„Nie unikałem nigdy czytania recenzji w obawie, że przeczytam coś złego na swój temat. Bynajmniej, mądrze skonstruowana krytyka może aktora wiele nauczyć. A jako że aktorstwa w moim przekonaniu uczyć się można przez całe życie – ja będę grał dalej, a państwo piszcie”, powiedział Mirosław Baka, dziękując za Nagrodę im. Tadeusza Boya-Żeleńskiego.
To już 51. laureat Nagrody Boya, przyznawanej od 70 lat przez polską sekcję Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych/Klub Krytyki Teatralnej SDRP za wybitne osiągnięcia w dziedzinie teatru. Jej pierwszym laureatem został w 1957 r. Kazimierz Dejmek za odwilżowy spektakl „Święto Winkelrida”, o czym przypomniał przewodniczący klubu Tomasz Miłkowski.
Podczas uroczystego spotkania w Domu Dziennikarza (25 maja) wnikliwą laudację wygłosiła Alina Kietrys, która później poprowadziła rozmowę z laureatem, utrzymaną w osobistym tonie. Mirosław Baka mówił o swojej pracy w teatrze i filmie, o nauce warsztatu, o bliskiej więzi z widzem oraz przyjaźniach łączących go z aktorami Teatru Wybrzeże.
Redaktor naczelny „Przeglądu” Jerzy Domański, gratulując laureatowi, nawiązał do twórczości Boya, która mimo upływu czasu wciąż jest tak żywa i gorąca. Choć Boy żył i tworzył w ciekawych czasach, dzisiaj pewnie zdumiałby się, spotykając na swojej drodze takie przeszkody jak niejeden polityk.
„Przegląd” składa Mirosławowi Bace serdeczne gratulacje.








