Mieliśmy kiedyś dyplomatów

Mieliśmy kiedyś dyplomatów

W czasach PRL polscy dyplomaci byli szanowani na całym świecie

50 lat temu, 14 lutego 1967 r., 33 kraje podpisały w Meksyku Traktat o zakazie broni jądrowej w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach. Wszedł on w życie dwa lata później, po uzyskaniu gwarancji mocarstw atomowych, że nie użyją przeciw sygnatariuszom swoich arsenałów. W porozumieniu, znanym także pod nazwą układu z Tlatelolco, znalazła się istotna cząstka polskiej myśli politycznej.

Dla wielu dzisiejszych historyków stosunków międzynarodowych może to się okazać zaskoczeniem. O PRL nie mówi się przecież inaczej niż jak o państwie o ograniczonej suwerenności. Rzeczywiście polska polityka zagraniczna była koordynowana ze Związkiem Radzieckim i musiała być spójna z jego interesami, ale nie oznaczało to braku własnych opinii lub inicjatyw.

Własne zdanie

Już w czasie londyńskiego spotkania mającego ustalić założenia organizacyjne ONZ w 1945 r. doszło do różnicy zdań między reprezentującym Polskę wiceministrem spraw zagranicznych Zygmuntem Modzelewskim a ministrem Andriejem Gromyką w sprawie lokalizacji siedziby ONZ. Polska opowiadała się za Europą. Tymczasem Gromyko zapowiedział, że będzie głosować za Stanami Zjednoczonymi. Powtarzał, jak bardzo Związkowi Radzieckiemu zależy na obecności USA w ONZ i jaką wagę przywiązuje on do współpracy radziecko-amerykańskiej. Modzelewski, powołując się na instrukcje kierownictwa partyjno-państwowego, głosował w imieniu Polski za Europą. Decyzja o ulokowaniu siedziby ONZ w Nowym Jorku zapadła przewagą jednego głosu i był to głos przedstawiciela ZSRR.

Wspólnie z Wielką Brytanią Polska wystąpiła z propozycją stworzenia Europejskiej Komisji Gospodarczej ONZ. Tym razem trzeba było przekonywać do słuszności idei ministra Wiaczesława Mołotowa.

Przedstawicielem Polski w Radzie Bezpieczeństwa był prof. Oskar Lange, który bardzo często prezentował własne stanowiska i opinie. Sekretarz generalny ONZ Trygve Lie napisał nawet we wspomnieniach, że Gromyko skarżył się żartobliwie na trudności, jakie mu sprawia delegat Polski. Byli też tacy, którzy liczyli, ile razy Lange nie zgadzał się w swoich wystąpieniach ze stanowiskiem radzieckim.
Ważną polską inicjatywą była propozycja zwołania europejskiej konferencji w sprawie bezpieczeństwa i współpracy, zgłoszona przez ministra Adama Rapackiego w 1964 r. na XIX sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Polska dyplomacja odgrywała aktywną rolę zarówno w fazie przygotowawczej w ramach konsultacji dwustronnych, jak i podczas samej konferencji zwieńczonej przyjęciem 1 sierpnia 1975 r. w Helsinkach aktu końcowego, a także na konferencjach zwoływanych w celu oceny stanu realizacji uzgodnień podjętych przez 35 państw. Na fundamencie dokumentów KBWE Polska wystąpiła z inicjatywami służącymi odprężeniu militarnemu w Europie, przyczyniając się do zwołania w Sztokholmie w styczniu 1984 r. konferencji w sprawie środków budowy zaufania i bezpieczeństwa oraz rozbrojenia.

Zarówno plan Rapackiego, jak i propozycja zwołania KBWE zwiększyły podmiotowość mniejszych państw w polityce międzynarodowej, zdominowanej przez dwa supermocarstwa.

Zasługą Władysława Gomułki było wystąpienie z inicjatywą polsko-niemieckiego układu o uznaniu przez RFN polskiej granicy na Odrze i Nysie i podpisanie go w grudniu 1970 r. Do tej pory jedynym gwarantem tej granicy był Związek Radziecki. Gomułka, wbrew stanowisku ZSRR i Niemieckiej Republiki Demokratycznej, które nie chciały dopuścić do zawarcia odrębnego układu Polski z RFN, konsekwentnie dążył do zmiany tego stanu rzeczy, dostrzegając w tym szansę na zmniejszenie zależności od Związku Radzieckiego. Jak pisze w książce „Różne oblicza polskiej racji stanu” ambasador Eugeniusz Noworyta, było to tym istotniejsze, że ze strony radzieckiej pojawiały się adresowane do Niemców sugestie o możliwości zmiany polsko-niemieckiej granicy na niekorzyść Polski.

Plan Rapackiego

2 października 1957 r. minister Adam Rapacki zgłosił propozycję utworzenia w Europie Środkowej strefy bezatomowej. Zamykała się ona w 40 słowach. Jak napisał Rapacki w 1963 r., „Chodzi o to, aby zastąpić pojęcie »równowagi sił«, w imię której toczono niejedną wojnę, pojęciem »równowagi bezpieczeństwa«. Z powagą odnosimy się do każdego argumentu, podyktowanego rzetelną troską o bezpieczeństwo wszystkich zainteresowanych krajów”. Szczegóły planu zostały ujęte w memorandum rządu PRL z 14 lutego 1958 r.

W tym miejscu wypadałoby powtórnie wymienić nazwisko Władysława Gomułki, bo to on na posiedzeniu Biura Politycznego KC PZPR rzucił luźną sugestię, aby MSZ zastanowiło się nad ideą uwolnienia Europy Środkowej od niebezpieczeństwa wyścigu atomowego. O urzeczywistnienie tego planu zabiegała polska dyplomacja. Samego Rapackiego przyjmowano z honorami w państwach skandynawskich, gdzie wygłaszał odczyty i nie stronił od spotkań z prasą. Były minister spraw zagranicznych Szwecji Östen Undén nazwał polskiego ministra ojcem chrzestnym europejskiego odprężenia. Podziwiał przy tym sposób działania naszych dyplomatów, którzy rzuciwszy ideę strefy bezatomowej, ulepszali kształt tego pomysłu pod wpływem toczących się rozmów.

Z dużą uwagą słuchano Rapackiego także w ONZ. O swoim planie rozmawiał m.in. z ministrem spraw zagranicznych Brazylii Santiago Dantasem w 1961 i 1962 r. Rozmowy z Brazylią na temat utworzenia strefy bezatomowej w Ameryce Łacińskiej trwały do wojskowego zamachu stanu w roku 1964. Stany Zjednoczone, RFN i Wielka Brytania potraktowały plan jako temat do dyskusji, choć równocześnie chwalono jego polskich autorów.

Nobel za traktat

Z czasem, gdy koncepcja strefy bezatomowej zapuściła już tak głębokie korzenie, że mogła zachęcać do naśladowania inne kraje w różnych częściach świata, bardzo poważnie do polskiego wzorca podszedł rząd Meksyku. Kraj ten, upokarzany historycznie przez Stany Zjednoczone, starał się prowadzić samodzielną politykę. Mimo nacisków USA i Organizacji Państw Amerykańskich nigdy nie zerwał stosunków dyplomatycznych z Kubą. Dlatego można było liczyć na współpracę Meksyku przy podejmowaniu wspólnych działań na płaszczyźnie ONZ. Początkowo polskim planem bardzo zainteresował się senator Manuel Tello, przybyły do Polski w 1964 r. w składzie delegacji, której przewodniczył prezydent Adolfo López Mateos. Parę miesięcy później prezydent Mateos zlecił ministrowi spraw zagranicznych przygotowanie odpowiedniej propozycji dostosowanej do realiów regionu Ameryki Łacińskiej i Karaibów. Zachętą do szybkich działań był kryzys kubański z października 1962 r. To dlatego kierownictwo MSZ i eksperci meksykańscy do spraw rozbrojenia wielokroć prosili o spotkania z szefem polskiej dyplomacji. Rapacki miał z nimi kilka poufnych spotkań podczas sesji ONZ. Odbywały się one zazwyczaj w restauracjach, aby uniknąć wszechobecnych podsłuchów.

W końcu Meksyk wysunął ideę strefy bezatomowej w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach. Za doprowadzenie do zawarcia stosownego układu i pracę na forum ONZ meksykański minister spraw zagranicznych José Alfonso García Robles został uhonorowany w 1982 r. pokojową Nagrodą Nobla.

Taki zaszczyt nie spotkał ministra Adama Rapackiego, który nigdy nie korzystał z żadnych przywilejów. Mieszkał z rodziną w bloku przy al. Wyzwolenia, w M-4 o powierzchni 47 m kw. Żył polityką zagraniczną. Zachowywał się jak wytrawny szef kuchni, który potrafi zrobić z grochu znakomitą zupę o wyszukanej francuskiej nazwie, podczas gdy pospolity kucharz przygotuje zwyczajną grochówkę. Nazwiska Rapackiego i prof. Manfreda Lachsa, „ojca chrzestnego odprężenia europejskiego”, wielokrotnego przewodniczącego Komitetu Prawnego ONZ i sędziego Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze, odchodzą w zapomnienie. Może to i lepiej, bo przez obecne wulkany intelektu mogliby zostać zaliczeni do grupy „komunistów i złodziei”.

Wydanie: 6/2017

Kategorie: Historia, Publicystyka

Komentarze

  1. jea895751
    jea895751 10 lutego, 2017, 09:44

    Dlaczego,dziś w dobie agresywnego , populizmu nie broni się dorobku i osiągnięć okresu PRL-u ??- kto na dziś zacznie pokazywać obiektywną ocenę w porównaniu przeszłości do dzisiejszych czasów powszechnej globalizacji i kapitalizacji bez ludzkiej twarzy – może liczyć na dwucyfrowe poparcie elektoratu !!– czy stać na to rozproszoną, bezbarwną na dziś szeroko rozumianą Lewicę..

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Radoslaw
      Radoslaw 13 lutego, 2017, 21:11

      No sam sobie odpowiedziales na to pytanie – wlasnie dlatego, ze w PRL-u tworzono system, ktory probowal stworzyc alternatywe dla kapitalizmu z wilcza morda, jaki panowal w Polsce przedwojennej, i ktory od 1989 roku wprowadza sie w „wolnej” Polsce. No i chodzi o to wlasnie, zeby nie dopuscic do glosu „dwucyfrowego elektoratu”, ktory moglby stanac na drodze temu pochodowi barbarzynskiego kapitalizmu, ktory w Polsce przeradza sie juz w feudalizm.
      PRL mial swoje blaski i cienie, ale cynizm i spryt propagandystow polega na tym, ze wszystko umieszczaja w cieniu i jeszcze go przyczerniaja. A juz szczytem zaklamania jest to, ze pewne postepowe dzialania podejmowane za II RP wychwala sie pod niebiosa, zas takie same dzialania realizowane po 1945 roku – wyszydza i potepia jako „komunistyczne” aberracje. Albo przemilcza.
      Pamietam, jak hucznie obchodzono jakas rocznice budowy przedwojennego Centralnego Okregu Przemyslowego, natomiast ten sam model industrializacji za PRL-u (tyle ze realizowany na nieporownanie wieksza skale) krytykuje sie na calej linii. Przeciez w obu przypadkach idea byla taka sama – wielkie inwestycje panstwowe, bo tylko panstwo w zabiedzonych krajach bylo w stanie taka inwestycje zrealizowac. Zreszta wedlug tego wzorca modernizowalo sie wiele innych, „niekomunistycznych” krajow zacofanych.
      Tak COP, jak i PRL-owska rewolucja przemyslowa (bo tak nalezy ja nazwac) mialy wydzwiek spoleczny – uprzemyslawiano regiony kraju, ktore byly szczegolnie dotkniete zacofaniem. A co „osiagnieto” po 1989 roku? Dobitny przyklad: miasto i huta Stalowa Wola. Perla COP, za PRL-u rozbudowana (liczba ludnosci Stalowej Woli do lat 60-tych wzrosla bodaj 10-krotnie!!!), niedawno sprzedana Chinczykom. Oto przyklad „gospodarnosci” wlodarzy Polski „post-solidarnosciowej”.

      Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy