Niezwykły Pan Turner

Niezwykły Pan Turner

Już wrzesień na karku, dni nagle się kurczą, wieczorami pachnie jesienią, a my zaczynamy sobie uświadamiać, że przejęcie pełnej władzy przez prawicę nie jest złym snem, ale realną możliwością. Jeśli ktoś miał nadzieję, że prezydent Duda uniezależni się od matczynej partii, mógł ją utracić, kiedy ten wsadził PiS-owskie pytania do następnego referendum. Ale tu poczekajmy jeszcze trochę. Niestety, referendalną puszkę Pandory otworzył prezydent Bronisław Komorowski – oto przykład, jakie błędy się popełnia, działając w panice. Liczni zachwycają się Polską, że tak wiele nam się udało. To prawda. A teraz udało nam się skompromitować ideę referendum, która powinna służyć demokracji, a nie z niej kpić. Demokracja tylko wtedy dobrze działa, kiedy politycy mają klasę, a obywatele są świadomi swoich praw i obowiązków.

Panika wśród ludzi o liberalnych i socjaldemokratycznych poglądach przeradza się w kpinę. Czytam w internecie, że bliski mi katolicki ksiądz Andrzej Luter proponuje kolejne pytanie referendalne: „Niech naród odpowie na pytanie: Czy istnieje piekło? Sprawa jest trudna teologicznie. Spór trwa od wieków. Czy Bóg, który jest absolutną miłością i miłosierdziem, może skazać kogoś na wieczne potępienie?”.

A ja rozpisuję na Facebooku konkurs na nowe pytania. Prosiłem o trudną w tej sytuacji, ale możliwą powagę, dominowała jednak kpina. A i tak wszystkich nas położył na łopatki niebiorący udziału w konkursie Waldek Kuczyński z kuzynem: „Czy jesteś za posyłaniem sześciolatków do Lasów Państwowych i trzymaniem ich tam do obniżonej emerytury?”. Gdybym musiał stworzyć pytania do jakiegoś nowego referendum, pewnie zaproponowałbym kwestie in vitro, przerywania ciąży i katechezy w szkołach. Ale ludzie wiary krzyczą: nie wolno pytać o to, co jest częścią dekalogu. I ja nawet próbuję ich zrozumieć, więc nie pytam poważnie. I to też mnie różni od prawicy. Mam wątpliwości, waham się, przyznaję się do błędów, a wy jesteście twardzi i nieomylni. Wiara w PiS i w prezesa ma charakter ideologiczny, blisko tu do wiary religijnej, nie zadaje się pytań, tylko się słucha. A te różnice między nami nie są błahe. Przed wojną o dwóch narodach pisali Maria Dąbrowska i Melchior Wańkowicz. Ten podział jest ciągle aktualny i przebiega dokładnie w tym samym miejscu naszych umysłów, co wtedy.

Wpadam przypadkiem na Radio Maryja, po kilku słowach już wiem: to oni, mieszkańcy innej planety. O czym prawi radiomaryjny głos? Jakaś norweska organizacja chce adoptować polskie dzieci, sieroty. A wara wam, obcy, od polskich sierot, one powinny zostać w polskich rękach. Z tymi sierotami jak z lasami. Lasy napędzają teraz paranoję milionów ludzi. Wpędzili ich w to cyniczni politycy, tak samo było z zamachem smoleńskim, teraz w tej sprawie cisza, teraz są lasy. A z tymi lasami jak przed wojną z ulicami i kamienicami – nasze drogi, a ich lasy. Mój fryzjer pan Stefan mówi: Panie, lasy nam chcą zabrać. Starsza kobieta też roztrzęsiona: Musimy bronić polskich lasów. Tak lęk leśny poszedł w lud. Postawcie straże obywatelskie, by pilnowały lasów, jak pilnowaliście wyborów, a nuż ktoś je po kryjomu sprywatyzuje.

Jaka to ulga zanurzyć się w inny świat, który już minął ze swoim światłem i cieniem. Film Mike’a Leigh „Pan Turner” o genialnym malarzu Williamie Turnerze. Zawsze byłem zafascynowany tym artystą, chociaż na widok wzburzonego morza, które malował ze sztormową pasją, nieraz dostawałem mdłości. Był Turner malarzem światła, a pod koniec życia tworzył obrazy już odrealnione, które natchnęły potem impresjonistów. Jako jeden z pierwszych przeczuł wielką zmianę cywilizacyjną w sztuce. Był jednak podziwiany i doceniany za życia, chociaż jego nowoczesne obrazy z późnego okresu budziły zdumienie. Jak opowiedzieć o tak długim i niezwykłym życiu przez dwie i pół godziny? Żeby nie był to komiks, trzeba wybrać jakiś fragment. Zresztą każda biografia jest po trosze uzgodnioną fikcją. Po wielkich zostają dzieła i anegdoty. Turner zostawił ich po sobie wiele, gdyż jak to się w Anglii często zdarza, był ekscentrykiem. Czy reżyser nie przesadził, pokazując Turnera? Malarz mało mówi, głównie chrząka, pomrukuje jak niedźwiedź, sapie. Prawdziwy Turner chyba nie był aż tak dziki i tak szpetny. A może to ukryta prawda o człowieku? O każdym z nas można by zrobić dokument, podglądając i podsłuchując nędzną część naszego człowieczeństwa. Wyobrażam sobie, z jakim niesmakiem obejrzałby film o sobie sam artysta. Ale ten obraz jest sam w sobie genialny. Leigh gra światłem i cieniem jak malarz, a tamtą epokę widzimy podpatrzoną przez kamerę. Nikt tego nie robi tak jak Anglicy, też dlatego, że tak wiele tam ocalało z przeszłości.

Wydanie: 36/2015

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy