Na drodze do Berlina

Na drodze do Berlina

Walki o Wał Pomorski były najtrudniejszą batalią, jaką przyszło stoczyć żołnierzom 1. Armii Wojska Polskiego

Rozmowa z prof. Edwardem Pawłowskim, pracownikiem Akademii Podlaskiej w Siedlcach, specjalizującym się w historii II wojny światowej, autorem wielu książek z zakresu historii wojskowości, w tym monografii pt. „Wał Pomorski”.

Panie profesorze, dlaczego bitwa o Wał Pomorski miała tak duże znaczenie?

– Można mówić o dwóch podstawowych czynnikach. Pierwszy – oczywiście militarny. Pozostawanie Niemców na Pomorzu hamowało posuwanie się wojsk radzieckich i polskich na zachód. Wiadomo, że radziecka armia chciała jak najszybciej zająć Berlin. Wał Pomorski i twierdza kołobrzeska miały istotne znaczenie dla powstrzymania Armii Czerwonej w wyścigu do stolicy III Rzeszy. Dlatego Niemcy nie składali broni na widok Rosjan i Polaków. Bronili niemal każdego zajmowanego przez nich kilometra. Pamiętajmy, że Pomorze było ich Heimatem. Poza tym osłaniali nie tylko wycofujące się dywizje III Rzeszy, ale i ludność cywilną, która często w bezładzie uciekała z Prus i Pomorza. I to jest drugi czynnik.

Mówi się Wał Pomorski, czyli w domyśle jakieś umocnienia, fortyfikacje. Jak by pan je scharakteryzował? Jak były one mocne? Kiedy je wznoszono?

Sama nazwa Wał Pomorski (nazywany też Pozycją Pomorską), jako element obrony Niemiec, została nadana przez Niemców. O budowie zdecydowano na długo przed wojną. Jego wznoszenie Niemcy rozpoczęli już w 1932 r., prace trwały do 1937 r. W latach 1938-1939, kiedy III Rzesza na trwałe wchodziła na drogę wojny, Wał był rozbudowywany, a w latach 1944-1945 jeszcze bardziej wzmacniany fortyfikacjami ziemnymi i schronami na północ w kierunku Bałtyku. Do tego jeszcze na siłę Wału Pomorskiego wpływało wykorzystanie przez Niemców do wzmocnienia obrony naturalnych przeszkód terenowych, takich jak lasy czy jeziora. Należy w tym miejscu powiedzieć, że licząca już w 1937 r. ponad 230 km Pozycja Pomorska była w zasadzie nienaruszona do 1945 r. i stanowiła silny punkt oporu Niemiec. Oczywiście nie był on tak mocny, jak w propagandzie nazistowskiej go prezentowano, ale stanowił dużą przeszkodę na drodze do Berlina.

W obawie przed Polską wznoszono w latach 30. tak silne ufortyfikowania? Aż tak Niemcy się bali? Przecież my w porównaniu z ich potencjałem militarnym wypadaliśmy dość blado.

– To prawda, ale trzeba podkreślić, że w niemieckich planach sztabowych rozpatrywano różne warianty zabezpieczenia się nie tylko przed Polską, lecz także Związkiem Radzieckim.

Jak wyglądała sytuacja militarna na tamtym terenie walk?

– Armia Czerwona kierując się w stronę Pomorza i Prus – II Front Białoruski w kierunku wschodnim, a III Białoruski zachodnim – znalazła się w sytuacji, w której na prawym skrzydle zaczęło się rozrzedzanie sił radzieckich. Dlatego miano tam wprowadzić w pierwszej kolejności polskie jednostki. W dowództwie radzieckim myślano nawet, by utworzyć polski front. I z tego powodu zaczęto kierować na Pomorze wszystkie polskie jednostki zbrojne, a więc dwie armie, dywizje artylerii, korpus pancerny, brygadę moździerzy.

Nie doszło jednak do tego. Z jakich przyczyn?

– Myślę, że politycznych. W planach wojskowych chciano umieścić polski front, bo rosła polska siła zbrojna, przybywało żołnierzy i sprzętu. Trwał nabór do Wojska Polskiego. Rosjanie to obserwowali i zaczęli się obawiać skomasowania w jednym miejscu tylu polskich sił. Zaczęli się tego bać i w rezultacie zrezygnowano z pomysłu utworzenia polskiego frontu.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 7/2010

Kategorie: Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy