Niebezpieczne kłamstwa

Niebezpieczne kłamstwa

Nagonka mediów publicznych na organizacje pozarządowe jest prognozą jakiejś dużo szerszej zmiany

Dr Anna Radiukiewicz – pracuje w Instytucie Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, socjolożka, badaczka społeczeństwa obywatelskiego, autorka książki „Szkoły demokracji? Kształtowanie i rozumienie roli działacza organizacji społeczeństwa obywatelskiego”.

W mediach publicznych trwa nagonka na organizacje pozarządowe. Zarzuca się im powiązania polityczne, powiela zbitkę: Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej, Stocznia i Soros. Powinniśmy się tego obawiać?
– Tak, ponieważ tego typu ataki mogą być bardzo szkodliwe. Mam na myśli przede wszystkim to, że podawane w „Wiadomościach” rewelacje były tak tworzone, żeby wywołać sensację. Sugerowano jakieś niejasne czy nielegalne relacje między pracownikami organizacji a przedstawicielami innych instytucji, mające się przekładać na faworyzowanie organizacji przez polityków Platformy Obywatelskiej.

To jaka jest prawda?
– Współpraca organizacji pozarządowych z administracją publiczną jest regulowana ustawowo. Każdy samorząd ma dziś obowiązek tworzenia programu takiej współpracy i jego corocznej realizacji. Jeśli realizacja ta polega na współpracy finansowej, to tu też są jasne regulacje. Natomiast obraz przedstawiony ostatnio w mediach publicznych zdaje się sugerować, że mamy w Polsce do czynienia z transferem ogromnych kwot poza jakąkolwiek kontrolą. To niebezpieczne kłamstwo i manipulacja. Moim zdaniem groźne jest tworzenie czy umacnianie przekonania, że finansowanie działań organizacji ze środków publicznych to zjawisko negatywne i podejrzane.

Jak taka atmosfera może wpłynąć na same organizacje?
– Ataki mogą mieć wiele negatywnych konsekwencji. Po pierwsze – o czym może nieco mniej się mówi – nie sprzyja to i tak niewielkiej solidarności w środowisku. Jak dowodzą wyniki badań, współpraca w trzecim sektorze (tworzą go organizacje pozarządowe, NGO – non-governmental organisations; pierwszy sektor to państwo, drugi – biznes – przyp. red.) nie jest powszechna. Tylko jedna trzecia organizacji utrzymuje stałe i regularne kontakty z innymi stowarzyszeniami czy fundacjami. Niestety, wcale nie tak rzadko konkurują one ze sobą, nie potrafią zawiązywać sojuszy na rzecz np. radzenia sobie z problemami społecznymi. Wzbudzanie niechęci do wybranej grupy organizacji, takie ich prezentowanie, jak to zrobiono w „Wiadomościach”, gdzie organizacje, o których pan wspomniał, opisano jako biorące pieniądze ze stołecznego ratusza i przeciwstawiono tym, które działają, jak podkreślono, bez rozgłosu i bez takiego wsparcia – może sprzyjać podziałom. To widać, kiedy przejrzy się opinie internautów na portalach dla działaczy organizacji.

Czy takie podziały nie istniały wcześniej?
– Oczywiście, trzeci sektor jest wewnętrznie zróżnicowany. Podkreśla się jego rozwarstwienie związane z zasobami finansowymi. Na zasobność ma wpływ przede wszystkim pozyskanie środków unijnych oraz z tzw. 1%. Z tego mechanizmu w największej mierze korzystają organizacje, które stać na kampanię medialną. Zresztą to tego typu organizacje wskazano w materiale „Wiadomości” jako pozytywne przykłady fundacji działających bez rozgłosu, co jest kompletną bzdurą, bo one działają właśnie dzięki rozgłosowi.

Czy chodzi o to, żeby działały wyłącznie dzięki środkom od darczyńców?
– Jeśli tak, warto przypomnieć, że rozwiązania prawne regulujące współpracę organizacji z administracją publiczną, w tym zlecanie im realizacji zadań publicznych, mają źródło w konstytucyjnej zasadzie pomocniczości. Może to za daleko idąca teza, ale można sobie wyobrazić, że działania PiS deprecjonujące organizacje współpracujące z administracją (bo zakładam, że ataki w mediach publicznych mają inspiracje polityczne) są prognozą jakiejś dużo szerszej zmiany. Może chodzi o jakąś rekonstrukcję albo reinterpretację podstaw prawnych funkcjonowania trzeciego sektora w Polsce. Również wypowiedzi działaczek i działaczy, będące reakcją na ataki medialne, wskazują na rosnące obawy przedstawicieli środowiska pozarządowego, co będzie dalej. Czy te newsy w „Wiadomościach” to nie preludium do ograniczania działalności sektora?

Jakie jeszcze mogą być społeczne konsekwencje tego zamieszania?
– Choćby utrwalenie negatywnego wizerunku organizacji. Myślę, że nie przesadzę, jeśli powiem, że fundacje i stowarzyszenia mają problem z wizerunkiem jeszcze od lat 90. Wiele osób, jeśli w ogóle wie, czym są organizacje pozarządowe, jest przekonanych, że dochodzi w nich do nadużyć i prywaty. Notabene podkreśla się też kluczową rolę mediów w tworzeniu tego wizerunku – to stąd Polacy czerpią wiedzę o trzecim sektorze. Wszystko to może źle wpłynąć na i tak dość ograniczone zaufanie Polaków do organizacji pozarządowych.

Realny jest scenariusz zaprzestania wspierania organizacji?
– To byłoby dla wielu z nich tragiczne w skutkach. Już dziś zmagają się z trudną sytuacją finansową. Jednym z istotnych źródeł przychodu, niemal tak istotnym jak przekazywane im środki na realizację zadań publicznych, są właśnie darowizny – zarówno finansowe, jak i rzeczowe. Niezwykle ważną formą wsparcia organizacji pozarządowych jest również praca społeczna na ich rzecz. To szczególnie ważna forma pomocy w mniejszych miastach i na wsi, ale znaczenie wolontariatu rośnie także w większych miastach. Bez tego wszystkiego organizacje nie będą w stanie przetrwać. Ale kiedy mowa o dbałości o dobry wizerunek, to jest też druga strona medalu. Z moich analiz wynika, że członkowie organizacji zdają sobie sprawę z jego wpływu na skuteczne działanie. Świadomość ta ma również negatywne konsekwencje, ponieważ może prowadzić do podporządkowania się organizacji oczekiwaniom zewnętrznym i wytracania przez nie spontaniczności albo oddalania się od rzeczywistych problemów na rzecz profesjonalnej i akceptowanej przez sponsora aktywności.

Otóż to – w ostatnich latach w debacie publicznej pojawiały się krytyczne opinie na temat tego, jak działają organizacje. Czy możemy rozmawiać o słabych punktach, ale nie na zasadzie wylewania dziecka z kąpielą?
– Krytykowanych kwestii jest rzeczywiście wiele. Jak wspomniałam, podkreśla się negatywne konsekwencje uwikłania organizacji w relację z państwem czy jego instytucjami. Zaznacza się, że tracą one moc kreowania zmiany, że podporządkowują się za cenę współpracy. Zwraca się także uwagę na proces profesjonalizacji. W moich badaniach skupiłam się m.in. na procesach socjalizacji w organizacjach. Okazało się, że kształcenie, organizowanie szkoleń czy warsztatów po to, żeby stać się ekspertem, to bardzo ważny obszar działań. Wiązać to można z tym, że przynajmniej część osób traktuje pracę w organizacjach jako trampolinę do dalszej kariery zawodowej.

Tytuł pani nowej książki brzmi„Szkoły demokracji?”. Takich szkół – organizacji pozarządowych jest w Polsce dużo. Bardzo często ludzie kojarzą je z działalnością charytatywną, organizacją festynów itp. To chyba jednak zniekształcony obraz?
– W książce nie zajmuję się wyłącznie tą aktywnością, która odbywa się w organizacjach pozarządowych. Warto podkreślić, że działanie obywatelskie nie jest tylko domeną stowarzyszeń i fundacji i takie utożsamianie go z trzecim sektorem uznałabym za krzywdzące. Natomiast organizacje oczywiście nie zajmują się wyłącznie działaniami w obszarze pomocy społecznej czy kultury. Są aktywne np. w edukacji czy ochronie zdrowia. Nierzadko zastępują lub w istotny sposób uzupełniają instytucje publiczne w tym zakresie. Mogą pełnić funkcje strażnicze – kontrolować czy monitorować procesy związane z realizacją polityk publicznych. Mogą też być po prostu wspólnotą tworzoną przez osoby, które łączy jakaś pasja lub doświadczenie. Nie umniejszałabym tej roli w sytuacji, kiedy wielu z nas takich wspólnot potrzebuje.

W organizacjach pracują tysiące osób, nierzadko ciężko, a dzięki tej mozolnej pracy życie lokalnych społeczności zmienia się na lepsze.
– Ma pan rację, mówiąc, że to ciężka i mozolna praca. Wielokrotnie słyszałam od aktywistek czy aktywistów skargi, że osoby spoza organizacji nie ufają im, że mają wątpliwości co do ich dobrych intencji. Działacze nieraz spotykają się z podejrzliwymi pytaniami o to, co z tego mają. Czułam wtedy, że tak niewiele brakuje, żeby porzucili swoją działalność, że znajdują się w sytuacji permanentnego podważania sensu tego, co robią. A jednocześnie ten sens jest niezwykle ważny, bo stanowi jeden z podstawowych motorów ich aktywności.

Czyli medialna nagonka może przelać czarę goryczy i zniechęcić ich do działania?
– Trochę się obawiam, że tak może się zdarzyć. Szczególnie w tych społecznościach, gdzie organizacji jest mało, są słabe, a otoczenie im nie sprzyja. Z moich badań wśród działaczek i działaczy organizacji pozarządowych wynika, że postrzegają oni swoje zaangażowanie w kategoriach poświęcenia. Podkreślają, że ich praca w organizacji to misja, ale też, że wymaga od nich wyrzeczeń. To dla nich bardzo ważne. Spotkałam się nawet z sytuacjami, kiedy osoby, które nie miały takiego poczucia misyjności, były krytykowane albo wręcz wkluczane ze środowiska. Jeśli aktywność pozarządowa zostanie publicznie zdewaluowana, a działanie w organizacji stanie się jeszcze trudniejsze, to kto wie, może będziemy mieli do czynienia z „wypaleniem zawodowym” działaczek i działaczy.

Czy w takim razie możemy sobie wyobrazić naszą rzeczywistość bez organizacji pozarządowych? Węgry są dobrym przykładem tego, że nagonka na trzeci sektor może mieć katastrofalne skutki.
– To byłaby katastrofa. Osoby, które są aktywne w organizacjach – o czym same mówią – uczą się w nich współpracy z innymi, nabywają też umiejętności, które pozwalają im być bardziej zaradnymi w kontaktach z administracją publiczną, czy po prostu poznają w praktyce reguły funkcjonowania organizacji. Doświadczenia ze współpracy przekładają się z kolei na wyższy poziom zaufania, którego – jak często się podkreśla – bardzo nam potrzeba. Co więcej, dla części moich rozmówców to zwyczajnie grupa ludzi, z którymi lubią współdziałać i spędzać czas wolny albo którzy pomagają im uporać się z problemami. Czy znaleźliby jakąś alternatywę, gdybyśmy ich tego pozbawili?

Wspominaliśmy, że organizacje nie tylko są wspierane, ale też zatrudniają wiele osób.
– Rzeczywiście to miejsca pracy, tego zresztą dowodzą wypowiedzi uczestników mojego badania, którzy najczęściej swoje zaangażowanie w organizacjach opisywali po prostu jako pracę. Zwraca się także uwagę, że w organizacjach pracują głównie kobiety. Można przypuszczać, że one szczególnie ucierpiałyby, jeśli zabrakłoby tych miejsc pracy. Obawiam się jednak, że konsekwencje ograniczenia sektora pozarządowego byłyby rozleglejsze. Jak podkreślałam, organizacje pełnią dziś bardzo istotną funkcję w procesie zaspokajania wielu potrzeb społecznych. Można powiedzieć, że stanowią spójny element całego systemu. Co więcej, polityka prowadzona przez ostatnie lata polegała na wycofywaniu się państwa z roli realizatora usług publicznych. Jednocześnie rozbudowywano trzeci sektor, który miał państwo wyręczać. Niezależnie od tego, czy nam się to podoba, czy nie, trudno sobie wyobrazić państwo liberalne bez organizacji pozarządowych.

A co z demokracją? Czy nie ucierpi z powodu utrudniania działań na rzecz społeczeństwa obywatelskiego?
– Oczywiście to też istotna kwestia. Chociaż organizacje pozarządowe są tylko elementem tego, co zwykło się nazywać społeczeństwem obywatelskim, i mimo ograniczeń trzeba podkreślić ich zasługi również w obszarze działań rzeczniczych czy włączających obywateli w procesy decyzyjne. Mam tu na myśli zaangażowanie organizacji w sygnalizowanie istotnych, a nie zawsze dostrzeganych przez polityków czy urzędników problemów społecznych, ale i kontrolowanie procesu ich rozwiązywania. Dzięki temu organizacje czy po prostu obywatele mają możliwości wpływania np. na to, co dzieje się u nich w gminie, w powiecie, albo na proces tworzenia prawa. Z tej perspektywy organizacje stanowią jeden z istotnych elementów realizacji idei demokracji partycypacyjnej. Wyjaławianie systemu z takiego zaangażowania to droga w stronę państwa, które działa w oderwaniu od obywateli.

W jaki sposób organizacje mogą obronić swoje dobre imię? Może pomogą w tym obywatele?
– W odpowiedzi na zarzuty medialne organizacje podjęły już pewne działania – tłumaczą, wyjaśniają, prostują. Powstał ruch solidaryzujący się z oczernianymi organizacjami. Osoby, które chcą wyrazić sprzeciw wobec sposobu, w jaki dziennikarze „Wiadomości” przedstawiają środowisko organizacji pozarządowych, a także solidarność z atakowanymi, mogą np. podpisać się pod skierowanym do redakcji „Wiadomości” Listem protestacyjnym organizacji pozarządowych – jest dostępny w internecie (tekst w ramce). Myślę, że to dobry sposób pomocy organizacjom, ponieważ w tym momencie najważniejsze jest powstrzymanie szkodliwych ataków medialnych. Trudno byłoby je zagłuszyć czy przekrzyczeć, ale warto wywierać presję, żeby położyć im kres. Powinniśmy wyrazić swój brak zgody na agresywną propagandę, krzywdzącą organizacje czy konkretne osoby.


List protestacyjny organizacji pozarządowych
My, niżej podpisani, wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec sposobu, w jaki redakcja i dziennikarze głównego wydania „Wiadomości” oraz innych programów TVP przedstawiają środowisko organizacji pozarządowych, podważając wiarygodność organizacji pozarządowych i szkalując działających w nich ludzi.

Przedstawiane w mediach publicznych i powielane w serwisach insynuacje, jakoby niektóre organizacje otrzymywały i wydawały pieniądze w sposób nieuczciwy, korzystając z rodzinnych koligacji i towarzyskich powiązań, godzą nie tylko w dobre imię i wizerunek atakowanych organizacji, ale też w cały ruch aktywnych obywateli, którzy angażują się w działalność na rzecz dobra publicznego, pracując zawodowo i wolontarystycznie w organizacjach pozarządowych.

Stanowczo sprzeciwiamy się trwającej od kilku dni kampanii zniesławiania i oczerniania działaczy pozarządowych, zasłużonych dla rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i trzeciego sektora. Za haniebne uważamy insynuowanie, że atakowane organizacje otrzymywały dofinansowanie ze środków publicznych w sposób niejasny, wynikający z powiązań rodzinnych, znajomości czy sympatii politycznych ich członków lub członków ich rodzin.

Dzięki przepisom ustawy o działalności pożytku publicznego i wolontariacie, wprowadzonym w 2004 r., m.in. za sprawą pomawianych w telewizyjnych materiałach działaczy społecznych, środki publiczne przyznawane są w otwartych konkursach grantowych. W takim też trybie, po ocenie niezależnych komisji konkursowych, dotacje na swoje działania otrzymywały zaatakowane organizacje. Nie są znane żadne fakty o nieprawidłowościach w rozliczeniu tych dotacji czy przebiegu realizacji działań, na które otrzymały dotację.

Obowiązkiem mediów publicznych, utrzymywanych z daniny publicznej, jest dostarczenie rzetelnych informacji opartych na sprawdzonych faktach. Minimalnym standardem przyzwoitości dziennikarskiej jest umożliwienie przedstawienia racji atakowanej strony. Materiały o organizacjach pozarządowych emitowane od ponad tygodnia, posługujące się insynuacjami, półprawdami i jednostronnymi tendencyjnymi komentarzami, stanowią zaprzeczenie standardów dziennikarstwa informacyjnego.

Żądamy od władz TVP zaprzestania kampanii oszczerstw pod adresem organizacji pozarządowych. Domagamy się opublikowania sprostowań i przeprosin bezpodstawnie napiętnowanych i fałszywie oskarżanych działaczy organizacji pozarządowych, którzy padli ofiarą bezpardonowej nagonki.

Apelujemy do przedstawicieli Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Rady Mediów Narodowych oraz Rady Nadzorczej TVP SA o natychmiastową interwencję oraz podjęcie niezbędnych kroków do zapewnienia rzetelności publikowanych informacji i respektowania standardu mediów publicznych, zgodnie z ich ustawową misją. Wzywamy Pana Ministra Adama Lipińskiego, Pełnomocnika ds. Społeczeństwa Obywatelskiego i Równego Traktowania oraz Radę Działalności Pożytku Publicznego przy Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej do zajęcia stanowiska i interwencji w opisanej sprawie.

Wyrażamy naszą solidarność z osobami i organizacjami atakowanymi w materiałach informacyjnych Telewizji Polskiej SA.

Pod listem znajdują się podpisy 135 przedstawicieli organizacji pozarządowych. Można go podpisać w internecie.

Wydanie: 47/2016

Kategorie: Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy