W Mińsku też nie potrafimy…

W Mińsku też nie potrafimy…

Dwa tygodnie temu pisaliśmy o ambasadzie w Berlinie, której budowa nie może ruszyć od 20 lat, tydzień temu o podobnej sytuacji w Gruzji, teraz przenieśmy się trochę bliżej, na Białoruś.

Tam również Polska nie może zacząć budowy ambasady, przynajmniej od roku 2012. A historia tej zwłoki także nie świadczy dobrze o MSZ.

Wszystko zaczęło się od uzyskania przez Białoruś niepodległości. Pierwszą swoją ambasadę Polska ulokowała w budynku konsulatu RP, który został przeniesiony w nowe miejsce. Ta siedziba znajdowała się przy ul. Rumiancewa, w dawnej willi (niektórzy mówią – pałacyku) szefa NKWD Białorusi Ławrentija Canawy. Budynek od początku był za ciasny, wiadomo więc było, że jest to siedziba tymczasowa. Zwłaszcza że nie była ona polską własnością, płaciliśmy Białorusinom za wynajem. W pewnym momencie, z paroletnim wyprzedzeniem, MSZ Białorusi poinformowało Polskę, że umowa wynajmu nie będzie przedłużona. Zaczęło się więc szukanie miejsca na nową siedzibę. Szło to opornie, propozycje Białorusinów nam nie odpowiadały. W końcu, w roku 2010 otrzymaliśmy satysfakcjonującą nas działkę w centrum Mińska, niedaleko ambasady Rosji. Termin wynajmu starego budynku upływał 1 lipca 2012 r., więc było wiadomo, że nie zdążymy zbudować nowej ambasady. Było jednak wystarczająco dużo czasu, by znaleźć miejsce na siedzibę tymczasową.

Szukano jej tak, że trzeba było przenieść ambasadę do budynku konsulatu. A w grudniu 2012 r. do biurowca przy ul. Biaduli 11, gdzie na trzech piętrach zajęła 1000 m kw. Na jaki czas? Nie wiadomo. Pytany o to ówczesny ambasador w Mińsku odpowiadał, że wciąż trwają prace związane z „uszczegółowianiem projektu”. To znaczy że jeszcze nie ma zatwierdzonego projektu nowego budynku, więc o innych sprawach nie ma co rozmawiać. Choć oczywiście można marzyć. „Najważniejsze, aby wbić pierwszą łopatę w ziemię – mówił. – Najbardziej optymistyczne szacunki przewidują, że nastąpi to w przyszłym roku”. Czyli w roku 2013. A sama budowa miałaby trwać dwa-trzy lata. Tak więc w grudniu 2012 r. można było zakładać, że w roku 2016 będzie można uroczyście otwierać nową ambasadę.

Mamy rok 2019. Do tej pory nawet symboliczna łopata nie została wbita w ziemię. Trwają przetargi. A przedstawiciel MSZ pytany w Sejmie, co z tą ambasadą, mówił tak: „Obecnie wzywamy potencjalnych generalnych wykonawców – na polu boju zostało dwóch – do złożenia ostatecznych ofert. Najprawdopodobniej w ciągu dwóch trzech miesięcy dojdzie do podpisania umowy na wykonawstwo”.

A potem? A potem, jak wyjaśniał, zacznie się budowa i „w ciągu 28 miesięcy powinniśmy tę ambasadę mieć zrobioną”.

Policzmy – mniej więcej w październiku ma być podpisana umowa, czyli na początku roku 2022 polscy dyplomaci pracujący w Mińsku powinni przeprowadzić się do nowej ambasady.

Po 12 latach od momentu otrzymania działki.

Przy czym, dodajmy, te obietnice padły z ust niewiarygodnych, bo urzędników MSZ… Kiedy to wszystko naprawdę się skończy, tego nadal nie wiemy.

Wydanie: 34/2019

Kategorie: Kronika Dobrej Zmiany

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy