widać potrzebne. Wybrano „Ojca chrzestnego” i wszystkie wynikające z tego faktu znaki zapytania.

j.widacki@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 39/2021

Kategorie: Felietony, Jan Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy