Neoliberalizm boli i słono kosztuje – rozmowa z Rafałem Wosiem

Neoliberalizm boli i słono kosztuje – rozmowa z Rafałem Wosiem

Donald Tusk zapowiedział, że zawróci także z drogi śmieciowych umów o pracę.

– W tej sprawie nie chwaliłbym poprzedniego premiera ponad miarę, gdyż nie wyszedł poza deklaracje. Nie dostrzegłem – tak jak w przypadku OFE – determinacji rządu, by dokonać zmian. Elity dopiero zaczynają dostrzegać problemy związane z tzw. elastycznymi formami zatrudnienia.

Bo zaczynają rozumieć, że ograniczona zostaje pula bieżących składek na ZUS, z których wypłaca się świadczenia obecnym emerytom. A co z osobami pracującymi na umowy śmieciowe, które nie nabędą uprawnień emerytalnych? Albo będą żebrać na ulicach, albo państwo zapewni im utrzymanie. Rzekome obniżanie kosztów pracy generuje tak naprawdę ogromne koszty.

– Dla jednych ogromne, dla drugich – nie.

Ogromne dla państwa.

– Z pewnością.

Kiedy zaczął się liberalizm

Miał pan siedem-osiem lat, gdy Leszek Balcerowicz rozpoczynał liberalną rewolucję.

– Na transformację patrzę znacznie szerzej, nie zaczęła się ona od Balcerowicza i na nim nie skończyła.

Joanna Szczepkowska powiedziała, że komunizm w Polsce skończył się 4 czerwca 1989 r. A kiedy zaczął się neoliberalizm?

– Gdy rozmawiam z osobami, które w 1989-1990 r. były blisko Leszka Balcerowicza, np. z Waldemarem Kuczyńskim, to słyszę, że robili oni jedynie oprzyrządowanie dla procesów, które zostały uruchomione dużo wcześniej. A co było wcześniej? Przede wszystkim rząd Mieczysława Rakowskiego. Pozostaje on mitycznym wzorcem dla wielu środowisk, które do dziś wychwalają reformę Wilczka. To właśnie może być ów początek neoliberalnej zmiany. Niektórzy sytuują go jeszcze wcześniej – kojarzą z premierem Zbigniewem Messnerem i tzw. drugim etapem reformy dokonanej z pomocą prof. Zdzisława Sadowskiego. Prof. Karol Modzelewski twierdzi, że symbolicznym początkiem neoliberalnej zmiany był 13 grudnia 1981 r. Wprowadzając stan wojenny, gen. Wojciech Jaruzelski uderzył w ruch związkowy, uciął głowę skrzydłu socjalnemu, torując drogę liberalizmowi, wprowadził reżim na kształt reżimu Augusta Pinocheta w Chile.

O ile wiem, Pinochet nie uchwalił dwa tygodnie po zamachu stanu Karty górnika, a półtora miesiąca później Karty nauczyciela, które rozszerzyły prawa socjalne ponad milionowi pracowników.

– Jednak gen. Jaruzelski skoncentrował w swoich rękach ogromną władzę, którą od połowy lat 80. wykorzystywał do liberalizacji gospodarki. To dzięki niemu Zbigniew Messner i Mieczysław Rakowski mogli wprowadzać liberalne rozwiązania do polskiej gospodarki, nie licząc się z opinią rozgromionych w wyniku stanu wojennego związków zawodowych.

Strony: 1 2 3 4

Wydanie: 49/2014

Kategorie: Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy