Mrożek boli

Mrożek boli

Dzisiaj potrzeba dużo mniej słów, aby emocjonalnie rozhuśtać młodego widza Anna Cieślak i Paweł Krucz – odtwórcy ról Ali i Artura w „Tangu” Sławomira Mrożka w reżyserii Wawrzyńca Kostrzewskiego (Teatr Polski w Warszawie) Jak młodzi widzowie odbierają dzisiaj „Tango”? Paweł Krucz: – Przez te dwie godziny, kiedy gramy „Tango”, nie zauważyłem, żeby były używane telefony komórkowe. Na widowni jest ciemno. Nie wiem, czy uczniowie muszą przed wejściem na salę odłożyć komórki do pojemnika, ale wątpię. A poza tym czuję, że panuje prawdziwa cisza. Taka zdrowa cisza, słuchająca. To by świadczyło, że młody widz chce to oglądać. Anna Cieślak: – Uczestniczy, jest aktywny. Reżyser powiedział, że chciałby, aby „Tango” miało charakter farsy, a więc znalazło się blisko teatrów komediowych, w których także grywam. Przed premierami w tych teatrach gramy tzw. previewsy, czyli spektakle, które dają wiedzę o reakcji widza i dodają odwagi aktorom. W Teatrze Polskim nie ma takiego zwyczaju, ale i tak widać, że młody widz łapie wszystko, o czym mówiliśmy na próbach. Młodzi widzowie nie lękają się Mrożka, odwrotnie niż wielu młodych reżyserów? PK: – Bo panuje przeświadczenie, że Mrożka trzeba grać według didaskaliów samego autora. Trzeba grać tak, jak to napisał, bo nie pozwala rozbuchać się wyobraźni. AC: – Nie zostawia za wiele wolności. Paweł ma więcej doświadczenia z tekstami Mrożka, bo to jego drugi Mrożek w Polskim. PK: – Gramy od paru lat trzy jednoaktówki na małej scenie… …która nosi imię Sławomira Mrożka. PK: – Właśnie, spektakl reżyserował Szymon Kuśmider, a ja biorę udział w „Na pełnym morzu”. Jest pan ludożercą? PK: – Nie, gram Małego i prawdopodobnie to moją postać zjedzą. Chociaż, kto to wie, u Mrożka niczego nie można być pewnym. Szymon bardzo chciał się pobawić Mrożkiem i nawet go jeszcze bardziej groteskowo podkręcić, niż sam autor zaproponował w didaskaliach. Przypuszczam, że reżyser wtedy boi się Mrożka, kiedy czuje, że Mrożek jest od niego silniejszy i że powinien bezwzględnie się go słuchać. Po premierze naszych jednoaktówek wdowa po Mrożku, Susana Osorio, powiedziała nam, że tak powinno się go grać: zabawowo. I nie bać się tego, co Mrożek przelał na papier, nie czuć się nadmiernie skrępowanym. Ja na szczęście nie jestem w roli reżysera i nie muszę się konfrontować z autorem. Skoro tak, to jak wam się mówi Mrożkiem? Teatr dzisiaj woli mówić językiem filmowym. AC: – Dla mnie klucz i fenomen spotkania z Mrożkiem polegał na tym, że to jest tu i teraz. W „Tangu” spotyka się banda egotyków, a każdy broni swojej sprawy, zapominając, czego pragnęłaby czy potrzebowała druga osoba. Dla każdego moje jest „mojsze”. To są adwokaci swojego ego. Ale czy język nie stwarza pewnych barier w przekazie tych postaw? PK: – Spędziliśmy sporo czasu na próbach stolikowych. Na samym początku reżyser przyszedł z tekstem skróconym o jedną trzecią. A mimo to przez pierwsze dwa tygodnie naszym zadaniem było skrócić ten tekst, żeby uniknąć zbyt „przewlekłego” dochodzenia do sedna. Z oryginału chcieliśmy wyłuskać sedno, żeby przekaz zawarty w tekście był jasny i pozbawiony nadmiaru ozdobników. Nie wiem, czy to jest gwałt na autorze. Ktoś może uważać, że Mrożka nie powinno się skracać za żadne skarby, ale Mrożek pisał w innych czasach, a my mamy prawo do swoich czasów. Przy pierwszym czytaniu mieliśmy poczucie, że granie całego tekstu „Tanga” jest dzisiaj bardzo trudne. A jeszcze trudniejsze byłoby dla widza. Przy obecnym tempie życia, internecie, który zmienił postrzeganie świata, za dużo słów stanowi przeszkodę. To problem całej klasyki: za dużo liter. PK: – Naszymi widzami w dużej mierze są uczniowie, którzy czytają tekst w całości, a na scenie mają do czynienia z adaptacją. A to niezły punkt wyjścia do rozmowy. AC: – 20 lat temu młodzi ludzie byli mniej poszarpani, powichrowani. Dzisiaj potrzeba dużo mniej słów, aby rozhuśtać emocjonalnie młodego widza. Dawniej wychodziło się ze spokojniejszych domów, bardziej stabilnych. Teraz ludzie są rozdwojeni, przewrażliwieni. Wielu z nich jeden tydzień spędza u mamy, a drugi u taty i to w dużym stopniu określa ich kondycję psychiczną. Rozpad rodziny jest jednym z głównych tematów „Tanga”. Ten

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 12/2023, 2023

Kategorie: Kultura, Wywiady