Mieliśmy kiedyś dyplomatów

Mieliśmy kiedyś dyplomatów

50 lat temu, 14 lutego 1967 r., 33 kraje podpisały w Meksyku Traktat o zakazie broni jądrowej w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach. Wszedł on w życie dwa lata później, po uzyskaniu gwarancji mocarstw atomowych, że nie użyją przeciw sygnatariuszom swoich arsenałów. W porozumieniu, znalazła się istotna cząstka polskiej myśli politycznej. Dla wielu dzisiejszych historyków stosunków międzynarodowych może to się okazać zaskoczeniem. O PRL nie mówi się przecież inaczej niż jak o państwie o ograniczonej suwerenności. Rzeczywiście polska polityka zagraniczna była koordynowana ze Związkiem Radzieckim i musiała być spójna z jego interesami, ale nie oznaczało to braku własnych opinii lub inicjatyw. Dowodzą tego aktywność polskich dyplomatów, m.in. prof. Oskara Langego, na forum ONZ, plan Rapackiego, jak i późniejsza propozycja zwołania KBWE.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 6/2017, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Kategorie Historia, Publicystyka

Komentarze

  1. jea895751
    jea895751 10 lutego, 2017, 09:44

    Dlaczego,dziś w dobie agresywnego , populizmu nie broni się dorobku i osiągnięć okresu PRL-u ??- kto na dziś zacznie pokazywać obiektywną ocenę w porównaniu przeszłości do dzisiejszych czasów powszechnej globalizacji i kapitalizacji bez ludzkiej twarzy – może liczyć na dwucyfrowe poparcie elektoratu !!– czy stać na to rozproszoną, bezbarwną na dziś szeroko rozumianą Lewicę..

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Radoslaw
      Radoslaw 13 lutego, 2017, 21:11

      No sam sobie odpowiedziales na to pytanie – wlasnie dlatego, ze w PRL-u tworzono system, ktory probowal stworzyc alternatywe dla kapitalizmu z wilcza morda, jaki panowal w Polsce przedwojennej, i ktory od 1989 roku wprowadza sie w „wolnej” Polsce. No i chodzi o to wlasnie, zeby nie dopuscic do glosu „dwucyfrowego elektoratu”, ktory moglby stanac na drodze temu pochodowi barbarzynskiego kapitalizmu, ktory w Polsce przeradza sie juz w feudalizm.
      PRL mial swoje blaski i cienie, ale cynizm i spryt propagandystow polega na tym, ze wszystko umieszczaja w cieniu i jeszcze go przyczerniaja. A juz szczytem zaklamania jest to, ze pewne postepowe dzialania podejmowane za II RP wychwala sie pod niebiosa, zas takie same dzialania realizowane po 1945 roku – wyszydza i potepia jako „komunistyczne” aberracje. Albo przemilcza.
      Pamietam, jak hucznie obchodzono jakas rocznice budowy przedwojennego Centralnego Okregu Przemyslowego, natomiast ten sam model industrializacji za PRL-u (tyle ze realizowany na nieporownanie wieksza skale) krytykuje sie na calej linii. Przeciez w obu przypadkach idea byla taka sama – wielkie inwestycje panstwowe, bo tylko panstwo w zabiedzonych krajach bylo w stanie taka inwestycje zrealizowac. Zreszta wedlug tego wzorca modernizowalo sie wiele innych, „niekomunistycznych” krajow zacofanych.
      Tak COP, jak i PRL-owska rewolucja przemyslowa (bo tak nalezy ja nazwac) mialy wydzwiek spoleczny – uprzemyslawiano regiony kraju, ktore byly szczegolnie dotkniete zacofaniem. A co „osiagnieto” po 1989 roku? Dobitny przyklad: miasto i huta Stalowa Wola. Perla COP, za PRL-u rozbudowana (liczba ludnosci Stalowej Woli do lat 60-tych wzrosla bodaj 10-krotnie!!!), niedawno sprzedana Chinczykom. Oto przyklad „gospodarnosci” wlodarzy Polski „post-solidarnosciowej”.

      Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy