Mieszanie w głowach

Mieszanie w głowach

Polska demokracja tonie, prawa strona sali sejmowej pusta, posłowie opozycji wymachują bezradnie rękami, próbując czegoś się uchwycić.

Prowadząc warsztaty pisania, proszę kursantów o prowadzenie dziennika. Inteligentna, wrażliwa dziewczyna notuje w pamiętniku: „Dzisiaj miałam pójść na protest, ale zdecydowałam się posprzątać mieszkanie i zrobić zakupy. Po rozmowie z tatą przypomniałam sobie, jakie to dla niego ważne, co się dzieje z tym krajem. Kiedy do mnie mówił przez telefon, zrozumiałam, że chciałby, żeby i dla mnie było to ważne. Ale nie jest. Mogę udawać i iść na protest – zresztą pewnie jeszcze to zrobię. Ale nie widzę możliwości ani chęci obudzenia w sobie motywacji do obrony sądów i demokracji”. Cytuję te słowa, gdyż wydaje mi się, że takie poplątane myślenie dominuje u polskiej młodzieży, nawet tej bardziej rozgarniętej. Niestety. Ich bunt zacznie się, gdy PiS wsiądzie na internet.

Beata Szydło podała się do dymisji. Zabulgotało, zaszumiało, zaroiło się od komentarzy. Morawiecki ma twarz polskiego inteligenta, nawet jeśli to tylko maska, co w PiS jest wielką rzadkością. I co nie spodoba się elektoratowi, który cenił sobie małomiasteczkowość pani premier. Na pewno Morawiecki jest mniej prowincjonalny niż Beata Szydło, która była skrupulatną gminną księgową prezesa. Czy będzie bardziej od niej niezależny? Można wątpić, skoro jego pierwszym odruchem było przytulić się do Radia Maryja i nagadać głupot o rechrystianizacji Europy przez Polskę. Na pewno nie będzie bardziej wobec Kaczyńskiego potulny niż pani premier – bardziej nie można. Tam był związek miłosny, jak między czworonogiem i panem. Jedno pewne, nie będę musiał codziennie słuchać jej głosiku z charakterystycznym tembrem, takiego zawodzenia szeptem.

Wielu ludzi z liberalnej strony wzbudza w sobie współczucie wobec Szydło, że tak ją przeczołgano. Współczując, zdobywa się pewną przewagę nad obiektem współczucia, to bywa powodem współczucia częściej, niż jesteśmy skłonni do tego się przyznać. Ale ktoś, kto biegał przez dwa lata na czworakach, nie cierpi już za bardzo, gdy musi wejść pod szafę.

W czasie programu w Radiu Maryja zadzwonił do studia sam o. Tadeusz Rydzyk. Mówił: „Proszę o potężną modlitwę. Złe duchy uwzięły się na Polskę, bo Polska jest światłem dla Europy, dla świata. Niemcy nam zazdroszczą, że prezydent klęka, premier klęka. Oby to było konsekwentne”. Polska jako światło dla Europy i dla świata, piękne…

A od jakiegoś czasu wielka sensacja, Radio Maryja przestało być antysemickie. Złe duchy już nie są żydowskie. Miało to charakter nienawistny, ale też magiczny. Przed laty słuchałem Radia Maryja w samochodzie (teraz słucham książek). Słuchałem, zawsze kiedy groziło mi, że zasnę za kierownicą – od razu rosło mi ciśnienie i senność znikała. Pamiętam, jak do radia zadzwonił jakiś słuchacz z nowiną, że powodzie w Polsce to może być robota izraelska, bo oni nauczyli się wywoływać w sztuczny sposób deszcz. Prowadzący kapłan odparł: „Ja się na tym nie znam, ale nie jest to wykluczone”. A teraz w radiu wielka zmiana, o. Tadeusz zaprzyjaźnił się z Jonnym Danielsem. To potomek polsko-żydowskiej rodziny zamordowanej podczas Holokaustu. Urodził się w Londynie, wyemigrował do Izraela, tam służył w jednostce spadochroniarzy. Z wojska trafił do Knesetu, był doradcą wiceministra obrony i ambasadora Izraela w USA. Doradzał politykom z USA, Izraela i Europy, a „The Jerusalem Post” pisał o nim jako o „najbliższym Trumpa obywatelu Izraela”. To on miał spowodować, że dzisiaj o. Rydzyk rozpływa się nad izraelską kulturą, odwiedza ambasador Izraela w Polsce i promuje dialog polsko-izraelski (zabawne, że w tej „operacji” przeformatowania Rydzka bierze udział Tomoho Umeda, syn moich przyjaciół, Agnieszki i Joshiha Umedy, Japończyka, już nieżyjącego niestety).

Z anteny rozgłośni zniknął Jerzy Robert Nowak, czołowy polski antysemita, a konkurujący z nim w tej dziedzinie Stanisław Michalkiewicz ma surowy zakaz mówienia w radiu czegokolwiek o Żydach. Jak ten biedak musi się namęczyć z takim zaparciem, jakie musi mieć antysemickie wypróżnienie poza rozgłośnią. Danielsowi przypisuje się zmianę nastawienia redemptorysty do Żydów. On sam mówi, że „czuje się częścią rodziny Radia Maryja”. Ojciec dyrektor od razu wyczuł w nim duchowego brata. A Radio Maryja jak było paranoiczne, tak jest, Żydów zastępują liberałowie i Bruksela. Mieszanie w polskich głowach trwa.

Wydanie: 51/2017

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy