(Miss)-trzostwa Polski

(Miss)-trzostwa Polski

Udział w wyborach Miss Polski to nie tylko przygoda i doświadczenie, ale i pomysł na życie

Tegoroczna edycja wyborów Miss Polski rozpoczęła się pod koniec stycznia. Podobnie jak w latach ubiegłych, wzięło w niej udział kilka tysięcy dziewcząt. Do eliminacji ogólnopolskich, które odbędą się na przełomie maja i czerwca, dotarło prawie trzysta młodych dam. Finał konkursu odbędzie się 16 listopada w Sali Kongresowej w Warszawie. Koncert będzie reżyserować Janusz Józefowicz.

Dlaczego startują?
W ankietach kandydatki do korony i tytułu najpiękniejszej Polki, w rubryce “Dlaczego zdecydowałaś się wystąpić w konkursie?”, piszą między in-nymi: “Namówiła mnie mama, usłyszałam ogłoszenie w radiu, namówił mnie chłopak, startowały koleżanki z klasy, to ja też poszłam, chciałam spróbować swoich sił, nabrać doświadczenia” czy wreszcie: “Ponieważ chcę go wygrać”. Perspektywę wygranej w konkursie dziewczęta traktują różnie – niektóre rzeczywiście jako niezwykłą, ale bez specjalnego znaczenia przygodę, ze względu na sprecyzowane plany na przyszłość, dotyczące studiów czy pracy. Dla większości jest to jednak pomysł na życie, a w każdym razie środek do jego zrealizowania.
Organizatorzy wyborów Miss Polski dbają o to, by zgrupowania przygotowawcze przed finałami konkursów odbywały się w ciekawych miejscach. Dlatego w 1997 roku finalistki przygotowywały się w Tunezji, w 1998 roku w Grecji, a w ubiegłym roku w Chorwacji. Tegoroczne zgrupowanie również odbędzie się nad Adriatykiem.
– Oczywiście, można było zorganizować ten obóz w Polsce – mówią w Miss-landzie. – Ale zdajemy sobie sprawę, że wybory może wygrać tylko jedna, a tak nagrodę – jeszcze przed zakończeniem konkursu – dostały już wszystkie. Proszę sobie wyobrazić, że część tych dziewcząt po raz pierwszy była za granicą, część dopiero przy okazji naszego wyjazdu odebrała paszport.

Spełnianie marzeń
Dzięki udziałowi w konkursie Miss Polski startującym w nim dziewczętom czasami udaje się zrealizować najskrytsze marzenia.
– Kiedy w ankiecie w rubryce “Kogo ze znanych ludzi chciałabyś poznać?” wpisywałam nazwisko Janusza Józefowicza, wiedziałam już, że to on będzie reżyserował koncert finałowy – opowiada Ania Łukasiewicz, 18-latka z Lubania. – Ale do końca nie wierzyłam, że naprawdę mogę go poznać. Spełniło się jedno z największych marzeń mojego życia.
Jeszcze więcej szczęścia będą miały dziewczyny, które znajdą uznanie w oczach i uszach Roberta Chojnackiego. Znany muzyk właśnie spośród finalistek i laureatek wyborów Miss Polski kompletuje skład swojego nowego zespołu. Reprezentantki Misslandu mogą więc nie tylko spełnić swoje marzenia o poznaniu Roberta Chojnackiego, ale również pod opiekuńczymi skrzydłami kompozytora rozwinąć swoją muzyczną karierę.

Koleżanki czy rywalki?
Podobno, jeśli w tym samym miejscu spotka się więcej dziewcząt niż dwie, nieuchronnie prowadzi to do konfliktu. Więcej niż trzy to już awantura. Na zgrupowaniach poprzedzających finały wyborów Miss Polski co roku spotyka się pod jednym dachem prawie setka dziewcząt. I jakoś udaje im się ze sobą wytrzymać.
– Oczywiście, rzadko się zdarza, żeby na zgrupowaniu zawiązywały się między dziewczynami przyjaźnie na całe życie, ale nie ma też jakiejś nienawiści czy niezdrowej walki. Jest rywalizacja, co do tego nikt nie ma wątpliwości. Im bliżej koncertu, tym mniej koleżanek – taka dziwna prawidłowość. Ale kiedy udaje się umiejętnie rozładowywać napięcia, nic się nie dzieje. Proszę pamiętać, że niekiedy są to jeszcze bardzo młode dziewczyny, prawie dzieci. Tęsknią do domów, do narzeczonych. Trzeba z nimi rozmawiać.
– Pewnie, że nie wszystkie się lubiłyśmy, ale tak jest wszędzie: w szkole, w drużynie siatkówki, nawet na dyskotece – dodają dziewczyny. – Wszędzie, gdzie jest element rywalizacji, zdarzają się drobne złośliwości. Podczas konkursu też tak bywa. Któraś którejś nadepnęła na sukienkę, jedna drugą oskarżała o schowanie butów. A może sama je gdzieś włożyła?
– Najgorzej, niestety, ma miss – mówiła jeszcze przed oddaniem korony Renata Piotrowska, Miss Polski 1999. – Nasłuchałam się o sobie dziwnych rzeczy i od dziewczyn, i od obcych ludzi. Ale tak to już chyba musi być. Wybory z założenia są kontrowersyjne, choćby dlatego, że piękno jako takie nie podlega jednolitej ocenie. Nie ma też jednoznacznych kryteriów. Dlatego mojej następczyni powiem przede wszystkim, żeby miała dystans do tego, co o sobie usłyszy już po zdobyciu korony. A potem ją ucałuję, bo to z pewnością będzie jeden z najpiękniejszych etapów w jej życiu.

Wykorzystać szansę
Renata Piotrowska nie ukrywa, że z żalem rozstała się z koroną. Rok temu z nieznanej nikomu dziewczyny z Torunia stała się najpiękniejszą Polką. Ze środków komunikacji miejskiej przesiadła się do własnego samochodu, dżinsy i sportowe koszulki zamieniła ma eleganckie garsonki. Taka jest cena bycia miss.
Przed zdobyciem korony Renata była studentką pierwszego roku dziennikarstwa na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Rok panowania zweryfikował jej plany na przyszłość. Wyjechała do Paryża. Mieszka tam już pół roku. Pracuje dla najlepszych francuskich projektantów, jest ulubioną modelką Erica Bergere, robi pokazy dla Dries van Noten, Charlesa Jourdana, jej zdjęcia można odnaleźć w katalogach odzieżowych i prospektach reklamowych. Renata zapisała się do szkoły, uczy się języka. Od przyszłego roku właśnie w Paryżu zamierza iść na studia. Marzy jej się praca w telewizji. I, znając jej upór, konsekwencję i pracowitość, będzie tam pracować.

Co dalej?
Finalistki i laureatki wyborów Miss Polski z poprzednich lat też dobrze wykorzystały swoje szanse. Miss Polski 1993, Agnieszka Pachałko, kilka miesięcy po zdobyciu korony najpiękniejszej Polki została Miss International. Była ulubioną modelką Yves’a St. Laurenta. Finalistką wyborów Miss Polski jest Agnieszka Włodarczyk, partnerka Bogusława Lindy z filmu “Sara”, a potem Cezarego Pazury z serialu “13 posterunek”. Marta Piechowiak, Wicemiss Polski i Miss Foto z 1997 roku z Tunezji, występuje właśnie w superprodukcji Jerzego Kawalerowicza “Quo vadis”. Gra Eunice, niewolnicę i kochankę Petroniusza granego przez Bogusława Lindę.

Czy warto?
Wszystkie dziewczyny, które kiedykolwiek wystartowały w wyborach miss, twierdzą, że tak. Niektóre mówią, że warto wystartować właśnie po to, by przekonać się, że to nie dla nich, że udział w konkursie to jednorazowa przygoda. Inne mówią, że to niezła szkoła życia. Uczy nie tylko samodzielności i poczucia odpowiedzialności, ale niekiedy leczy ze złudzeń. Jeszcze inne startują po kilka razy, choć wiedzą, że pewnego etapu i tak nie przeskoczą. Ale naprawdę świetnie się bawią. Te, którym w jakikolwiek sposób się udało, mówią, że zawsze warto. Choćby po to, aby pierwszy raz wyjechać za granicę, wystąpić na scenie, zobaczyć swoje zdjęcie w gazecie. Albo po to, by jak Renata Piotrowska niemal zaraz po przekazaniu korony wyjechać do Paryża. Albo po to, by jak Ania Łukasiewicz choć raz dotknąć marzeń.

Wydanie: 22/2001

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy