W najnowszym (52/2017) numerze Przeglądu polecamy

W najnowszym (52/2017) numerze Przeglądu polecamy

W środę, 27 grudnia, w kioskach 52. numer tygodnika PRZEGLĄD. Polecamy w nim:

TEMAT Z OKŁADKI
Wolę być optymistą
– Po to jest się aktorem, żeby grać postacie diametralnie od nas różne, które do nas w ogóle nie przystają. Nie możesz uwierzyć, że grając jakąś postać, stajesz się nią naprawdę. Jeżeli uwierzysz, że grając lekarza, potrafisz leczyć, że grając księdza, masz moc rozgrzeszania, a wcielając się w policjanta, możesz każdego bezkarnie zakuć w kajdanki, to robisz najgłupszą rzecz na świecie – mówi Artur Żmijewski, aktor i reżyser. – Ostatnią rzeczą, jaką chciałbym się zajmować w życiu, jest polityka. Oczywiście w ważnych sprawach należy czasem zabrać głos, ale zawsze uważałem, że jako aktor powinienem budować swój autorytet przede wszystkim dzięki rolom, które gram. Nie mam też w rękach narzędzi mogących rozwiązać wszystkie bolączki tego świata. Ale jako człowiek i jako ambasador dobrej woli UNICEF mam obowiązek mówić, że są na tym świecie niesprawiedliwość, bieda i zło. Dziesiątki lat temu, w trakcie II wojny światowej czy też wiele lat po niej, nam pomagano! Kiedy nasi rodacy wyjeżdżali na Zachód, by żyć w lepszym świecie, by mieć lepsze perspektywy, by uciec od prześladowań politycznych czy po prostu od siermiężności świata, który nas otaczał – a pamiętam to dobrze, bo urodziłem się w latach 60. – pomagano nam. Dlatego powinniśmy teraz pomagać tym, którzy takiej pomocy oczekują. Solidarność z ludźmi buduje mosty i czyni świat lepszym, a my powinniśmy wyciągać rękę do tych, którzy tego potrzebują. A jeśli będziemy ich odtrącać, to będziemy wyłącznie radykalizować postawy i tworzyć sytuacje konfliktowe, które nikomu z nas nigdy nie będą służyć. Nie chciałbym, by zabrzmiało to górnolotnie, ale jeśli uratujemy życie choćby jednego dziecka, jednego człowieka – warto to zrobić. Niezależnie od tego, że toczą się konflikty, w których giną inni.

WYWIAD
Celem PiS jest władza, której nie odda
– PiS chce wszystko wziąć w państwie, bo chce rządzić. I to tak, żeby mu w tym nie przeszkadzał żaden przepis, żaden niezależny mechanizm, ruch, a zwłaszcza społeczeństwo, jacyś malkontenci – mówi prof. Karol Modzelewski. – Po to się buduje państwo policyjne, żeby społeczeństwo się bało. Jeżeli nie będzie się bać, trzeba zastosować państwo policyjne w praktyce. To znaczy uruchomić całą machinę represyjną państwa. Gdy się ma marionetkowe sądy, mianowane przez prokuratora generalnego, ma się tę machinę. Kluczem jest postawa tej części społeczeństwa, która PiS popiera. A ta część się powiększa. Nad tym muszą się zastanowić ci, którzy stawiają opór PiS. Kraj jest podzielony chińskim murem na dwie części. Przez ten mur w żadną stronę nie przenikają ani informacje, ani argumenty, ani wartości. Jest to rozłam kulturowy i szczelna bariera komunikacyjna. Jeśli się przez nią nie przejdzie i nie będzie się mogło trafić do tych ludzi, którzy chłoną rządową propagandę. Władza nie mówi, że demokracji nie będzie. Mówi, że demokracja polega na tym, żeby właśnie oni rządzili: głosowaliście na nas i teraz my będziemy rządzić. A te wszystkie wykształciuchy nam przeszkadzają. Usiłują zakwestionować wasz akt wyboru!

KRAJ
Mieć szczęście na trasie
Duży samochód ciężarowy z przyczepą waży ok. 20 ton, z ładunkiem ponad 40 ton. Ów ciężar zmusza do szczególnej uwagi, w razie nagłej przeszkody nie da się raptownie zahamować. Krzysztof jeździ cztery lata i w tym czasie zdarzyły mu się tylko dwa zahaczenia, na szczęście niegroźne. Dziś wie, że oprócz ostrożnej jazdy, szczególnie na rondach, ważne jest równomierne rozłożenie ładunku i zabezpieczenie go. Ma w kabinie wszystko, co potrzebne do codziennego życia: lodówkę, kuchenkę gazową, zamykane szafki na naczynia, umywalkę i butlę na wodę. Wody nabiera na parkingach. Kabina jest ogrzewana nawiewem ocieplanego powietrza z zewnątrz. Nie lubi gotować, ale na trasie staje się kucharzem z konieczności. Gotuje dania najprostsze. Na parkingach bywa niebezpiecznie. Zdarzają się kradzieże paliwa, a w zbiorniku tira mieści się ponad 1 tys. litrów. Bywają kradzieże towaru… Co kierowca może zrobić, gdy kradną? Przede wszystkim nie wolno mu wtedy wychodzić z kabiny. Najwyżej może nagle ruszyć, jeśli się da. Dogodny czas dla złodziei to godziny od drugiej do trzeciej nad ranem. Na trasie kierowca musi być czujny, nie wolno przekraczać szybkości, nie wolno też jeździć dłużej, niż wynosi norma. Czas pracy (jazdy) rejestruje tachograf, który policja skrupulatnie sprawdza we wszystkich krajach.

Mazurem w Dąbrowszczaków
O pozostawienie imienia Dąbrowszczaków ulicy w centrum miasta, podobnie jak mieszkańcy wielu miast, walczą olsztynianie. 13 grudnia Artur Chojecki, wojewoda warmińsko-mazurski z nadania PiS, ogłosił tzw. zarządzenie zastępcze o zmianie kilku nazw olsztyńskich ulic. Najwięcej kontrowersji wzbudziło przemianowanie ulicy Dąbrowszczaków na Erwina Kruka, poety i pisarza, rdzennego Mazura, zmarłego 31 marca 2017 r. Tą decyzją wojewoda naruszył miejscowe prawo. Siedem lat temu olsztyńscy radni przyjęli uchwałę, zgodnie z którą patronami ulic, placów i parków mogą zostać osoby, które zmarły przynajmniej pięć lat przed takim uhonorowaniem. – Najlepszym sposobem upamiętnienia Erwina byłoby wydanie jego dzieł wszystkich. A jeśli jego imieniem mamy nazwać ulicę, niech to będzie nowa ulica, a nie Dąbrowszczaków w centrum miasta. Tę samą uchwałę Rady Miasta wojewoda Chojecki naruszył również przy zmianie nazwy ul. Pstrowskiego na Żołnierzy Piątej Wileńskiej Brygady Armii Krajowej. Zgodnie z uchwałą nazwa powinna się składać z nie więcej niż 35 znaków, a tu jest 50.

ZAGRANICA
Kto wyczyści wannę?
Marina Krause ma 41 lat i mieszka w Hamburgu, ale trzy tygodnie temu była na delegacji w Rzymie. Akurat wtedy zadzwoniła do niej przedszkolanka, prosząc, aby któreś z rodziców przyszło po ich trzyletnią córkę Alinę, która miała rozwolnienie. Marina kieruje małą firmą teleinformatyczną i w tym momencie przedstawiała włoskim partnerom nowy projekt. Jej mąż Klaus, inżynier budowlany, też nie mógł opuścić swojego miejsca pracy. Po Alinę pojechała Kasia, która musiała zrezygnować z przerwy obiadowej. 22-letnia Polka pracuje u rodziny Krause jako au pair: gotuje, pierze, sprząta i zajmuje się dzieckiem. Wiele niemieckich rodzin jest uzależnionych od zatrudnionej w domu gospodyni. Realizowanie ambicji zawodowych łączy zwykle z brakiem czasu dla dzieci i na prace domowe. Mniej zamożni rodzice uczą się więc trudnej sztuki zarządzania czasem, natomiast ci z grubszym portfelem sięgają po pomoc z zewnątrz – wiele z nich to Polki. Eksperci z Instytutu Niemieckiej Gospodarki szacują, że 3,6 mln rodzin zatrudnia w domu gospodynię, przy czym znikoma część na legalnych warunkach (z ubezpieczeniem socjalnym). Prawie 3 mln gospodyń w Niemczech pracuje na czarno.

Chile prawe i sprawiedliwe
Zwycięstwo konserwatywnego chadeka Sebastiána Piñery w drugiej turze chilijskich wyborów prezydenckich (54,6% głosów) przypieczętowało ostatecznie upadek tamtejszej lewicy. Po niemal dwóch latach dominacji na scenie politycznej Concertación, luźny konglomerat wielu centrowych, lewicowych i socjaldemokratycznych ugrupowań, architektów kompromisu chilijskiej transformacji, jest w głębokiej defensywie. Dla prawicy natomiast zapowiadają się lata tłuste, i to nie tylko za sprawą zwycięstwa w wyborach prezydenckich. Pod koniec listopada, przy okazji pierwszej tury wyborów głowy państwa, zorganizowano częściowe wybory do chilijskiego parlamentu, w których wspierająca Piñerę chadecka formacja Chile Vamos wypadła znacznie lepiej, niż wieszczyli eksperci i analitycy krajowej polityki – blok kontroluje dziś 72 ze 155 miejsc w Izbie Deputowanych. Zwycięstwo Piñery jest oznaką coraz głębszej zapaści progresywnej lewicy w Ameryce Łacińskiej. A przecież w poprzedniej dekadzie niemal wszystkie kraje regionu rządzone były przez partie lewicowe i centrowe.

KULTURA
Dobry bajer to podstawa pisania
– Postanowiłam wrócić do drugiej połowy lat 90., do dnia, w którym rozpoczynałam studia w Częstochowie. Tak powstała opowieść o biednej dziewczynie z prowincji, która stara się przetrwać w mieście, o dalszych losach Wiolki z Hektarów – mówi Wioletta Grzegorzewska, poetka, pisarka, która napisała dalszy ciągu powieści „Guguły” zatytułowany „Stancje”. – Nie chodzi mi o sentymentalną podróż do czasów dzieciństwa czy młodości. Interesuje mnie bardziej temat dojrzewania dziewczyny w Polsce oraz to, jak kolejne wydarzenia i spotkania wpływały na jej tożsamość. Poprzez literaturę chcę oddać głos tym ludziom, którzy byli dla mnie ważni, choć to nie jest jedyny cel mojego pisania. Może przede wszystkim chcę oddać głos tym, którzy już go nie mają, bo odeszli.

Dzieło oglądane w korku
Wyprawa do kina i obraz przyswajany z panoramicznego ekranu to coraz rzadsza forma obcowania z filmem. Rozpoczyna się rewolucja w sposobie oglądania filmów. Już produkuje się filmy, które nie wejdą do kin, będą wyłącznie do oglądania w sieci. Przykładem jest działalność Netfliksa. Działa w przeszło 100 krajach (w roku 2017 – 109 mln abonentów), gdzie za mniej więcej 10 dol. miesięcznej subskrypcji daje dostęp do przeszło 100 tys. tytułów. „Widz powinien oglądać, co chce i kiedy chce, a nie wtedy, kiedy chcą tego decydenci w telewizji”, twierdzą menedżerowie firmy. Rzeczywiście, filmy ze smartfonów ogląda się w poczekalni, w kawiarni, w korku, na spacerze. W mijającym roku filmy z internetowych serwisów ściągało prawie 80% rodaków z dostępem do komputera. Usługa typu VOD (video on demand – wideo na życzenie) cieszy się wzięciem również z powodów finansowych. Za miesięczny abonament w takim serwisie klient płaci tyle, ile za dwa bilety na hit w wytwornym kinie przy galerii handlowej.

Qulturalia

SYLWETKI
Czasami krzyczę
Wywiad był dla Teresy Torańskiej jak scenariusz, jakby realizowała odwróconą ideę platońską. Drukowała ideę wywiadu. Pracowała nad jego kreacją. Przestawiała fragmenty, montowała go jak film. Autoryzacja była dla niej zaakceptowaniem przez rozmówcę jej kreacji. Bo przecież on to wszystko powiedział, tylko nie w tej kolejności. Lubiła autoryzację rozmów z politykami, bo jak na dłoni widziała, co chcieli przed nią ukryć albo gdzie konfabulowali. Zapytana, czy wali pięścią w stół, kiedy rozmówca chce coś wykreślić, odpowiedziała: „Nie, ale czasami krzyczę”. Była już ciężko chora, kiedy Jarosław Kaczyński powiedział w Onet.pl: Mam własne zdanie na temat dziennikarstwa pani Torańskiej. Wykorzystała wywiad ze mną do książki „My” bez mojej zgody i autoryzacji. Spędziliśmy kilka godzin na autoryzacji i ja jej do późnej nocy tłumaczyłem, jak ta autoryzacja powinna wyglądać, a ona dała tekst, który sama napisała. Mój wywiad z Torańską był wariacjami na temat tego, co powiedziałem jej prywatnie. Gdyby Torańska opublikowała wywiad zgodnie z moją autoryzacją, to miałby on bardzo mało wspólnego z tym, co można przeczytać w książce „My”. Jarosław Kaczyński zapomniał, że całą autoryzację wywiadu nagrała na taśmę. Jest tam wszystko – propozycje zmian, skreśleń, uzupełnień. Słuchałem tej taśmy. Miałem poczucie, że Teresa Torańska jest bardzo przychylna i godzi się na większość zmian.

Z książki Remigiusza Grzeli „Podwójne życie reporterki. Fallaci. Torańska”. Prószyński i S-ka.

HISTORIA
Ten Moskal Mikołajczyk
Kiedy 16 czerwca 1945 r. Stanisław Mikołajczyk wyruszał z Londynu do Moskwy, aby tam rozpocząć rozmowy o powołaniu wspólnego rządu z PPR, żegnały go obelgi i oskarżenia o zdradę. Kremlowski pątnik, kawaler jałtański, Mikołaj Mikołajewicz, Moskal – to tylko niektóre określenia, jakimi epatowała emigracyjna prasa. Program Mikołajczyka zawierał się w czterech punktach. Po pierwsze, należało zachować biologiczną egzystencję narodu. Po drugie, trzeba było próbować wywalczyć tyle niepodległości i niezależności, ile było to w powojennych warunkach możliwe. Po trzecie, należało działać na rzecz podniesienia stopy życiowej społeczeństwa. Po czwarte zaś, priorytetem było skonsolidowanie ruchu ludowego jako głównego gwaranta demokracji. Będąc w rządzie, Mikołajczyk starał się pokazać, że nastał czas odbudowy kraju, bez względu na rzeczywistość społeczno-polityczną. Rząd na uchodźstwie tymczasem i większość emigracyjnej elity coraz wyraźniej tracili poczucie rzeczywistości. Jeszcze w 1947 r., w ankiecie rozpisanej przez emigracyjny tygodnik „Lwów i Wilno”, aż 96% respondentów przewidywało nieuchronność wybuchu globalnego konfliktu. „W środowisku polskim były powszechne złudzenia, że jesteśmy w przededniu III wojny światowej. Dlatego nikt nie planował działalności na długą metę”, wspominał Jerzy Giedroyc.

MEDIA
Imperium pana Smitha
Niemal wszystkie stacje telewizyjne, rozgłośnie radiowe i tytuły prasowe na w Stanach Zjednoczonych są w amerykańskich rękach, ale o różnorodność opinii coraz trudniej. A to za sprawą Sinclair Broadcast Group – firmy, która wkrótce może samodzielnie kontrolować niemal wszystkie telewizje lokalne w USA. Choć oficjalnie stacje telewizyjne wchodzące w skład grupy zachowują niezależność i działają pod własnymi szyldami, faktycznie komentarze i sposób przedstawiania wydarzeń powstają w jednym miejscu i są rozsyłane do wszystkich partnerów jako obowiązujące. Sinclair nie tylko tworzy i rozsyła materiały dla swoich stacji. Pracownicy firmy piszą nawet skrypty dla lokalnych prezenterów. Oznacza to, że widz lokalnej stacji z Nevady zobaczy i usłyszy to samo co widzowie z pozostałych stanów. Tak jednolity przekaz, docierający do milionów, stwarza możliwość zbudowania państwowego systemu propagandy. Tym bardziej że związki Sinclaira z administracją Trumpa wykraczają daleko poza zwykłe sympatie polityczne, stanowiąc sieć powiązań osobistych i biznesowych. Nikt przed Sinclairem nie wspierał tak otwarcie i bezpośrednio administracji prezydenckiej i jej ideologii. Obawy przed powstaniem rządowej propagandy są więc uzasadnione.

PSYCHOLOGIA
Rozpieszczajmy się
– Świat zmieniają ludzie, którzy nie mają wiele do stracenia i mogą sobie pozwolić na zrobienie kroku naprzód. Na podjęcie ryzyka – twierdzi prof. Rafał Ohme, psycholog i badacz mózgu, autor książki „Emo Sapiens. Harmonia emocji i rozumu”. – Umysł i mózg są przeciwne zmianom i my sami musimy ten opór pokonać, aby się rozwijać. Każda zmiana to olbrzymi wydatek energetyczny dla mózgu, który waży 2% ciężaru naszego ciała, a pochłania 20% energii, w jaką zaopatrujemy cały organizm. A jak zdrowo żyć? – Człowiek powinien bardziej dbać o siebie. Trzeba się bardziej rozpieszczać. My Polacy mamy naturalną tendencję do tego, aby na pierwszym miejscu stawiać dzieci, potem pracę, a na szarym końcu, jak zdążę, to zajmę się sobą. Posłuchajmy wersetu z Biblii: „Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego”. Wszyscy koncentrują się na pierwszej części zdania: „kochaj bliźniego swego”. A ja proszę o uwagę także i dla drugiej – „jak siebie samego”.

OBSERWACJE
Dolce vita w żołądku
Jedzenie jest ważną sprawą we Włoszech. Włosi lubią jeść dużo i swoją kuchnię traktują jak dobro narodowe. Nie ma też wątpliwości, że świat jest zakochany we włoskim jedzeniu. Wiele tradycyjnych potraw, takich jak spaghetti, pizza, lasagne czy tiramisu, dawno przekroczyło granice i weszło do menu innych państw. Aby uzmysłowić to, z jaką powagą Włosi odnoszą się do swojej kuchni, warto wspomnieć, że politycy, przedsiębiorcy i dyplomaci próbują włoską kuchnię wykorzystywać jako element soft power, czyli miękkiej siły. W 2015 r. sektor produkcji i sprzedaży żywności we Włoszech przyniósł 37 mld euro wpływów. Za trzy lata dochody tej branży mają wynosić 50 mld euro. Eksport żywności i wina wzrósł w ciągu ostatnich 10 lat o 69%. Dzięki zachowaniu tożsamości kulinarnej Italia poprzez kuchnię zdobywa sympatię na całym świecie. Włochy uzyskały ochronę dla największej liczby produktów żywnościowych, win i innych napojów w Europie, mają ich więcej niż Francja czy Hiszpania. Lokale gastronomiczne w tym kraju zdobyły 272 gwiazdki Michelina.

Sylwester w ogniu
Od Ekwadorczyków moglibyśmy uczyć się, jak kochać życie. Widać to podczas powitania nowego roku. Kilka dni przed sylwestrem ludzie szykują specjalne kukły, Años Viejos, czyli stare lata. Powinny one wyglądem jak najwierniej przypominać prawdziwe postacie. Najczęściej to bohaterowie komiksów i bajek, sportowcy, gwiazdy telewizji i politycy. Wykonuje się je z łatwopalnych materiałów: drewna, papieru, słomy, starych ubrań i styropianu. Koniecznie muszą być bardzo kolorowe, a im kukła jest większa, tym większy prestiż jej twórcy. Kiedyś symbolizowały wszystko, co było złe w mijającym roku, o czym autor słomianej postaci chciałby zapomnieć. Dziś również tradycja została poddana transformacji – coraz więcej osób wykonuje kukły postaci, które darzy sympatią. Wraz z nadejściem północy na głównych ulicach zaczyna się widowisko. Nikt nikomu nie składa życzeń, bo wszyscy zajęci są biciem kukieł paskami, wymierzają im kopniaki, rzucają nimi na wszystkie strony lub układają w stertę i podpalają, co ma symbolizować ostateczne pożegnanie negatywnych doświadczeń starego roku. Później wracają pod swoje domy, by kontynuować zabawę – tańczą, śpiewają, śmieją się, piją. Na ulicach unoszą się zapachy gorących dań serwowanych prosto z bud na kółkach. Szczególnym wzięciem cieszą się drożdżowe kuleczki z cukrem, w smaku przypominające nasze racuchy. Zabawa będzie trwać do późnych godzin porannych.

FELIETONY I KOMENTARZE
Jerzy Domański: Żółta kartka
Jan Widacki: Rekonstrukcja, rechrystianizacja
Roman Kurkiewicz: Grzecznie już było
Tomasz Jastrun: Zatrute kalorie
Ludwik Stomma: Putinotusk
Edward Mikołajczyk: Zapowiedzi repertuaru wiosennego

Wydanie: 52/2017

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy