Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Między świętami a Nowym Rokiem w MSZ zawsze jest sennie. Ale tym razem było inaczej. Po pierwsze, tsunami, czyli dyżury, informacja etc. Przy tym była robota. Po drugie, zastanawiano się, czy Włodzimierz Cimoszewicz zostanie marszałkiem Sejmu i kto w MSZ go zastąpi. A po trzecie, szeptano o dymisji wiceministra Sergiusza Najara. On ją złożył i zastanawiano się, czy minister ją przyjmie.
Bo ta dymisja to demonstracja. Najar rok temu został wiceministrem, miał wreszcie załatwić sprawę ekonomizacji polskiej polityki zagranicznej. Czyli czegoś, o czym się mówi od lat. I w zasadzie tylko się mówi.
A rzecz jest banalna – chodzi o to, że WEH-y, czyli wydziały ekonomiczno-handlowe naszych ambasad (76 placówek, ponad 400 osób) zostały włączone w strukturę MSZ. Dziś podlegają one Ministerstwu Gospodarki, ich szefów i personel mianuje ten właśnie minister, ani szef MSZ, ani ambasador na placówce nie mają na to wpływu. Inny świat. To wszystko jest spadkiem po dawnej Polsce resortowej, kiedy istniało MHZ, czyli Ministerstwo Handlu Zagranicznego. Dziś resztki tego imperium w postaci trzech departamentów funkcjonują w Ministerstwie Gospodarki. I pilnują swego. Jerzy Hausner i Jacek Piechota mają swoje zagraniczne placówki, dzisiejsze WEH-y (czyli dawne BRH), trzymają w rękach 100 nominacji rocznie. Na zagraniczne placówki. Kto odda dobrowolnie coś takiego?
Hausner blokuje więc wszystkie pomysły Cimoszewicza, by dawną MHZ-etowską strukturę przejęło MSZ. Tak było za Millera i tak jest za Belki. W listopadzie zablokował Dokument Ekonomizacji Polskiej Polityki Zagranicznej, nic nie przyniosło także spotkanie w trójkącie Belka-Cimoszewicz-Hausner na początku grudnia.
Ministerstwo Gospodarki argumentuje, że MSZ jest nieprzygotowane do przejęcia WEH-ów, bo jego Departament Zagranicznej Polityki Ekonomicznej kierowany przez Jana Woronieckiego to on sam i osiem osób. A poza tym jeżeli mogą być ataszaty wojskowe, mogą być i WEH-y.
MSZ odpowiada, że przejęcie WEH-ów odbyłoby się razem z przejęciem trzech MHZ-etowskich departamentów, że trzeba byłoby zmienić strukturę ministerialną. I że kraju nie stać na to, by te struktury funkcjonowały oddzielnie. Bo inna jest skuteczność działania radcy handlowego, a inna np. ambasadora. Do tego dochodzą kwestie lokalowe. W Pradze WEH mieści się w pięknej willi i zatrudnia 15 pracowników. Gdzie tu sens? W Meksyku mamy wielką ambasadę, lecz WEH wynajmuje lokale na mieście. Takie przykłady można mnożyć.
Ale i tak polska resortowa wciąż górą.

Ha! Więc odejdzie Najar z MSZ, jako ofiara Hausnera, czy nie? Na razie na giełdzie mówią, że na 75% odejdzie. Podobnie jak Cimoszewicz, którego zastąpić ma Adam Daniel Rotfeld.

Wydanie: 1/2005

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy