Nieco dłuższy weekend

Minął “najdłuższy weekend współczesnej Europy”. Tak właśnie media nazwały świętowanie na przełomie kwietnia i maja. Gospodarcza część Polski, poza przedsiębiorstwami pracującymi w ruchu ciągłym (elektrownie, gazownie itp.), została zamknięta na pięć dni. Całe szczęście, że handel nie musiał ustawowo, a takie pomysły miała przecież część koalicji, zawiesić swojej działalności i mieliśmy co jeść.
Wszystkim, którzy cały czas odpoczywali, oczywiście zazdroszczę. Wiele osób tzw. publicznych (brzydkie słowo, ale nie znajduję innego) przerywało na krótko swój wypoczynek, by uczestniczyć w “imprezach”, które miały miejsce w tym okresie.
Zaczęło się wszystko od zwołanego przez Marszałka, pierwszego od 1973 r., wyjazdowego posiedzenia Sejmu w Gnieźnie. Uczestniczyło w nim około 2/3 posłów. Cel był, oczywiście, szczytny. Przyjęto stosowną uchwałę w 1000. rocznicę Zjazdu Gnieźnieńskiego. Była to najdroższa uchwała, jaką podjął Sejm nie tylko tej kadencji. Ogromne koszty przygotowania dwugodzinnego posiedzenia, tu na miejscu, w Gnieźnie i te związane z wyjazdem posłów i samą organizacją nasuwają pytania, czy nas dziś na to stać? Czy dzisiejszy czas w Polsce to czas pracy, czy igrzysk? Czy nie lepiej było przeznaczyć te pieniądze np. na domy dziecka w Gnieźnie lub na oświatę w tym mieście? Mieszkańcy by o tym pamiętali może nie tysiąc lat, ale z pewnością długo. No, ale ta władza lubi igrzyska.
Świętowaliśmy również 1 Maja. Przedstawiciele partii politycznych (niektóre z nich tylko w ten jeden dzień w roku przypominają sobie o ludziach żyjących ze swojej pracy) uczestniczyli w pochodach, wiecach lub majówkach. Oczywiście, głównym przekazem w relacjach telewizji nie była sprawa świętowania trudu pracy człowieka, wieloletniej tradycji tego święta, ale kto i w jaki sposób zakłócił wiec lub pochód. Oczywiście, brylowała Liga Republikańska, która od dawna nie jest w stanie niczego sama zorganizować, a najwyżej zakłócić.
Myślę, że największy piknik odbył się w ogrodach prezydenckich. Zapoczątkowana przed kilku laty majówka gromadząca pracodawców i pracobiorców jest pomysłem trafionym. W tegorocznej imprezie wzięło udział około 2000 osób, w tym policjantki. Sam słyszałem, jak mówiły do prezydenta, że dziś już nikt nie mógł im zabronić przyjść i są. Niestety, wśród obecnych nie było przedstawicieli prawicy, w tym rządu. Zaproszenie jest najczęściej związane z zajmowanym stanowiskiem i dlatego uważam, że udział w tym spotkaniu nie powinien być ich prywatną sprawą, wynikającą np. ze stosunku do prezydenta. Chyba że ktoś nie prezydenta, ale ludzi pracy ma w głębokim poważaniu.
Nasz długi weekend zwieńczyły uroczystości związane ze świętem 3 Maja. Była, oczywiście, odprawa wart przed Grobem Nieznanego Żołnierza, było spotkanie dla korpusu dyplomatycznego u prezydenta, były Msze za Ojczyznę, w tym najokazalsza na Jasnej Górze. (Krzaklewski pojechał do Rzymu, by podarować Ojcu Świętemu laptopa).
W przyszłym roku z pewnością pobijemy tegoroczny rekord długości weekendu. Zaczniemy w sobotę, 28 kwietnia, 30, w poniedziałek nie będziemy zaczynali pracy przed Świętem Pracy, między 1 a 3 maja przypadającym w czwartek już się przyzwyczailiśmy nie pracować. Po tak męczących świętach przecież nie będziemy w piątek zaczynać pracy przed wolną sobotą, więc wrócimy dopiero do naszych zajęć 7 maja. To z pewnością będzie “najdłuższy weekend we współczesnym świecie” – w sumie dziewięć dni. Rekord już chyba nie do pobicia.

Wydanie: 19/2000

Kategorie: Felietony
Tagi: MAREK WAGNER

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy