Łowca przebojów

Łowca przebojów

Nie ma złych piosenek, są może mniej szczęśliwe aranżacje

Mateusz Walach – dyrygent Orkiestry Złotych Przebojów

Jesienią mieszkańcy wielu miast będą mieli okazję posłuchać piosenek, które dobrze znają. W trasę koncertową rusza Orkiestra Kameralna Silesian Art Collective wraz z solistami Małgorzatą Ostrowską, Felicjanem Andrzejczakiem, Nataszą Urbańską i Mateuszem Ziółką.

Czym są dla pana przeboje?
– Dla mnie wyznacznikiem przeboju jest wyłącznie czas. Przebój to utwór, który przetrwał próbę czasu i po latach jest nadal chętnie odtwarzany, wykonywany lub poddawany nowym opracowaniom. Każdy z nas ma taką prywatną listę złotych przebojów i sam najlepiej wie, co sprawia, że chętnie po nie sięga. W naszym projekcie proponujemy publiczności przeboje – zarówno światowe, jak i polskie – które, jak sądzimy, przetrwały próbę czasu. Z kolei wybrane przez nas nowe piosenki to utwory, które mają szansę przetrwać tę próbę czasu.

Macie stały repertuar?
– Orkiestrę Kameralną Silesian Art Collective tworzą młodzi ludzie z pasją, wykonawcy, którzy jeszcze w czasach studiów na katowickiej akademii muzycznej postanowili, że chcą swoimi ideami zarażać innych i dzielić się muzyką z szeroką publicznością. Od 2010 r. jako kolektyw zaprzyjaźnionych muzyków staramy się, aby każdy utwór, który gramy, miał znamiona złotego przeboju nie tylko muzyki rozrywkowej, bo sięgamy także do muzyki poważnej.

Czy nie uważa pan, że dawniej powstawało więcej piosenek, które stawały się przebojami?
– Możliwe, bo obecnie opłaca się tworzyć piosenki „na krótki dystans”, z szybkim zyskiem. Stąd mnóstwo utworów sezonowych. Każdego roku inne piosenki królują w rozgłośniach radiowych, a do tych z ubiegłych lat wraca się mniej chętnie. Pytanie, czy za 10 lat któryś z dzisiejszych numerów 1 będzie jeszcze pamiętany i grywany. Zobaczymy.

Ile przebojów pan już zaaranżował?
– Kiedyś miałem zamiar skatalogować i policzyć wszystkie aranżacje, które dotychczas zrealizowałem, ale chyba to na razie niewykonalne, bo jest tego bardzo dużo, a czasu na biurową pracę zawsze za mało. Wierzę, że nie ma złych piosenek, są może mniej szczęśliwe ich aranżacje, dlatego staram się zawsze nawet mało ciekawej piosence nadać nową, szczególnie interesującą, szatę muzyczną. Często to kwestia nowej instrumentacji, smaczków w warstwie harmonicznej, tempie utworu czy samym beacie. I wtedy z takiej piosenki powstanie coś świeżego, ciekawego.

Czy publiczność waszych koncertów rozpozna te hity? Zdarzają się przecież aranżacje bardzo swobodnie zmieniające główną melodię utworu.
– Nie byłbym sobą, gdybym swoich pomysłów i muzycznych smaczków nie przemycił do utworów, które zagramy w trasie. Mamy do dyspozycji rozbudowane sekcje rytmiczną, smyczków, dętą oraz wspaniałych wokalistów. Zaprezentujemy nowe brzmienia, ale będę się starał zachować zdrowy rozsądek w tym wszystkim, aby publiczność mogła się cieszyć znanymi utworami i by odbyło się to bez straty dla danego przeboju.

Myślę, że soliści pomogą odgadnąć, „jaka to melodia”.
– Piosenkarze doskonale poradzą sobie z zadaniem. W repertuarze znajdą się zarówno klimatyczne piosenki, jak i energiczne rytmy, z którymi zmierzą się orkiestra i soliści. Trasa koncertowa i repertuar zostały tak pomyślane, aby trafić do najszerszej grupy odbiorców. Każdy powinien czuć się na naszych koncertach dobrze, bo kierujemy je do wszystkich pokoleń i ludzi o szerokich zainteresowaniach muzycznych. Jeśli będą państwo chcieli przypomnieć sobie najpiękniejsze utwory w legendarnych wykonaniach Felicjana Andrzejczaka czy Małgorzaty Ostrowskiej, to ten koncert będzie jak znalazł. Jeżeli ciekawi was, jak zaprezentują się Natasza Urbańska z Mateuszem Ziółką w przebojach Bruno Marsa czy zespołu Walk the Moon, to również będzie okazja się o tym przekonać. Może niejednego zaskoczymy.

Wydanie: 17-18/2017

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy