Czy nieposłuszeństwo obywatelskie może zastąpić opozycję?

Czy nieposłuszeństwo obywatelskie może zastąpić opozycję?

Czy nieposłuszeństwo obywatelskie może zastąpić opozycję?

Marta Lempart,
inicjatorka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet
Nieposłuszeństwo obywatelskie jest rodzajem opozycji – rozumianej jako opór, a nie jako grupa polityków, którzy przegrali wybory. Jest kluczowym i koniecznym sposobem sprzeciwu wobec władzy łamiącej prawo lub stosującej bezprawne prawo. Przykładem tego ostatniego jest chociażby pisowska ustawa o zgromadzeniach, niezgodna z konstytucją i przepisami międzynarodowymi. Przykładem władzy łamiącej prawo jest samorząd Wrocławia, który nie rozwiązuje marszu neonazistów, choć dochodzi podczas niego do wielokrotnego i uporczywego łamania przepisów, m.in. w związku z używaniem środków pirotechnicznych. Przed 11 listopada zwróciliśmy się z apelem do władz miasta o przestrzeganie obowiązującego prawa. Urzędnicy woleli jednak nie dopełnić obowiązków służbowych, niż narazić się „bohaterom”, takim jak Jacek Międlar czy Piotr Rybak. Widząc to, nie mieliśmy wyjścia i stanęliśmy na drodze neonazistów. Bezpośrednią przyczyną naszego postępowania było świadome złamanie prawa przez zobowiązane do jego stosowania władze samorządowe.

Rafał Górski,
Instytut Spraw Obywatelskich (INSPRO)
Nie może. Polityka dzieli się na politykę realną, potencjalną i politykę wpływu. Pierwszą robi partia rządząca. Drugą – partie opozycyjne, które swoje cele chcą realizować w przyszłości, po przejęciu władzy. Polityka wpływu to oddziaływanie na instytucje państwa. Uprawiają ją np. korporacje, organizacje społeczne, grupy religijne czy środki masowego przekazu. Nieposłuszeństwo obywatelskie zaliczam do polityki wpływu. Henry David Thoreau mówił: „Cechą mądrości jest nie postępować w sposób desperacki”. Polska opozycja powinna więcej czytać praktyków nieposłuszeństwa obywatelskiego.

Jarosław Urbański,
socjolog, działacz Inicjatywy Pracowniczej
Nieposłuszeństwo obywatelskie to jedyna realna opozycja. Demokracja przedstawicielska, a w jej ramach opozycja, jest oczywistym zaprzeczeniem koniecznych zmian. Jest po to, aby zachować status quo, czyli nie móc wyjść poza system wyznaczony przez postsolidarnościowe elit władzy i postsolidarnościową nomenklaturę. Kryzys tej formacji jest wyraźny, a to, że do gardeł skaczą sobie jej frakcje, nie zmienia oceny sytuacji. Żyjemy ciągle pod dyktando ich sporów i ich pretensji do sprawowania rządów. Jeżeli mamy tego dość, pozostaje nam tylko nieposłuszeństwo obywatelskie, a nie dalsze podążanie drogą legalizmu i konformizmu w nadziei, że istnieje jakaś realna opozycja, na którą będzie można głosować. Przecież to ci sami ludzie, migrujący między różnymi partiami władzy. Zresztą skąd przekonanie, że dziś opozycja jest lepsza od rządu?

Jakub Wasilewski,
czytelnik PRZEGLĄDU
Nie. Powinny się uzupełniać. Ludzie są podatni na propagandę, a zapał szybko mija w natłoku codziennych obowiązków. Opozycja potrzebuje obywateli, a obywatele opozycji.

Wydanie: 9/2018

Kategorie: Aktualne, Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy