Najbardziej szaleni kierowcy

Najbardziej szaleni kierowcy

Statystycznie nie tacy źli

– Ze statystyk policyjnych wynika, że kierowcy pojazdów mechanicznych z zagranicy spowodowali w 2014 r. łącznie 5226 wypadków drogowych, z powodu których 42 osoby zginęły, ciężko rannych zostało 188 osób, a 1384 odniosły lżejsze rany. Wspomniane wypadki spowodowały straty w wysokości 546 044 600 koron czeskich (ok, 87,4 mln zł) – wylicza Jozef Bocán, rzecznik prasowy czeskiej policji, i dodaje: – Polscy kierowcy spowodowali w zeszłym roku na terenie Republiki Czeskiej 591 wypadków, w wyniku których cztery osoby zginęły, 22 osoby były ciężko ranne, a 155 odniosło lżejsze rany. Szkody wyceniono na 83 309 000 koron.

Według Czechów, Polacy są najgorszymi kierowcami, prawdziwymi piratami drogowymi, którzy sieją śmierć na spokojnych czeskich drogach. Kiedy jednak sprawdzamy statystyki z 2014 r., dochodzimy do zaskakujących wniosków. Okazuje się, że najwięcej wypadków spowodowali Słowacy (1169), na drugim miejscu znajdują się obywatele Ukrainy (649), a tak piętnowani Polacy dopiero na trzecim (wspomniane 591). Również najwięcej wypadków z ofiarami śmiertelnymi spowodowali Słowacy (10), następni na tej niechlubnej liście są Wietnamczycy (pięć), a Polacy i Niemcy znajdują się na kolejnych miejscach (po cztery). Co zaskakujące, Polacy mają największy problem wcale nie z alkoholem (jak sugerowaliby czescy internauci), lecz z nadmierną szybkością (24,37% wypadków z udziałem Polaków). To wstydliwa statystyka, bo w tym zestawieniu wyprzedzają nas jedynie Węgrzy (31%). Alkohol z kolei jest największym problemem kierowców z obywatelstwem austriackim (3,6%), bułgarskim (1,64%) i wietnamskim (1,5%). Ze średnią 0,85% Polacy znaleźli się daleko za Chińczykami (1,47%), Słowakami (1,2%) i Ukraińcami (1,31%).

Nagonka

– Spotkałem się z taką opinią setki razy. Czesi uważają, że Polacy jeżdżą jak bydło – tłumaczy Darek Jedzok, zaolziański publicysta, poeta i tłumacz. – Uważam, że Czesi jeżdżą jeszcze gorzej – mówi Jedzok. – W Czechach czuje się dużą antypatię wobec Polaków. Owoce przynosi wieloletnia praca machiny propagandowej Andreja Babiša. Ten właściciel imperium zajmującego się produkcją żywności i polityk, który w trakcie kampanii politycznej skupił media w stylu Berlusconiego, już wcześniej aktywnie oczerniał polskie produkty. W czeskiej prasie regularnie pojawiają się artykuły o „syfie z Polski”. Praktycznie codziennie czytam na forach klasyczne zdanie: „Od Polaka nie kupię nawet zapałek”. Portal Novinky.cz praktycznie codziennie publikuje teksty opisujące polskie przekręty, afery i szokujące sprawy kryminalne. Artykuły często pojawiają się znacznie wcześniej niż w dużych polskich mediach, więc ktoś naprawdę musi bardzo się starać, aby to odkopać – tłumaczy Darek Jedzok.

Negatywne emocje Czechów wobec Polaków znalazły niedawno odbicie w reklamie T-Mobile, która przedstawiała Polaka jako handlarza i oszusta.

– Nie lubię straszyć Polaków czeską antypatią. W porównaniu z Romami czy Arabami Polacy nie mają tu najgorszej opinii. Ale ta polska miłość do Czechów na pewno nie jest odwzajemniona i wątpię, by w najbliższym czasie to się zmieniło – uważa Darek Jedzok.

Foto: Denik.cz

Strony: 1 2 3

Wydanie: 32/2015

Kategorie: Świat

Komentarze

  1. apatryda_ateista
    apatryda_ateista 2 czerwca, 2018, 16:06

    W artykule podana statystykę wypadków w liczbach bezwzględnych. Biorąc pod uwagę wspólną państwowość Czechów i Słowaków trwającą 7 dekad należy się spodziewać tego, że w dalszym ciągu istnieją silne więzi, szczególnie rodzinne, między obu nacjami. Zapewne liczba słowackich kierowców jest znacznie większa niż polskich czy też ukraińskich. Autor pisze że nie jest tak źle bo kierowcy z Polski są dopiero na trzeciej pozycji! Moim zdaniem ta trzecia pozycja uzasadnia niechęć Czechów do polskich kierowców. Bywam w Czechach na majówkach i widzę to co Czesi. Niedawno wracałem z Czech przez Starostin. Już w Polsce na krętej drodze zwalniam do 40 km/h zgodnie ze znakiem drogowym. Jest pod górkę, podwójna linia ciągła, wcześniej znak drogowy informujący o odcinku drogi z wieloma zakrętami a za mną pšonek w czarnym audi w odległości ok 3m. Widzę w lusterku nerwowe ruchy bo ktoś jaśniechamowi tarasuje drogę. W rezultacie jestem wyprzedzany ale zza zakrętu wyłania się inny samochód i audi ostro chamuje i zjeżdża mi drogę. Uff…nic się nie stało. To jeden przykład a takich mam ogromną ilość po czterdziestu latach jazdy po polskich (nie tylko) drogach.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy