Modlitwa za polityków

Modlitwa za polityków

Zafrapowała nas najnowsza inicjatywa „Naszego Dziennika”. Widząc mizerię klasy politycznej (i nie jest to aluzja do kandydatki SLD na prezydenta RP), gazeta ojca Rydzyka postanowiła zorganizować krucjatę modlitewną. Pod zachęcającym hasłem „Otocz modlitwą polityka”. Jakkolwiek by na to patrzeć, idea wydaje się słuszna. Trzeba zaiste silnej wiary, by oczekiwać, że nasi politycy potrafią sami zmienić się na lepsze. Popularyzując więc tę akcję (strona www.zapolske.pl), skromnie podpowiadamy, które osoby warto otoczyć szczególną troską. Jest np. taki poseł PiS, Łukasz Zbonikowski, o którym w październiku, ale jeszcze przed wyborami, Jarosław Kaczyński mówił, że „to osoba, która spadła poniżej poziomu wymaganego w PiS”. Dlaczego? Bo żona oskarżyła Zbonikowskiego o napaść. Po tych rękoczynach PiS wyrzuciło go z partii, ale chłop zbyt mocno się tym nie przejął i kandydował na posła z listy PiS. Został posłem i PiS go przyjęło… do klubu parlamentarnego PiS. Jeśli ktoś z czytelników nie rozumie, o co tu chodzi, to wcale nie znaczy, że zwariował. Po prostu tylko troszkę nie nadąża za logiką tego etapu polityki państwa.
Warto by też wesprzeć duchowo eksposła Jerzego Szmita z Olsztyna. Ten co prawda nie bił żony i trojga dzieci, za to ich zostawił, wiążąc się z nową panią, z którą będzie miał nowe dziecko. Partia, czyli PiS, nie wpuściła go na listy wyborcze, ale żeby miał za co dotrwać do dnia, kiedy otrzyma 500 zł za dziecko, dała mu skromną posadę. Szmit jest wiceministrem infrastruktury.
W razie potrzeby służymy jeszcze wieloma nazwiskami polityków, których warto wesprzeć.

Wydanie: 49/2015

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy