Miller czy Biedroń?

Miller czy Biedroń?

Do Parlamentu Europejskiego lewica wprowadziła 8 posłów i posłanek. Pięciu z listy Koalicji Obywatelskiej, trójkę z Wiosny. Wszyscy deklarowali, że wstąpią do frakcji S&D, czyli Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów.

Niedługo po inauguracji PE okazało się, że wybrana z listy Wiosny Sylwia Spurek od frakcji S&D woli frakcję Zielonych. A teraz okazało, że pozostała siódemka podzieliła się na dwie delegacje. Dlaczego?

Otóż, zadecydowała o tym uchwała Zarządu Krajowego Nowej Lewicy (czyli tej nowej partii, która teoretycznie powstała w miejsce SLD), zobowiązująca jej posłów do utrzymania wspólnej delegacji z grupą Roberta Biedronia (dwuosobową – Robert Biedroń plus Łukasz Kohut). Dwóch posłów – Bogusław Liberadzki i Marek Balt do uchwały się zastosowało. Trzech – Leszek Miller, Marek Belka i Włodzimierz Cimoszewicz – nie.

„Ani ja, ani Marek Belka, ani Włodzimierz Cimoszewicz nie jesteśmy członkami Nowej Lewicy” – mówi Leszek Miller. – „Po drugie, w moim przypadku statut SLD, partii do której należę, wyklucza członkostwo w innej partii. Więc postanowiliśmy kontynuować naszą działalność w trójkę, jako Lewica dla Europy”. Pod tą nazwą trójka europosłów jest we frakcji S&D.

Podział na dwie delegacje, jak zapewnia Leszek Miller, nie oznacza jakiejś wrogości, czy braku współpracy. „w końcu jesteśmy w jednej frakcji – S&D” – mówi. Więc to raczej pomysły płynące z Warszawy, oraz prawny bałagan, związany z przemianą SLD w Nową Lewicę, podzieliły europosłów.  Dodajmy, przemiana ta ciągnie się od ponad roku, sprawa jest w sądzie, i nie wiadomo jak się zakończy. I za chwilę może się okazać, że SLD jest partią działającą, choć od miesięcy bez władz.

 

fot. Dyliff/Wikipedia

Wydanie:

Kategorie: Z dnia na dzień

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy